MOSFET-y.
- Swadzyniak
- -
- Posty: 42
- Rejestracja: 03 lut 2007, 15:30
- Lokalizacja: Reda
MOSFET-y.
Szanowne Koleżanki i Koledzy -
Sporadycznie miałem do czynienia z MOSFET-ami i do tej pory, przy zachowaniu ostrożności podczas lutowania, udawało się bez niemiłych niespodzianek. Korzystając obecnie z internetu, poszukiwałem odpowiedzi, jakie środki ostrożności zastosować, aby nie "ubić" MOSFET-a. Owszem informacji na ten temat jest bardzo dużo, lecz w dużym stopniu jedne są sprzeczne z drugimi. Im więcej przyswajam tej wiedzy, tym więcej mam wątpliwości. Zawsze używałem ochrony elektrostatycznej, w postaci uziemionej bransoletki, ale doczytałem się, że i to nie wystarcza.
Bardzo proszę o kilka słów wyjaśnienia, odnośnie postępowania przy montażu i lutowaniu, czy trzeba zabezpieczać nóżki tranzystora, zwierając je cienkim drucikiem?.
Serdecznie pozdrawiam wszystkich uczestników Forum
Tadeusz.
Sporadycznie miałem do czynienia z MOSFET-ami i do tej pory, przy zachowaniu ostrożności podczas lutowania, udawało się bez niemiłych niespodzianek. Korzystając obecnie z internetu, poszukiwałem odpowiedzi, jakie środki ostrożności zastosować, aby nie "ubić" MOSFET-a. Owszem informacji na ten temat jest bardzo dużo, lecz w dużym stopniu jedne są sprzeczne z drugimi. Im więcej przyswajam tej wiedzy, tym więcej mam wątpliwości. Zawsze używałem ochrony elektrostatycznej, w postaci uziemionej bransoletki, ale doczytałem się, że i to nie wystarcza.
Bardzo proszę o kilka słów wyjaśnienia, odnośnie postępowania przy montażu i lutowaniu, czy trzeba zabezpieczać nóżki tranzystora, zwierając je cienkim drucikiem?.
Serdecznie pozdrawiam wszystkich uczestników Forum
Tadeusz.
Ostatnio zmieniony 12 lut 2007, 19:51 przez Swadzyniak, łącznie zmieniany 1 raz.
Najbardziej wrażliwe są małe tranzystory (BS170, BS107) - można je łatwo uszkodzić. Podobnie wygląda sytuacja z JFETami (BF245). Czasem zachowanie ostrożności niewiele daje, bo potrafią się uszkodzić od b. małego ładunku elektrostatycznego (który nie uszkodzi np. układów CMOS)...
Co do "dużych" (BUZ10, BUZ11) - te są bardziej odporne, nawet siedząc w elektryzującej bluzie nie miałem z nimi problemu... a łapałem za końcówki przy wydobywaniu z pudełka.
Co do "dużych" (BUZ10, BUZ11) - te są bardziej odporne, nawet siedząc w elektryzującej bluzie nie miałem z nimi problemu... a łapałem za końcówki przy wydobywaniu z pudełka.
- Swadzyniak
- -
- Posty: 42
- Rejestracja: 03 lut 2007, 15:30
- Lokalizacja: Reda
MOSFET-y.
Serdecznie witam wszystkich -
Dziękuję bardzo kolegom za szybkie i bardzo rzeczowe wyjaśnienie tematu.
Bardziej obawiałem się MOSFET-ów, jak JFET-a, z którym mam do czynienia częściej. Słyszałem o przechowywaniu w kostce styropianu, na który nakłada się folię aluminiową (np. od czekolady), w tak przystosowany pakiet wciska się nóżki tranzystora. Jak słyszę od kolegów ten sposób obarczony jest ryzykiem, gdyż przy wyjmowaniu go z "pakietu" ładunki elektrostatyczne mogą go "ubić". Stosuję inny sposób, jeśli się mylę to mnie poprawcie , uważam że "oplatanie" nóżek u jego podztawy, bardzo cienkim drucikiem jest dużo bardziej bezpieczne. Dopiero po wlutowaniu go w układ który jest uziemiony, drucik jest usuwany. Najlepiej do tego nadaje się bardzo cienki posrebrzany drucik z oplotu ekranu przewodu, np. od aparatury medycznej.Tak zabezpieczony JFET jest dodatkowo zapakowany w folię aluminiową. Do tej pory nie miałem z nimi problemów. Natomiast obawiałem się MOSFET-ów, ale teraz uspokoiliście mnie, chociaż mam cenną wskazówkę, na które bardzo uważać.
A jak się obchodzić z MOSFET-ami BF-961, BF-900, BF-964?. Mam do nich większy dostęp i długo "przymierzałem się" aby je zastosować.
Przed laty, tylko raz wykonałem na nim wzmacniacz wejściowy do odbiornika z "Bartka" (Mini-transceivera krótkofalowego). Ale serce mi biło jak na pierwszej randce!. Nie "ubiłem" go, układ wejściowy pracował bez automatyki, z ręczną regulacją wzmocnienia i zachowywał się prawidłowo. Zastosowałem do niego druk powierzchniowy, który do dziś stosuję. Jest łatwiejszy w wykonaniu, większa powierzchnia masy. Całość zamknąłem w metalowej obudowie z przegrodą ekranującą przechodzącą przez połowę tranzystora.
Czy tylko miałem szczęście, czy te tranzystory także są odporniejsze?.
Serdecznie pozdrawiam i proszę o informację
Tadeusz.
Dziękuję bardzo kolegom za szybkie i bardzo rzeczowe wyjaśnienie tematu.
Bardziej obawiałem się MOSFET-ów, jak JFET-a, z którym mam do czynienia częściej. Słyszałem o przechowywaniu w kostce styropianu, na który nakłada się folię aluminiową (np. od czekolady), w tak przystosowany pakiet wciska się nóżki tranzystora. Jak słyszę od kolegów ten sposób obarczony jest ryzykiem, gdyż przy wyjmowaniu go z "pakietu" ładunki elektrostatyczne mogą go "ubić". Stosuję inny sposób, jeśli się mylę to mnie poprawcie , uważam że "oplatanie" nóżek u jego podztawy, bardzo cienkim drucikiem jest dużo bardziej bezpieczne. Dopiero po wlutowaniu go w układ który jest uziemiony, drucik jest usuwany. Najlepiej do tego nadaje się bardzo cienki posrebrzany drucik z oplotu ekranu przewodu, np. od aparatury medycznej.Tak zabezpieczony JFET jest dodatkowo zapakowany w folię aluminiową. Do tej pory nie miałem z nimi problemów. Natomiast obawiałem się MOSFET-ów, ale teraz uspokoiliście mnie, chociaż mam cenną wskazówkę, na które bardzo uważać.
A jak się obchodzić z MOSFET-ami BF-961, BF-900, BF-964?. Mam do nich większy dostęp i długo "przymierzałem się" aby je zastosować.
Przed laty, tylko raz wykonałem na nim wzmacniacz wejściowy do odbiornika z "Bartka" (Mini-transceivera krótkofalowego). Ale serce mi biło jak na pierwszej randce!. Nie "ubiłem" go, układ wejściowy pracował bez automatyki, z ręczną regulacją wzmocnienia i zachowywał się prawidłowo. Zastosowałem do niego druk powierzchniowy, który do dziś stosuję. Jest łatwiejszy w wykonaniu, większa powierzchnia masy. Całość zamknąłem w metalowej obudowie z przegrodą ekranującą przechodzącą przez połowę tranzystora.
Czy tylko miałem szczęście, czy te tranzystory także są odporniejsze?.
Serdecznie pozdrawiam i proszę o informację
Tadeusz.
Ostatnio zmieniony 12 lut 2007, 19:53 przez Swadzyniak, łącznie zmieniany 2 razy.
..nigdy nie "udało" mi się uszkodzić jakiegokolwiek tranzystora polowego. Myślę, że to duża przesada. Używałem BF245 i innych w TO92 oraz ""dużych" w TO220. Może ciągle mam szczęście ew. mało ładunków na sobie. Osobiście uziemiam się kaloryferową rurą tylko i wyłącznie jak manipuluję w pobliżu płyty głównej laptopa bo to stosunkowo kosztowna sprawa. A jeżeli chodzi o przechowywanie to są przecież metalizowane torebki, w tym strunowe, oraz gąbki przewodzące. Można kupić w dobrym sklepie. Na przykład łódzkim na literę T..
przecież nie żyjemy w PRLu.. chyba 
- Swadzyniak
- -
- Posty: 42
- Rejestracja: 03 lut 2007, 15:30
- Lokalizacja: Reda
MOSFET-y.
Serdecznie witam -
Kulpina przepraszam!, i dziękuję za zwrócenie uwagi, już poprawiłem.
Drucik posrebrzony do zblokowania wszystkich nóżek tranzystora, to nie mój pomysł. Podpatrzyłem go u zawodowców elektroników. Twierdzili że jest doskonały.
Seg - jeśli tak, to jesteś bardzo zapobiegliwy. Szkoda by było Laptopa przez moment nieuwagi. Jednym ze sposobów jaki przeczytałem, jest ciepła kąpiel pod prysznicem, a potem bransoletka z uziemieniem, na ile sposób skuteczny, - nie wiem. Ja osobiście stosuję bransoletkę z uziemieniem do rury kaloryfera, a JFET-y lutuję małą lutownicą grzałkową, którą wyłączam krótko przed lutowaniem. Napisz mi jakiej używasz lutownicy do ich wlutowania. Każde doświadczenia są dla mnie cenne, aby zmniejszyć ryzyko do minimum.
Wiesz!, nie wpadłem na to, mam takie woreczki od podzespołów komputera. Zastosuję je do przechowywania JFET-ów i MOSFET-ów.
Serdecznie pozdrawiam
Tadeusz.
Kulpina przepraszam!, i dziękuję za zwrócenie uwagi, już poprawiłem.
Drucik posrebrzony do zblokowania wszystkich nóżek tranzystora, to nie mój pomysł. Podpatrzyłem go u zawodowców elektroników. Twierdzili że jest doskonały.
Seg - jeśli tak, to jesteś bardzo zapobiegliwy. Szkoda by było Laptopa przez moment nieuwagi. Jednym ze sposobów jaki przeczytałem, jest ciepła kąpiel pod prysznicem, a potem bransoletka z uziemieniem, na ile sposób skuteczny, - nie wiem. Ja osobiście stosuję bransoletkę z uziemieniem do rury kaloryfera, a JFET-y lutuję małą lutownicą grzałkową, którą wyłączam krótko przed lutowaniem. Napisz mi jakiej używasz lutownicy do ich wlutowania. Każde doświadczenia są dla mnie cenne, aby zmniejszyć ryzyko do minimum.
Wiesz!, nie wpadłem na to, mam takie woreczki od podzespołów komputera. Zastosuję je do przechowywania JFET-ów i MOSFET-ów.
Serdecznie pozdrawiam
Tadeusz.
Używam tej stacji: http://www.trimaudio.pl/index.php?a=opi ... 4bc16c0c93
- Swadzyniak
- -
- Posty: 42
- Rejestracja: 03 lut 2007, 15:30
- Lokalizacja: Reda
MOSFET-y.
Serdecznie witam -
Dziękuję Seg za informacje, oraz dziękuję wszystkim za okazanie mi pomocy w rozwiązaniu mojego problemu.
Serdecznie pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego
Tadeusz.
_____________________________________________
Dziękuję Seg za informacje, oraz dziękuję wszystkim za okazanie mi pomocy w rozwiązaniu mojego problemu.
Serdecznie pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego
Tadeusz.
_____________________________________________
Ostatnio zmieniony 13 lut 2007, 10:43 przez Swadzyniak, łącznie zmieniany 1 raz.
- Swadzyniak
- -
- Posty: 42
- Rejestracja: 03 lut 2007, 15:30
- Lokalizacja: Reda
MOSFET-y
Serdecznie witam Kulpina -
Zapewne masz rację, ale także dużo zależy od wykładziny podłogowej, wykonanej z sztucznych tworzyw. Niektóre potrafią być tak naładowane ładunkami elektrostatycznymi, że chodząc po nich, jesteś jak "Butelka Lejdejska". Specjalnie tego nie odczuwasz, dopiero kiedy dotkniesz się futryny lub kaloryfera, doznasz wstrząsu, ponieważ iskra z Twego ciała przeskoczy do masy. Wykonałem kiedyś takie doświadczenie. Mając śrubokręt z neonówką (taki do sprawdzania obecności napięcia), przytknąłem go do futryny drzwi. Neonówka zapaliła się pełnym światłem. Możesz sobie wyobrazić jakie napięcie miałem na sobie?.
W mieszkaniach z wykładziną winylową czy płytami panelowymi i parkietem to zjawisko nie występuje.
Jeśli taki "naładowany" zbliżysz się do tranzystorów MOSFET, nie ma mocnych, abyś któregoś nie "ubił". Dlatego doświadczenie z neonówką nauczyło mnie, aby do tych tranzystorów zbliżać się z uziemioną bransoletką na ręce. Wykonałem ją samodzielnie z metalowej bransolety od zegarka na rękę. Miejsce gdzie był zegarek zastąpiła metalowa blaszka z mocowaniem przewodu. Zakłada się ją rozpinając zapinkę.
Dziękuję za odpowiedź
Serdecznie pozdrawiam
Tadeusz.
Zapewne masz rację, ale także dużo zależy od wykładziny podłogowej, wykonanej z sztucznych tworzyw. Niektóre potrafią być tak naładowane ładunkami elektrostatycznymi, że chodząc po nich, jesteś jak "Butelka Lejdejska". Specjalnie tego nie odczuwasz, dopiero kiedy dotkniesz się futryny lub kaloryfera, doznasz wstrząsu, ponieważ iskra z Twego ciała przeskoczy do masy. Wykonałem kiedyś takie doświadczenie. Mając śrubokręt z neonówką (taki do sprawdzania obecności napięcia), przytknąłem go do futryny drzwi. Neonówka zapaliła się pełnym światłem. Możesz sobie wyobrazić jakie napięcie miałem na sobie?.
W mieszkaniach z wykładziną winylową czy płytami panelowymi i parkietem to zjawisko nie występuje.
Jeśli taki "naładowany" zbliżysz się do tranzystorów MOSFET, nie ma mocnych, abyś któregoś nie "ubił". Dlatego doświadczenie z neonówką nauczyło mnie, aby do tych tranzystorów zbliżać się z uziemioną bransoletką na ręce. Wykonałem ją samodzielnie z metalowej bransolety od zegarka na rękę. Miejsce gdzie był zegarek zastąpiła metalowa blaszka z mocowaniem przewodu. Zakłada się ją rozpinając zapinkę.
Dziękuję za odpowiedź
Serdecznie pozdrawiam
Tadeusz.
Korzystając z okazji zapytam czy łatwo uszkodzić ładunkiem elektrostatycznym mikrokontroler ATTiny 2313 ? Też się uziemiam za pomocą kaloryferka. I czy uszkodzenie ESD dotyczy tylko montażu ,czy mozna także uszkodzić dany element (wyk. w tech. MOS) który jest już wlutowany w płytke układu. Ja przenosiłem w plecaku z tworzywa sztucznego płytkę drukowaną wlaśnie z attiny 2313. Czy mógł ulec uszkodzeniu (nie sprawdzałem) czy mieliście przypadek uszkodzić tak układ scalony ??
- Swadzyniak
- -
- Posty: 42
- Rejestracja: 03 lut 2007, 15:30
- Lokalizacja: Reda
MOSFET-y
Serdecznie witam Gutku -
Nie wiem na ile będę mógł Ci pomóc, ponieważ techniką cyfrową zajmuję się od niedawna. Jestem tak zwanym "dinozaurem" elektronicznym. Zaczynałem od lamp dawno, dawno temu, a do dziś "dłubię" w elektronice analogowej. Raz kiedyś wykonałem włącznik Transceivera Bartek na kartę perforowaną, zbudowanego z kilku układów cyfrowych fotodiod i diod LED jako czytniki karty. Chodziło bardzo dobrze.
Sam założyłem ten temat, ponieważ miałem obawy o uszkodzenie MOSFET-ów i koledzy bardzo szybko mi pomogli. Zapewne także i Tobie postarają się odpowiedzieć na nurtujące Cię pytania.
Kolega seg poradził mi abym tranzystory JFET-y i MOSFET-y trzymał w woreczku elektrostatycznym metalizowanym lub strunowym. Takie od podzespołów komputera. Dla pewności załatw sobie taki woreczek i jeśli przewozisz czuły sprzęt na ładunki elektrostatyczne, w nim będzie bezpieczny. Przeczytaj poprzednie posty kolegi sega o laptopie, tam już musiał uważać.
Ja dość często używam JFET-ów BF-245, które są czułe na ładunki elektrostatyczne. Musisz bardzo uważać w mieszkaniu jeśli masz wykładziny z włókna sztucznego, (przeczytaj mój ostatni post). Do montażu tranzystorów JFET używałem bransoletki elektrostatycznej, którą długim przewodem podłączałem do rury kaloryfera. Wykonałem fotografie tego sprzętu aby wszyscy zainteresowani mogli skorzystać. Druga fotografia przedztawia zabezpieczenie JFET-a przed ładunkami elektrostatycznymi, Także MOSFET-y zabezpieczam w ten sam sposób.
Przytoczę Ci tylko słowa kolegi marcing-a, który wyjaśniał mi ten temat:
---------------------------------------------------------------------------------------------------
"Czasem zachowanie ostrożności niewiele daje, bo potrafią się uszkodzić od b. małego ładunku elektrostatycznego (który nie uszkodzi np. układów CMOS)...
---------------------------------------------------------------------------------------------------
Koledzy zaglądający do tego tematu znają sprawę i zapewne wyjaśnią Ci twój problem
Ja Ci mogę tylko doradzić jedno, jeśli masz wątpliwości czy jest zagrożenie uszkodzenia elektroniki, zawsze zabezpieczaj ją w woreczku metalizowanym. Tak robię z podzespołami do PC-ta. Wolę na zimne dmuchać, jak stracić przez nieuwagę drogi podzespół.
Serdecznie pozdrawiam
Tadeusz.
Nie wiem na ile będę mógł Ci pomóc, ponieważ techniką cyfrową zajmuję się od niedawna. Jestem tak zwanym "dinozaurem" elektronicznym. Zaczynałem od lamp dawno, dawno temu, a do dziś "dłubię" w elektronice analogowej. Raz kiedyś wykonałem włącznik Transceivera Bartek na kartę perforowaną, zbudowanego z kilku układów cyfrowych fotodiod i diod LED jako czytniki karty. Chodziło bardzo dobrze.
Sam założyłem ten temat, ponieważ miałem obawy o uszkodzenie MOSFET-ów i koledzy bardzo szybko mi pomogli. Zapewne także i Tobie postarają się odpowiedzieć na nurtujące Cię pytania.
Kolega seg poradził mi abym tranzystory JFET-y i MOSFET-y trzymał w woreczku elektrostatycznym metalizowanym lub strunowym. Takie od podzespołów komputera. Dla pewności załatw sobie taki woreczek i jeśli przewozisz czuły sprzęt na ładunki elektrostatyczne, w nim będzie bezpieczny. Przeczytaj poprzednie posty kolegi sega o laptopie, tam już musiał uważać.
Ja dość często używam JFET-ów BF-245, które są czułe na ładunki elektrostatyczne. Musisz bardzo uważać w mieszkaniu jeśli masz wykładziny z włókna sztucznego, (przeczytaj mój ostatni post). Do montażu tranzystorów JFET używałem bransoletki elektrostatycznej, którą długim przewodem podłączałem do rury kaloryfera. Wykonałem fotografie tego sprzętu aby wszyscy zainteresowani mogli skorzystać. Druga fotografia przedztawia zabezpieczenie JFET-a przed ładunkami elektrostatycznymi, Także MOSFET-y zabezpieczam w ten sam sposób.
Przytoczę Ci tylko słowa kolegi marcing-a, który wyjaśniał mi ten temat:
---------------------------------------------------------------------------------------------------
"Czasem zachowanie ostrożności niewiele daje, bo potrafią się uszkodzić od b. małego ładunku elektrostatycznego (który nie uszkodzi np. układów CMOS)...
---------------------------------------------------------------------------------------------------
Koledzy zaglądający do tego tematu znają sprawę i zapewne wyjaśnią Ci twój problem
Ja Ci mogę tylko doradzić jedno, jeśli masz wątpliwości czy jest zagrożenie uszkodzenia elektroniki, zawsze zabezpieczaj ją w woreczku metalizowanym. Tak robię z podzespołami do PC-ta. Wolę na zimne dmuchać, jak stracić przez nieuwagę drogi podzespół.
Serdecznie pozdrawiam
Tadeusz.