Matematyka w technikum

Tutaj jest możliwa wymiana informacji na temat wszystkich szkół, w których prowadzone sa zajęcia z elektroniki, nawet jesli byłyby to tylko zajęcia dodatkowe. Można również dzielić się swoimi wrażeniami z nauki w takich szkołach, może to ułatwić innym podjęcie decyzji o wyborze szkoły.

Czy w technnikum powinna być rozszerzona matematyka

tak
41
93%
nie
2
5%
jest to nieistotne
1
2%
 
Liczba głosów: 44

MiW
Użytkownik
Posty: 226
Rejestracja: 28 sty 2007, 11:32
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

Post autor: MiW » 10 mar 2007, 21:45

Chodzę do pewnego liceum, gdziś w Polsce. Mam sześciu do ośmiu godzin matematyki w tygodniu i algorytmikę. Dotąd przerobiliśmy tyle, że aż miło pomyśleć, że nie trzeba do tego wracać :razz: . [xxx] Po tych kilku miesiącach wiem coś o:
wektorach, macierzach, równaniach i nierównościach(wykładnicze, potęgowe, Cauchy, Schwarz, Fermat), zbiorach, logice, pochodnych...
Ale nie lubię matematyki, i raczej nie polubię :razz:
Ostatnio zmieniony 11 mar 2007, 8:31 przez MiW, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Gutek
Użytkownik
Posty: 323
Rejestracja: 27 sty 2006, 13:05
Lokalizacja: Wadowice
Kontakt:

Post autor: Gutek » 11 mar 2007, 8:27

Zazdroszczę .Matematyka to królowa nauk :d

arturix
-
Posty: 13
Rejestracja: 02 maja 2007, 18:18
Lokalizacja: Kostrzyn

Post autor: arturix » 05 maja 2007, 17:53

O ile ktoś się wybiera na studia techniczne np elektryczne, wiedza z matematyki jest wymagana praktycznie na każdym kroku. Osobiście miałem w technikum 3 godziny matematyki. A znaczenie tego słowa (matematyka) można poznać dopiero na studiach :) Według mnie matematyka w technikum powinna być podwójnie rozszerzona. Nie wspominając o traktowaniu fizyki w technikum, której miałem dużo mniej aniżeli polskiego i historii.

GAVRON
Użytkownik
Posty: 552
Rejestracja: 26 maja 2006, 8:44
Lokalizacja: Łaziska Górne

Post autor: GAVRON » 05 maja 2007, 21:15

No i tu się zgodzę z przedmówcą :roll: . Bo co ja mam tu za sytuację :?: : karne pochodne za każde nie niezrozumienie, na czym ta gra polega, w ilości 5000 :sad: .

Miał bym (i nie tylko ja) o wiele lżej, gdybym na studia szedł już z odpowiednim gruntem. A niestety dobra umiejętność posługiwania się aparatem matematycznym na podstawie fizykalności zjawiska to jest niezbędne i pomaga wielokrotnie. Ale należy jednak pamiętać, że matematyka pozwala na wiele rzeczy na które, w realnym świecie nie ma miejsca np. ujemna rezystancja, czy choćby zmiana kierunku obrotów 3-fazowego silnika asynchronicznego poprzez odwrócenie macierzy admitancyjnej, zamiast skrzyżowania przewodów fazowych (doprowadzających zasilanie) :shock: .

000andrzej
Użytkownik
Posty: 424
Rejestracja: 01 lip 2005, 19:36
Lokalizacja: Kraków

Post autor: 000andrzej » 05 maja 2007, 22:10

Ja uważam, że na poziomie technikum wystarczą solidne podstawy tego co jest konieczne, czyli logika, ciągi liczbowe, analiza matematyczna, podstawowe równania różniczkowe (przynajniej liniowe), macierze, podstawy całek, trygonometria, algebra, liczby zespolone, może jeszcze transformacje funkcji. Nie wiem, czy czegoś nie pominąłem. Reszta może być pobieżnie, żeby coś wiedzieć i nie wyjść na głupa w życiu.

Technikum z reguły kształci osoby, które mają fach w ręku, więc na studia mogą, ale nie muszą iść.
Jeśli ktoś wybiera liceum - a... to inna sprawa. W zależności od profilu. Jeśli humanistyczne - wystarczą podstawy, jeśli techniczne to poszerzone dane gałęzie matematyki w zależności od sytuacji.

Matematyka to tylko narzędzie, którym się posługujemy. Jeśli chcemy powiesić obraz na ścianie trzeba wiedzieć, czy użyjemy młotka, czy też wiertarki, a dodatkowo trzeba mieć wprawę w używaniu tych narzędzi. Jeśli ktoś nie słyszał o wiertarce - wbicie gwoździa w beton graniczy z cudem.

Awatar użytkownika
timo66
Moderator
Posty: 1807
Rejestracja: 20 maja 2006, 19:15
Lokalizacja: 66'15" M.a.R.s.
Kontakt:

Post autor: timo66 » 08 maja 2007, 21:36

Witam

Osobiscie z matematyka nie przepadam , ale niektore dzialy sa, byly i zostana w mojej pamieci jako " pozytywne" .Uwazam ze matematyka rozszezona w technikum to podstawa , mnie uczyla pewna Pani ktora zostala matematyczka z zamilowania i musze przyznac ze potrafila i conajwarzniejsze wiedziala jak wylozyc material by byl ciekawy i zrozumiala :wink: [w 1 klasie mialem 3 lekcje w 2klasie 5, dzieki Pani z maty , bo byly przewidziane tylko 2 w 3 klasie 3 i w 4klasie tez 3] i musze przyznac ze za duzo tego niebylo .Poczatkowo mata byla podstawowa , ale wychowawca prosil zeby to zmienic [ prawie cala klasa byla oburzona :grin: ] , ale jakos to bylo. Jak by niebylo to najlepiej juz w szkole sredniej "zachaczyc " o wszystkie dzialy , zeby mozna bylo to na spokojnie przemyslec przez dluzszy czas , a na studiach tylko to sobie przypomniec i jeszcze zrozumiec niejasnosci [ pewnych zeczy nieda sie inaczej pojac :razz: ] , nakoniec chcialem jeszcze wspomniec o ilosciach godzin matematyki , dlaczego jest taka ilosc godzin a nie inna [ i byc moze sie naraze niektorym , no ale trodno to moje zdanie] , mianowicie w technikum jeszt dos duzo przedmiotow zawodowych , w tym takze specjallizacja i praktyka, i niebardzo da sie "wycisnac" odpowiednia ilosc godzin maty [gdyby nie pewne przedmioty , typu biologia,historia czy wok ] , a w liceum ?? niema tych przedmiotow , a mam okazje slyszec dosc czeste narzekanie tychze wlasnie ludzi ,na bardzo duze ilosci zajec .......a co lepsze efekty [ nieudolnego systemu edukacji] bardzo dobrze widac na uczelniach , gdy to wiekszosc studentow ma problemy nietylko z mata ale i elektronika, czy mechanika [ przewaznie ucznow liceum] :cool:

pozdrawiam

Awatar użytkownika
robson
Użytkownik
Posty: 226
Rejestracja: 22 sty 2006, 19:51
Lokalizacja: S.M.
Kontakt:

Post autor: robson » 09 maja 2007, 12:13

Nic tylko zgodzić się z kolegą.

Szkoła średnia, to już poważny wybór, bo dla niektórych, to koniec życiowej edukacji. Dokonujemy go po to, aby się ukierunkować. Chodzę do Technikum i chciałbym iść na studia zwizane z automatyką. Jak na złośc tam jest ogrom matematyki, której w Technikach jest stanowczo za mało, a luka ta wypełniona jest przedmiotami typu WOK, WOS, biologia. To już 3 godziny do przodu!!! Matematyka się przydaje, trzeba przyznać, może nie jestem fanatykiem matematyki, ale nawet lubię ten przedmiot. Rozumiem, trzeba być wykształconym ogólnie, trzeba coś sobą reprezentować, ale przecież był na to czas w Gimnazjum. Kto chce się uczyć WOS-u, WOK-u czy Historii, może iść do Liceum i świetnie się bawić, a kto chce się uczyć w kierunku elektroniki, musi iśc i do Technikum i ...niekoniecznie świetnie się bawić, bo oprócz swoich ulubionych zajęć, trzeba jeszcze "przebębnić" wspomniane wyżej lekcję. Ja osobiście często na nich rozwiązywałem zadania z matmy, pisałem pracę domowe z automatyki :grin: Nie to żebym był jakiś strasznie "zeźlony", ale ten, kto jest odpowiedzialny za system edukacji, chyba zapomniał jak jest w szole :mrgreen:

Fakt człowiek powinien posiadać ogólną wiedzę o Świecie, ale ma na to czas przed Technikum, a jeśli już koniecznie chce być wszechstronie uzdolniony, może wybrać LO. Kolejny paradoks pojawia się na studiach - uczeń Technikum znakomicie poradzi sobie na "laborce" w przeciwieństwie do ucznia np.: LP, za to uczeń LP o profilu matematycznym, bije go na głwę z rozszerzonej matmy, której w Technikum nie ma :???: .

Moja szkoła uczestniczy w programie wymiany międzynarodowej uczniów. Kiedy nauczyciel (bodajże ze Szwajcarii) zapytał naszego, jakie mamy przedmioty w Technikum, ten odpowiedział Biologia, WOS, Matematyka, Historia, itp. W połowie nauczyciel mu przerwał i powiedział "Ale ja pytałem o Technikum nie o Liceum"..... :lol: Tam główny nacisk położony jest na to, co potrzebne w przyszlości Technikowi.

Wyraziłem swoje zdanie, jesli ktokolwiek czuję się urażony, przepraszam :grin:

Awatar użytkownika
brzozi
Użytkownik
Posty: 297
Rejestracja: 02 sie 2005, 22:11
Lokalizacja: Trzebinia
Kontakt:

Post autor: brzozi » 09 maja 2007, 17:11

Raczej nikogo nie mogłeś urazić bo to święta prawda :) Z drugiej strony na zachodzie kształcenie zawodowe poarte jest bardziej o kursy specjalistyczne a nie szkoły.

^ToM^
-
Posty: 25
Rejestracja: 28 mar 2006, 14:04

Post autor: ^ToM^ » 09 lis 2007, 20:40

elektor84 pisze:muszę jeszcze to od siebie dodać:
- cieszę się, że żyję akurat w Polsce a nie w usa.
tu przynajmniej wykształcą człowieka wszechstronnie (choć i ten nasz system też czasem choruje) ale to co mają w usa to poprostu porażka. ludzie z ciemnogrodu, afe z amerykańcami, nie lubię tego...
U nas tak cudownie ksztalca, a wszystkie najwaniejsze wynalazki powstaja.....w USA.
Wiekszosc nagrod Nobla rozdzielaja.....Amerykanom. Polakom jak juz to tylko z literatury....hehehe, a to przeciez zadna nauka czy wiedza.
W Polsce od dawien dawna nie bylo zadnego istotnego wynalazku a przeciez u nas tak wszechstronnie wyksztalcaja;)
Pozdrawiam
tom

Awatar użytkownika
Gutek
Użytkownik
Posty: 323
Rejestracja: 27 sty 2006, 13:05
Lokalizacja: Wadowice
Kontakt:

Post autor: Gutek » 10 lis 2007, 0:30

I tu sie nie zgodze.I bedę protestował.
Bo przecież mieliśmy Jana Czohralskiego Odkrywcę powszechnie stosowanej do dzisiaj metody otrzymywania monokryształów krzemu zwaną metodą Czochralskiego. Monokryształy krzemu produkowane metodą Czochralskiego są współcześnie stosowane na masową skalę do produkcji scalaków tranzystoró mikroprocesorów itp.

Idąć dalej, mija prawie sto lat od chwili kiedy po raz pierwszy polski biochemik Kazimierz Funk użył nazwy witamina, dla oznaczenia substancji wyodrębnionej z łusek ryżowych. Substancję tę nazwał witaminą B-1.
To odkrycie dało początek poznawaniu kolejnych organicznych substancji odżywczych
tak niezbędnych dla prawidłowego funkcjonowania organizmu

Olszewski Karol (1846-1915), chemik i fizyk polski. Profesor UJ, członek AU. Stosując metodę kaskadową (kaskadowa metoda skraplania), skroplił po raz pierwszy (wraz z Z. Wróblewskim) w 1883 tlen i azot. W 1895 skroplił i zestalił argon.

nie wspominając o Ignacy Łukasiewicz , Kemula Wiktor , Kołos Włodzimierz , Jędrzej Śniadecki , Jędrzej Śniadecki , Jędrzej Śniadecki.

Zwróćmy uwagę że byliśmy narodem pod zaborami w latach I rewolucji parowej .Po II WŚ potrafiliśmy sami konstruować i produkować samochody np.Syrena i to z duża powtarzalnością.Nie mieliśmy pieniędzy i nikt nie sponsorował nauki i wynalazców a jednak... Mamy wkład w dzisiejszą technikę.USA miało zaś pieniądze.
Weźmy N.Tesle, mój autorytet.On tylko tworzył w Ameryce był Serbem. Amerykański Edison do pięt mu nie dorastał polecam wgłębić sie w biografie i perypetie obu twórców.Zobaczymy zajadłości Edisona i całą propagandę twgo czasu.

Dziś na wielu polskich uczelniach prowadzone sa badania o bardzo zaawansowanym charakterze ale nie bede rozpisywał sie na ten temat.

Awatar użytkownika
timo66
Moderator
Posty: 1807
Rejestracja: 20 maja 2006, 19:15
Lokalizacja: 66'15" M.a.R.s.
Kontakt:

Post autor: timo66 » 17 lis 2007, 9:14

Gutek pisze:Weźmy N.Tesle, mój autorytet.On tylko tworzył w Ameryce był Serbem. Amerykański Edison do pięt mu nie dorastał polecam wgłębić sie w biografie i perypetie obu twórców.Zobaczymy zajadłości Edisona i całą propagandę twgo czasu.
Z tego co wiem to Tesla stawial na prad zmienny a Edison na staly . Tesla był bardziej "do przodu" ,a Edison niemógł tego wytrzymac. Najbardziej [chyba] iskrzyło przy powstaniu sieci trójfazowej [oczywiście Tesli], chodziło o przesył energii na dalsze odległosci :mrgreen:

Awatar użytkownika
Gutek
Użytkownik
Posty: 323
Rejestracja: 27 sty 2006, 13:05
Lokalizacja: Wadowice
Kontakt:

Post autor: Gutek » 17 lis 2007, 16:38

Tak Tesla był do przodu .W sztuce elektroniki pisze że żeby zasilić Nowy York prądem stałym przekrój kabla miałby niewyobrażalną średnicę.Ale dzięki panu Tesli mamy transformatory i prąd sinusoidalnie przemienny.I możemy posługiwac sie wysokimi napięciami i "małymi" prądami.Co za tym idzie jak wimy mniejsze straty.

Pan Edison nie znał rachunku liczb zespolonych dlatego sie bał 3-fazówki:D .Wiadomo także ze demonizował Teslę w oczach ludzi i chciał udowodnic ze swoimi pracownikami ze prąd zmienny jest zabójczy az do tego stopnia ze stworzono pierwsze krzesło elektryczne.Nie lubię Edisona za to.

Awatar użytkownika
joon
Użytkownik
Posty: 2076
Rejestracja: 30 cze 2007, 22:56
Lokalizacja: Kraków, Przemyśl, Warszawa
Kontakt:

Post autor: joon » 17 lis 2007, 17:14

Tak Dzięki Tesli mamy AC wysokie napięcia i w miarę małe straty mocy przy przesyle energii elektrycznej. Ciekawi mnie tylko czy to prawda jest z silnikiem elektrycznym w samochodzie zasilanym z fali eteru :D tu jest coś takiego podane: http://www.zigzag.pl/jmte/Permotor.htm jak myślicie?

Awatar użytkownika
Gutek
Użytkownik
Posty: 323
Rejestracja: 27 sty 2006, 13:05
Lokalizacja: Wadowice
Kontakt:

Post autor: Gutek » 18 lis 2007, 8:59

Ciekawe .Też sie nad tym zastanawiałem ale info mam z innego źródła.To jest temat rzeka:D
Słyszałem że chodziło o zjawisko rezonansu.Wychodziłoby na to że Nasz Ziemia ma jakąs częstotilwość fal E.M a Tesla to wykorzystał.Tylko dlaczego teraz z tego nie korzystawy chyba ze to jest jak z autem na wodę.Tesla niewątpliwie był geniuszem.

Awatar użytkownika
timo66
Moderator
Posty: 1807
Rejestracja: 20 maja 2006, 19:15
Lokalizacja: 66'15" M.a.R.s.
Kontakt:

Post autor: timo66 » 18 lis 2007, 15:41

No bardzo ciekawe :cool: a najbardziej zaciekawił mnie ten silnik Johansona
http://www.newebmasters.com/freeenergy/sm.html
:idea:

ODPOWIEDZ