Lutowanie elementów SMD
Lutowanie elementów SMD
Cześć.
Możecie mi pomóc.
Potrzebuję jakiegoś dobrego kursu o lutowaniu SMD. Chciałbym po prostu poczytać sobie o amatorskim lutwaniu tych elemetów. Bo juz sam nie wiem czy robie to dobrze.
Tak dla przykładu. Jeśli mam np rezystor SMD o wymiarach 0805 i chce go przylutowac to japierw lekko cynuje jeden pkt lutowniczy przykładam element złapie tą stronę , a następnie drugą stronę. Teraz mam problem w tym, że gdzieś wyczytałem sobie że lutujac w ten sposów element powinien super płasko dodtykać płyti. No niestety nie zawsze mi to wychodzi. Tzn. że mam takie sytuacje, że jedna stroan elementu przyluyuje mi się wyżej od drugiej i nie wiem czy jest to prawidłowe. Nie chodzi mi tu o wygląd,że to dziwnie wygląda jak jedna strona jes wyżej od drugiej tylko czy tak moze zostac i elementowi nic sie nie stanie..
Dlatego prosze was podrzucie mi albo jakis link albo jakiś opis lutowania praktycznego SMD, albo jak możecie to opiszcie mi waszą technike lutowania.
Sławek.
Możecie mi pomóc.
Potrzebuję jakiegoś dobrego kursu o lutowaniu SMD. Chciałbym po prostu poczytać sobie o amatorskim lutwaniu tych elemetów. Bo juz sam nie wiem czy robie to dobrze.
Tak dla przykładu. Jeśli mam np rezystor SMD o wymiarach 0805 i chce go przylutowac to japierw lekko cynuje jeden pkt lutowniczy przykładam element złapie tą stronę , a następnie drugą stronę. Teraz mam problem w tym, że gdzieś wyczytałem sobie że lutujac w ten sposów element powinien super płasko dodtykać płyti. No niestety nie zawsze mi to wychodzi. Tzn. że mam takie sytuacje, że jedna stroan elementu przyluyuje mi się wyżej od drugiej i nie wiem czy jest to prawidłowe. Nie chodzi mi tu o wygląd,że to dziwnie wygląda jak jedna strona jes wyżej od drugiej tylko czy tak moze zostac i elementowi nic sie nie stanie..
Dlatego prosze was podrzucie mi albo jakis link albo jakiś opis lutowania praktycznego SMD, albo jak możecie to opiszcie mi waszą technike lutowania.
Sławek.
-
ZbeeGin
Jeśli chodzi o lutowanie SMD to osobiście robię to na dwa sposoby.
W domu przykładam taki element do pól lutowniczych i później grzałkową lutownicą lutuje kolejne końcówki korzystając ze spoiwa 0,5mm. Oczywiście nie wszystkie elementy można lutować w taki sposób. Decydujący jest tutaj rozstawu nóg.
W pracy najpierw pobielam punkty lutownicze lutownicą grzałkową ze stacji tak by powstały na niej niskie wzniesienia cyny. Nakładam nieco topnika RF-400, a później przykładam element i za pomocą hot-aira lutuje je wszystkie na raz.
W domu przykładam taki element do pól lutowniczych i później grzałkową lutownicą lutuje kolejne końcówki korzystając ze spoiwa 0,5mm. Oczywiście nie wszystkie elementy można lutować w taki sposób. Decydujący jest tutaj rozstawu nóg.
W pracy najpierw pobielam punkty lutownicze lutownicą grzałkową ze stacji tak by powstały na niej niskie wzniesienia cyny. Nakładam nieco topnika RF-400, a później przykładam element i za pomocą hot-aira lutuje je wszystkie na raz.
Rozumiem, ale czy tak jak w moim przypadku, że element nie jest idealnie płasko na płytce tylko jedna strona jest najpierw przylutowana wyżej a dopiero drugą stronę elementu lutuję, to nie powoduje to jakiegoś uszkodzenia elementu, np jakegoś wewętrznego pęknięcia.
Zdarza mi się też że element (rezystor) jakby wisiał w powtrzu. Tzn nie jest płasko na płytce tylko jest przylutowany w pewnej odległości od płytki, a trzyma sie tak na cynie.
Boję się że to powoduje jakiś uszkodzenia elementów,
Zdarza mi się też że element (rezystor) jakby wisiał w powtrzu. Tzn nie jest płasko na płytce tylko jest przylutowany w pewnej odległości od płytki, a trzyma sie tak na cynie.
Boję się że to powoduje jakiś uszkodzenia elementów,
-
ZbeeGin
Może tak być. Jeśli jedno pole rezystora przylutujesz, a później drugie pole będziesz lutował jednocześnie dociskając element do płytki to możesz urwać to wcześniej przylutowane pole, lub spowodować jakieś mikropęknięcia.Rozumiem, ale czy tak jak w moim przypadku, że element nie jest idealnie płasko na płytce tylko jedna strona jest najpierw przylutowana wyżej a dopiero drugą stronę elementu lutuję, to nie powoduje to jakiegoś uszkodzenia elementu, np jakegoś wewętrznego pęknięcia.
Widzisz, i tutaj może pojawić się problem jeśli płytka będzie narażona na naprężenia mechaniczne. Jeśli ta odległość nie jest duża - jakieś dziesiąta część milimetra to problemu nie będzie. Wiele elementów lutowanych maszynowo jest klejona do płytki i także jest odsunięta - wiadomo klej też się gdzieś musi zmieścić.Zdarza mi się też że element (rezystor) jakby wisiał w powtrzu. Tzn nie jest płasko na płytce tylko jest przylutowany w pewnej odległości od płytki, a trzyma sie tak na cynie.
SMD cz. 1: https://elportal.pl/pdf/k01/36_10.pdf
SMD cz. 2: https://elportal.pl/pdf/k01/37_11.pdf
Mrygałka: https://elportal.pl/pdf/k01/44_04a.pdf
SMD cz. 2: https://elportal.pl/pdf/k01/37_11.pdf
Mrygałka: https://elportal.pl/pdf/k01/44_04a.pdf
- Swadzyniak
- -
- Posty: 42
- Rejestracja: 03 lut 2007, 15:30
- Lokalizacja: Reda
[quote="slawek55"]A możecie mi opisać swój sposób na lutowanie np rezystora, ale bez używania kleju.[/quote]
______________________________________________________________________________
Serdecznie witam Sławku 55 -
W kilku słowach!. smaruję topikiem miejsce w którym ma być wlutowany rezystor SMD, pobielam te miejsca, aby po przyłożeniu rezystora lub innego elementu krótkim dotknięciem specjalnie wykonanego cienkiego grotu lutownicy transformatorowej (0,6 mm) z pobraną kropelką spoiwa. Dotknięcie musi być krótkie i precyzyjne, ponieważ poprawki mogą doprowadzić do przegrzania i zniszczenia elementu. Aby lutowanie było prawidłowe, przytrzymuję rezystor cienkim patyczkiem, aby leżał płasko. Natomiast jest jedna rada!. Tą czynność wykonuję w "Uniwersalnej lupie z opaską na głowę" zakupionej w sklepie elektronicznym. Te elementy , jak i wszelkie miniaturowe lutowania wykonywać z tym urządzeniem. Wtedy wszystko przebiega bardzo precyzyjnie i bez niespodzianek.
Od wielu lat stosuję druk powierzchniowy, (coś podobnego do SMD , tylko w nieco większej skali), - technika w obu przypadkach jest podobna.
Serdecznie pozdrawiam
Tadeusz.
___________________
http://www.conrad.pl/
______________________________________________________________________________
Serdecznie witam Sławku 55 -
W kilku słowach!. smaruję topikiem miejsce w którym ma być wlutowany rezystor SMD, pobielam te miejsca, aby po przyłożeniu rezystora lub innego elementu krótkim dotknięciem specjalnie wykonanego cienkiego grotu lutownicy transformatorowej (0,6 mm) z pobraną kropelką spoiwa. Dotknięcie musi być krótkie i precyzyjne, ponieważ poprawki mogą doprowadzić do przegrzania i zniszczenia elementu. Aby lutowanie było prawidłowe, przytrzymuję rezystor cienkim patyczkiem, aby leżał płasko. Natomiast jest jedna rada!. Tą czynność wykonuję w "Uniwersalnej lupie z opaską na głowę" zakupionej w sklepie elektronicznym. Te elementy , jak i wszelkie miniaturowe lutowania wykonywać z tym urządzeniem. Wtedy wszystko przebiega bardzo precyzyjnie i bez niespodzianek.
Od wielu lat stosuję druk powierzchniowy, (coś podobnego do SMD , tylko w nieco większej skali), - technika w obu przypadkach jest podobna.
Serdecznie pozdrawiam
Tadeusz.
___________________
http://www.conrad.pl/
- Załączniki
-
- PRZYRZĄD OPTYCZNY..JPG (3.42 KiB) Przejrzano 10509 razy
Ostatnio zmieniony 22 lut 2007, 1:23 przez Swadzyniak, łącznie zmieniany 1 raz.
Robię podobnie jak ZbeeGin. Hot airy na allegro nie są zabójczo drogie... tylko, przynajmniej w moim przypadku po roku musiałem chińczyka przelutować bo zaczął głupieć.... Zabawna sprawa musieć naprawiać własne narzędzia lutownicze 
Ogólnie topnika nie należy żałować. Trzeba odpowiednio dobrać ilość cyny dawaną na punkt lutowniczy, wtedy nie dość, że w czasie grzania element ładnie opada to jeszcze jest pozycjonowany. Wszystko to dzięki sile napięcia powierzchniowego i sile ciążenia. Właśnie ze względu na to pozycjonowanie nie polecam klejenia elementów. W profesjonalnym montażu klejenie stosuje się tylko przy montażu dwustronnym i zwykle klei się tylko elementy na stronie spodniej.
Trzeba mieć jednak trochę wprawy aby grzać element równomiernie. Jeśli zdarzy się tak, że roztopi się cyna tylko z jednej strony element zostanie podniesiony (tzw. efekt nagrobkowy albo efekt Manchatan). Przy montażu ręcznym nie jest to dużym problemem - trzeba element docisnąć na przykład pęsetą.
Natomiast do lutowania elementów w QFP używam praktycznie tylko minifali. Taki grot kosztuje około 50PLN, ale przylutowanie nim elementu QFP44, czy 64 to kwestia 30 sekund pracy. Od tego czasu też nie miałem żadnych zwrotów, co zdarzało się sporadycznie przy lutowaniu gorącym powietrzem. Po prostu przy stacji na gorące powietrze, przy braku odpowiedniej dyszy nie byłem w stanie podgrzać wszystkich końcówek równomiernie.
Przy minifali zalanie cyną kilku punktów to żaden problem - przeciągamy grotem jeszcze raz po wyprowadzeniach i cały nadmiar cyny jest zbierany.
Aktualnym szczytem miniaturyzacji który udało mi się przylutować jest złącze które ma wyprowadzenia o szerokości 0,1mm w odstępach 0,1mm. W takim przypadku minifala już sobie nie radzi - siła napięcia powierzchniowego trzymającego spoiwo między końcówkami złącza jest większa niż siła wciągająca go do grotu. W takim przypadku przydaje się plecionka lutownicza. Zalewamy wszystkie końcówki a następnie przykładamy plecionkę i grzejemy ją od drugiej strony. Plecionka wciąga nadmiar cyny praktycznie jak gąbka. Wykonane w ten sposób połączenie jest ładne, pewne i szybkie. Przy odrobinie wprawy udaje się za każdym razem.
Ogólnie topnika nie należy żałować. Trzeba odpowiednio dobrać ilość cyny dawaną na punkt lutowniczy, wtedy nie dość, że w czasie grzania element ładnie opada to jeszcze jest pozycjonowany. Wszystko to dzięki sile napięcia powierzchniowego i sile ciążenia. Właśnie ze względu na to pozycjonowanie nie polecam klejenia elementów. W profesjonalnym montażu klejenie stosuje się tylko przy montażu dwustronnym i zwykle klei się tylko elementy na stronie spodniej.
Trzeba mieć jednak trochę wprawy aby grzać element równomiernie. Jeśli zdarzy się tak, że roztopi się cyna tylko z jednej strony element zostanie podniesiony (tzw. efekt nagrobkowy albo efekt Manchatan). Przy montażu ręcznym nie jest to dużym problemem - trzeba element docisnąć na przykład pęsetą.
Natomiast do lutowania elementów w QFP używam praktycznie tylko minifali. Taki grot kosztuje około 50PLN, ale przylutowanie nim elementu QFP44, czy 64 to kwestia 30 sekund pracy. Od tego czasu też nie miałem żadnych zwrotów, co zdarzało się sporadycznie przy lutowaniu gorącym powietrzem. Po prostu przy stacji na gorące powietrze, przy braku odpowiedniej dyszy nie byłem w stanie podgrzać wszystkich końcówek równomiernie.
Przy minifali zalanie cyną kilku punktów to żaden problem - przeciągamy grotem jeszcze raz po wyprowadzeniach i cały nadmiar cyny jest zbierany.
Aktualnym szczytem miniaturyzacji który udało mi się przylutować jest złącze które ma wyprowadzenia o szerokości 0,1mm w odstępach 0,1mm. W takim przypadku minifala już sobie nie radzi - siła napięcia powierzchniowego trzymającego spoiwo między końcówkami złącza jest większa niż siła wciągająca go do grotu. W takim przypadku przydaje się plecionka lutownicza. Zalewamy wszystkie końcówki a następnie przykładamy plecionkę i grzejemy ją od drugiej strony. Plecionka wciąga nadmiar cyny praktycznie jak gąbka. Wykonane w ten sposób połączenie jest ładne, pewne i szybkie. Przy odrobinie wprawy udaje się za każdym razem.
- Swadzyniak
- -
- Posty: 42
- Rejestracja: 03 lut 2007, 15:30
- Lokalizacja: Reda
Serdecznie witam Koppel -
Jak miło poczytać post kolegi z tak rozległą wiedzą w tym temacie. Technika sprawia, że potrafimy naprawiać coraz to mniejsze podzespoły. Jednak niczego nie zastąpi duże doświadczenie. Post ten to potwierdza, że można dokonać rzeczy trudnych.
Ja nie mam tak dużego doświadczenia i specjalistycznego sprzętu do lutowania, dlatego chylę czoła przed kolegami, od których mogę się jeszcze nauczyć wielu tajników elektroniki.
Serdecznie pozdrawiam
Tadeusz.
Jak miło poczytać post kolegi z tak rozległą wiedzą w tym temacie. Technika sprawia, że potrafimy naprawiać coraz to mniejsze podzespoły. Jednak niczego nie zastąpi duże doświadczenie. Post ten to potwierdza, że można dokonać rzeczy trudnych.
Ja nie mam tak dużego doświadczenia i specjalistycznego sprzętu do lutowania, dlatego chylę czoła przed kolegami, od których mogę się jeszcze nauczyć wielu tajników elektroniki.
Serdecznie pozdrawiam
Tadeusz.