Post
autor: marcing » 24 sie 2006, 21:46
Ponieważ Daymian na GG pytał mnie o wypadek, a i Brzoza93 oraz Anax są ciekawi....
Zostałem napadnięty podczas wykonywania "czynności służbowych"... Pracowałem na małej stacyjce kolejowej.
Wypadku nie pamiętam, świadomość (chociaż rozmawiałem z lekarzem tuż po wypadku, ale tego też nie pamiętam) odzyskałem po paru dniach w szpitalu... Podobno było tam dwadzieścia osób w różnym wieku... Oskarżono cztery, wyroki w zawieszeniu...
Na wypisie z pogotowia jest wpisane, że zabrali mnie o godzinie 21:37, dnia 02 kwietnia 2000r. (Dlatego pamiętam godzinę i datę sprzed roku...)
Miałem połamany tył czaszki, pęknięte dwa kręgi szczytowe - i oczywiście uszkodzony CUN, czyli po "naszemu" mózg... Do tego przerwany nerw słuchowy - problemy z równowagą (bo błędnik nie działa)... Uczyłem się dwa lata chodzić - bo nie mogłem skoordynować ruchu nóg (każda szła w inną stronę), z resztą ciała...
Dziś mam problemy z emocjami, tożsamością, zapamiętywaniem... I problemy z wyrażaniem swoich myśli, a co za tym idzie składnią i ortografią - ale staram się dużo czytać, i dlatego pewne rzeczy zapamiętuję... Do tego koordynacja ruchu rąk - problem mam z lutowaniem (przebiegnijcie się z dziesięć kilometrów, a zaraz potem spróbujcie coś przylutować - będziecie wiedzieć o co chodzi...)
Tak naprawdę nie chciałem się tu użalać... W końcu ile można o sobie opowiadać? A gdziekolwiek idę, do kogoś pomóc z komputerem, zawsze jest to samo pytanie... A zaczyna się od tego - dlaczego jestem na rencie...
Pozdrawiam!
Ps.: Opisałem, co przykrego mnie spotkało... Ale - nie tracę dobrego humoru, a najbardziej lubie się śmiać z siebie (dlaczego, napisałem parę postów wyżej)
Ostatnio zmieniony 25 sie 2006, 9:56 przez
marcing, łącznie zmieniany 1 raz.