Co do pierwszego postu to mam troszeczkę inne zdanie. Przyjaciele - dlaczego od razu wyrzucać Bascoma do kosza i spisywać go na straty? Przecież jak by nie patrzył, to świetne i bardzo przyjazne narzędzie - szczególnie jak już ktoś wspomniał dla początkujących. Po pierwsze nie każdy od razu poradzi sobie z C a już na pewno nie z Asemblerem. Po drugie, duża większość programów pisanych przez hobbystów nie jest aż tak strasznie wymagająca, żeby zaraz odstawiać na bok Bascoma i zastanawiać się nad każdym taktem mikrokontrolera. Przy odrobinie wprawy można z jego pomocą pisać na prawdę świetne programy. Teraz pojawiła się nawet obsługa stosu TCP/IP a pomocy w języku polskim jest w Internecie pod dostatkiem - czego więcej chcieć w domowym zaciszu?

Popiszesz rok w Bascomie, zaczniesz stosować coraz więcej wstawek asemblerowych, a jego niedociągnięcia i ograniczenia będziesz miał jak na tacy - wtedy przesiadka na C, czy na Asemblera to już formalność...no może nie zawsze

, ale na pewno będzie dużo prościej.
Jeśli chodzi o mnie, to często jest potrzeba napisania prostego programu w bardzo krótkim czasie do jakiejś "zabawki" a wtedy Bascom jest bezcenny. Kilkadziesiąt minut a czasami nawet nie i program gotowy. Oczywiście da się napisać program działający szybciej i wydajniej, tylko czasami trzeba się zastanowić czy warto grzebać w notach katalogowych i zapoznawać się szczegółowo z architekturą procesora, jeśli nie mamy na to aktualnie czasu.
Trzeba po prostu znaleźć "złoty środek" pomiędzy prostotą a wydajnością naszego przyszłego programu i dokonać właściwego wyboru.
Co jednak zrobić, gdy dopiero mamy zamiar uczyć się programować? Może być tak, że po nauczeniu się Bascoma stwierdzimy, że nie potrzeba nam więcej. Ja jestem zdania, że Bascom daje solidne podstawy do dalszej "mikroprocesorowej drogi" i najlepiej to właśnie od niego zacząć.
Pozdrawiam wszystkich Programistów

(niezależnie od ich języka)
