Czy ktoś z was budował już urządzenie które będzie zabijało robale za pomocą prądu ?
Mam tu na myśli lampę owadobójczą ale w wersji DIY, ja z racji tego że ostatnio pojawiła się u mnie plaga meszek, komarów itp dziadostwa wziąłem się za takie urządzonko, wabikiem jest póki co świetlówka 20W Daylight, ale docelowo będzie to prawdziwa świetlówka do wabienia owadów. Jest ona umieszczona za siatką do której podłączone zostanie wysokie napięcie, planuję wykorzystać do tego celu 1,2kV z 4 stopniowego powielacza zasilonego z sieci 220V i tak się zastanawiam, czy 1,2kV będzie wystarczające do zabijania latającego robactwa. Kondensatory, które zastosowałem w powielaczu mają pojemność 50nF, natomiast diody to 1N4007, na końcu podłączyłem rezystor 3,3k i kondensator 20 000pF 4,5kV.
Wczoraj gdy testowałem powielacz "na stole" to po zwarciu konda końcowego ładnie strzelało i iskra przeskakiwała jeszcze zanim zdążyłem dotknąć izolowanym śrubokrętem elektrod, tak więc na pewno jest tam nieco ponad 1kV, niestety dziś po zmontowaniu urządzenia w całość i podłączeniu układu WN pod siatkę nie pojawia się na niej napięcie
Jutro jeszcze sprawdzę poprawność podłączenia powielacza i czy nic się nie porozłączało, tak się zastanawiam czy ten powielacz nada się, czy lepiej zastosować coś mocniejszego i jeśli tak to co. Raczej wolałbym nie stosować generatorów WN opartych na trafo z TV, bo mają one dość spore gabaryty, ponadto często piszczą i obawiam się, że mógłby się w momencie gdy robal przeleci między prętami siatki zapalić na stałe łuk, co na pewno nie jest porządanym efektem, nie wspominając już o tym, że generator WN na trafo z TV to dosłownie armata na muchę.
Jeśli ktoś z was robił już coś takiego lub podobnego i może podzielić się spostrzeżeniami i uwagami, to bardzo proszę o odpowiedzi
Pozdrawiam