Jaka lutownica?

Tutaj mozesz poruszać tematy ogólne powiązane z elektroniką, np. dyskusje na temat podzespołów, układów, zasad ich działania. Czyli można pisać o wszystkim czego nie da się przyporządkować do innych działów.
Zablokowany
artur1978

Jaka lutownica?

Post autor: artur1978 » 31 sty 2006, 6:18

Zaczynam przygode z elektronika i chcialbym wiedziec jaka lutownice polecacie. Mieszkam w Uk i jesli to nie problem to najlepiej by bylo, gdyby ktos zasugerowal jakies modele dostepne w sklepach internetowych w Anglii.
Serdecznie dziekuje za pomoc.

Awatar użytkownika
Koppel
Użytkownik
Posty: 500
Rejestracja: 24 lip 2005, 18:05
Lokalizacja: Gliwice

Post autor: Koppel » 31 sty 2006, 7:33

Przed zadaniem pytania sprawdź czy nikt nie poruszał już tego problemu. Prawdę mówiąc jest to kolejny raz zadane pytanie. Chyba, że ktoś odniesie się do tego jakie modele dostępne są w anglii.

Zobacz:
http://www.edw.com.pl/forum/viewtopic.p ... =lutownica
http://www.edw.com.pl/forum/viewtopic.p ... =lutownica
http://www.edw.com.pl/forum/viewtopic.p ... =lutownica
http://www.edw.com.pl/forum/viewtopic.p ... =lutownica
http://www.edw.com.pl/forum/viewtopic.p ... =lutownica
http://www.edw.com.pl/forum/viewtopic.p ... =lutownica

tasza
Użytkownik
Posty: 1391
Rejestracja: 21 lut 2005, 15:02

Post autor: tasza » 31 sty 2006, 9:01

:arrow: artur1978

a może to:
taka mini-stacja Antex 660-TC - prosty model (i chyba niedrogi)
no i to: Antex 690-SD - cyfrowa regulacja i generalnie - jest ok
Z lutownicą 690-SD jakiś czas temu pracowałam (przez kilka tygodni),
zero problemów, ale nie mam doświadczeń co do wymiany czy trwałości grota...

Oba modele są do kupienia (lub sprowadzenia) z IR (Peats, Parnell Street, Dublin 1 /jakby ktoś znajomy był w okolicy/),
w ofercie sklepów w UK tych modeli nie znalazłam, ale różne inne Antex-y mają w Bowood
oraz Rapid, z reguły osobno grzałka, osobno zasilacze, najlepiej zadzwoń/zamejluj to dokładnie Ci powiedzą...

:arrow: Koppel
wiesz, tam są nieco inne realia, naprawdę...

pa,
tasza

artur1978
-
Posty: 1
Rejestracja: 31 sty 2006, 9:03

Post autor: artur1978 » 31 sty 2006, 9:18

dzieki
w temacie jestem zielony, owszem lutowalem troche transformatorowka ale raczej tylko przewody, rowniez duza kolbowa ale to juz super ciezkie sprawy nie zwiazne z elektronika raczej
przejrzalem forum i widze, ze zdania sa podzielone na temat oporowek i transformatorowych
w zasadzie to nie bardzo wiem o co chodzi z ta stacja :oops: , czy taka stacja to po prostu mozliwosc regulacji mocy, czy jeszcze cos wiecej ?
nie mam tez zielonego pojecia o producentach, tzn. jakie marki sa najlepsze a jakie posledniejszej jakosci, no i nie wiem czy wywalac na sprzet od razu sporo kasy bo trodno powiedziec jak sie moja przygoda z elektronika rozwinie

a tak w ogole czy ja cos wiem? :D :mrgreen:

tasza
Użytkownik
Posty: 1391
Rejestracja: 21 lut 2005, 15:02

Post autor: tasza » 31 sty 2006, 10:14

artur1978 pisze:a tak w ogole czy ja cos wiem?
stacja lutownicza to tak w uproszczeniu zasilacz kolby lutowniczej,
z reguły otrzymujący z w/w kolby informacje zwrotną o jej temperaturze, co umożliwia regulację mocy + kolba (często + podstawka /iron stand, holder/)
Regulacja może być cyfrowa, może być analogowa, do amatorskich zastosowań
to średnio istotne, ważne aby skuteczna. Transformatorówka vs oporowa...
Nie chcę zaczynać polemiki (choć właśnie zaczynam), radzę od siebie:
nie pakuj się w transformatorową.
Na wyspach (przynajmniej w IR) ostatnio rządzi Antex - to niezłe i tanie narzędzia,
możesz kupić same kolby (zasilanie 230AC lub 24DC), całe zestawy, różnie...
jeżeli nie jesteś pewien co dalej z Twoją elektroniką, to może nie inwestuj w jakiś high-tech,
zainteresuj się jedną z prostszych...
może Antex XS 25W - jakieś 16 funtów, no albo 'rasowa stacja'
Xytronic 369 (obie znajdziesz w Rapid Electronic) - 39 f. - taki wydatek idzie wytrzymać...
co jest ważne: czy masz zapewniony sensowny serwis i czy są oraz ile kosztują groty.
to już musisz poszukać sam...
tasza

Awatar użytkownika
Koppel
Użytkownik
Posty: 500
Rejestracja: 24 lip 2005, 18:05
Lokalizacja: Gliwice

Post autor: Koppel » 31 sty 2006, 10:29

tasza pisze: :arrow: Koppel
wiesz, tam są nieco inne realia, naprawdę...
Ach tak :wink:
Przecież wiem. Nie szkodzi to jednak zbadać co na temat lutownic zostało już powiedziane.
artur1978 pisze:przejrzalem forum i widze, ze zdania sa podzielone na temat oporowek i transformatorowych
w zasadzie to nie bardzo wiem o co chodzi z ta stacja :oops: , czy taka stacja to po prostu mozliwosc regulacji mocy, czy jeszcze cos wiecej ?
Milczę ciągle w temacie... może więc jednak się wypowiem.

Ogólnie nie polecam pracy transformatorówką nad PCB. Urządzenie jest ciężkie, nieprecyzyjne, męczy rękę. Stacje lutownicze umożliwiające regulację mocy dostarczanej do grzałki to w praktyce zwykłe ściemniacze, produkowane przez firmy noname (poprawcie mnie jeśli istnieje takie "poważne" urządzenie).

Co innego stacja ze stabilizacją temperatury grota (może to właśnie miałeś na myśli?). Problem polega na tym, że lutownica bez regulacji ma tendencję do utrzymywania zbyt wysokiej temperatury "w spoczynku". Jeśli teraz zaczniemy lutowanie, pierwsze luty będą miały tendencję do utleniania się - powstaną tak zwane "przegrzane luty" - będą matowe i nie zapewnią właściwej pracy urządzenia. Z koleji po wykonaniu kilku - kilkunastu punktów lutowniczych w serii grzałka zacznie się wychładzać tworząc z kolei "zimne luty". Bywają one jeszcze gorsze w skutkach od lutów przegrzanych, ponieważ zdarza się, że lut taki wygląda prawidłowo a jednak nie zapewnia pewnego połączenia elementów.
Stacja ze stabilizowaną temperaturą posiada zwykle grzałkę z odpowiednim zapasem mocy, jednak jest ona włączana tylko w chwili gdy jej temperatura spadnie zanadto. Bardziej zaawansowane urządzenia tego typu potrafią nie tylko włączać lub wyłączać grzałkę, ale także zmieniać moc do niej dostarczaną. Umożliwia to jeszcze dokładniejszą stabilizację temperatury.

Kolejną sprawą jest SMD. Tutaj już śmiem twierdzić, że transformatorówka po prostu "wymięka" (może ktoś ma inne doświadczenia? :P ). W praktyce okazuje się, że z dobrą stacją lutowniczą można lutować nawet obudowy TQFP. W ten sposób trzeba jednak każdemu układowi tego typu poświęcić sporo czasu. Bardzo wygodnym rozwiązaniem (według mnie, wygodniejszym od hot air'a, a do tego tańszym) jest grot typu minifala. Umożliwia on montaż elementu w obudowie TQFP w czasie rzędu pół minuty. Jeśli zdarzy się wtedy zalać cyną nóżki, co w przypadku posiadania zwykłego grota zwykle doprowadzało mnie do rozpaczy, wystarczy ponownie przejechać po wyprowadzeniach a cały nadmiar cyny zostanie wciągnięty do zasobnika w grocie. Hot air'em znakomicie montuje się elementy SMD dwuwyprowadzeniowe. Jest także niezastąpiony podczas demontażu (chociaż zdarzyło mi się z powodzeniem użyć opalarki, ale to tylko wtedy gdy chcemy zdemontować całą płytkę).

Po przyzwyczajeniu się do stacji, transformatorówki użyłem w ciągu ostatnich 3 lat raz - do cięcia plexi :mrgreen: . Może i można z jej pomocą stworzyć jeden ukłąd dla siebie. Jednak lutowanie z jej pomocą, w serii, kilknastu płytek na które następnie trzeba dać odbiorcy rok albo dwa gwarancji wydaje mi się pomyłką.

I kończąc tą farsę: Jeśli Cię na to stać, polecam Wellera. Posiadam taką stację i jej wytrzymałość jest niesamowita. Poza zakupem minifali, od 5 lat nie zmieniałem w niej grota, chociaż powoli zaczyna się tego domagać - może uratuję go jeszcze papierem ściernym... utleniona jest chyba tylko jego powierzchnia :? . Samą stacją oraz tą grzałką pracował jeszcze wcześniej mój wujek :D . Nie lutuję może tyle ile w dużych firmach, jednak w ostatnim roku "poszedł" 1kg cyny.


Uff - swoją wypowiedź zacząłem pisać przed wypowiedzią taszy, a skończyłem po... Popieram taszę - jeśli nie jesteś pewien na ile chcesz się angażować w elektronikę, może lepiej zainwestować w tańsze niż Weller'owskie urządzenie.

Awatar użytkownika
adiblol
Użytkownik
Posty: 231
Rejestracja: 13 sty 2006, 11:44
Lokalizacja: zza dymu spalonych czesci
Kontakt:

Post autor: adiblol » 04 lut 2006, 9:58

Uzywam transformatorowki ("LUTOLA" 6C) ze specjalnym grotem (szpiczastym) i żre tylko 45 Watow. Osiaga temperature 320°C. Po 5 sekundach cyna jest plynna tylko... ciezka jest :| niestety [lutownica, nie cyna].

Tanie lutownice "dlugopisowe" to po prostu grzalki... tylko maja mala wydajnosc. np. kiedys uzywalem dlugopisowki 40W i mozna bylo sobie czekac 20 sekund zanim cyna byla gotowa do czegos :( .
A stacje lutownicze sa optymalne bo to jest transformatorowka z osobno transformatorem i grotem [chyba]. Nie mam stacji lutowniczej, bo lepiej wydac forse na 100 tranzystorow NPN i 80 PNP.

Wczoraj bezproblemowo zlutowalem transformatorowka (na "plytce" tekturce) tranzystor BC136 (ale to jest tranzystor krowa).

Awatar użytkownika
c4v2
Użytkownik
Posty: 426
Rejestracja: 22 lis 2005, 15:14
Lokalizacja: z przed monitora

Post autor: c4v2 » 04 lut 2006, 16:06

Witam

Lutownica transformatorowa jest to po prostu transformator, do jego uzwojenie pierwotne podłączone jest do sieci energetycznej, a uzwojenie wtórne zwarte przez grot. Nagrzewanie grota powoduje przepływający przezeń prąd. Konstrukcja lutownicy transformatorowej nie pozwala na uziemienie grota co jest wymagane przy lutowaniu układów wrażliwych na ładunki elektrostatyczne.
Temperatura grota Lutownicy kolbowej inaczej zwanej oporową wytważana jest przez prąd płynący przez uzwojenie grzałki (grot jest izolowany od tego uzwojenia co pozwala na jego uziemienie).
Stacja lutownicza to nie jest transformatorówka z osobnym grotem. Jest to po prostu lutownica kolbowa zasilana ze specjalnego zasilacza w skład którego wchodzi stabilizator temperatury, może też wejść transformator ale może to być też zasilacz impulsowy. Do stacji lutowniczej można podłączyć specjalne odmiany lutownic kolbowych tzn. zawierające na pokładzie” czujnik temperatury.

Osobiście preferuję lutownice oporowe gdyż są lżejsze od transformatorowych i oferują większą precyzję lutowania.

Pozdrawiam.

Awatar użytkownika
adiblol
Użytkownik
Posty: 231
Rejestracja: 13 sty 2006, 11:44
Lokalizacja: zza dymu spalonych czesci
Kontakt:

Post autor: adiblol » 04 lut 2006, 20:05

c4v2 pisze:Osobiście preferuję lutownice oporowe gdyż są lżejsze od transformatorowych i oferują większą precyzję lutowania.
ale sie dlugo grzeja i wiecej żrą pradu.
Czy groty stacji lutowniczych szybko się nagrzewają? I czy są ekonomiczne?

Też wadą transformatorówki jest "trzęsionka" transformatora i że się styki przymagnesowują. Ale transformatorowką zlutowalem z "wypraw w swiat elektroniki" P.Góreckiego z wyprawy 2 cwiczenie 12 "Dyskotekowy gadzet". I dziala ;>

Awatar użytkownika
c4v2
Użytkownik
Posty: 426
Rejestracja: 22 lis 2005, 15:14
Lokalizacja: z przed monitora

Post autor: c4v2 » 04 lut 2006, 22:14

Witam
adiblol pisze:ale sie dlugo grzeja i wiecej żrą pradu.
Czy groty stacji lutowniczych szybko się nagrzewają? I czy są ekonomiczne?
W lutownicach transformatorowych czas nagrzewania grota jest pozornie krótszy od czasu nagrzewania lutownicy oporowej. Pozornie krótszy, ponieważ w lutownicy transformatorowej grot się nagrzewa za każdym razem gdy naciskamy "spust”. Więc czas nagrzewania takiej transformatorówki będzie sumą czasów wszystkich nagrzewań a jej ekonomika zależna od ilości naciśnięć "spustu" podczas lutowania. :)

Lutownicę oporową raz nagrzewamy i lutujemy nie martwiąc się o ekonomiczne naciskanie "spustu". Koncentrujemy się na lutowaniu a nie na naciskaniu przycisku. :)

Pozdrawiam.

Awatar użytkownika
adiblol
Użytkownik
Posty: 231
Rejestracja: 13 sty 2006, 11:44
Lokalizacja: zza dymu spalonych czesci
Kontakt:

Post autor: adiblol » 05 lut 2006, 9:40

Ale na pewno transformatorówki są bardziej ekonomiczne ponieważ osiągają większą temperaturę.
Mam transformatorówkę 45W. Cyna topnieje w ciągu 5 sekund. I mam oporówkę 40W. Na niej cyna topnieje w 15 sekund od dotknięcia jej grzanym od 2 minut grotem. No i która jest lepsza?

Awatar użytkownika
radzio
Użytkownik
Posty: 573
Rejestracja: 07 gru 2004, 23:06
Lokalizacja: Sosnowiec
Kontakt:

Post autor: radzio » 05 lut 2006, 10:53

No to masz dziwną cynę albo oporówkę, bo u mnie po dotkięniu rozgrzanym grotem cyna topi się natychmiast. Nie wyobrażam sobie lutowania czegokolwiek elektronicznego (coś więcej niż oporniki) transformatorówką. Transformatorówka jest dobra do lutowania kabli a nie układów elektronicznych.

Wojtek
Moderator
Posty: 2606
Rejestracja: 04 sie 2002, 19:00
Lokalizacja: --
Kontakt:

Post autor: Wojtek » 05 lut 2006, 11:14

adiblol pisze:Mam transformatorówkę 45W. Cyna topnieje w ciągu 5 sekund. I mam oporówkę 40W. Na niej cyna topnieje w 15 sekund od dotknięcia jej grzanym od 2 minut grotem. No i która jest lepsza?
A czy ta cyna to nie jest przypadkiem w postaci sztabki? Odłóż ją i kup sobie cynę w postaci "drutu" nawiniętego na szpulce. W rdzeniu takiego "drutu" jest już topnik.

Temat zamykam gdyż jest już conajmniej kilka tematów (patrz drugi post w tym temacie) i uważam że tam jest dużo informacji - wystarczy skorzystać z linków które zamieścił Koppel lub uruchomić "szukaj", proszę ewentualnie tam kontynuować dalszą dyskusję :)

Zablokowany