MOSFET-y.

Tutaj mozesz poruszać tematy ogólne powiązane z elektroniką, np. dyskusje na temat podzespołów, układów, zasad ich działania. Czyli można pisać o wszystkim czego nie da się przyporządkować do innych działów.
Awatar użytkownika
marcing
Użytkownik
Posty: 868
Rejestracja: 14 lut 2006, 14:13
Lokalizacja: z pociągu...
Kontakt:

Post autor: marcing » 15 lut 2007, 20:39

Gutek pisze:czy mozna uszkodzic układzik mikrokontrolera kładąc go na czyms plastikowym ?
Nie... uszkodzi się wcześniej, jeżeli się o to postarasz.

A co do tematu - większość układów jest dosyć odporna, o ile oczywiście nie nosisz iskrzących ubrań. Ostrożność oczywiście nie zaszkodzi... ale z reguły w internecie można znaleźć informacje o odporności układów.
Druga sprawa - użytkownik z czasem sam nabiera doświadczenia, co wolno... i z reguły wraz z ubywaniem zasobów w portfelu nabiera wprawy.

Awatar użytkownika
Swadzyniak
-
Posty: 42
Rejestracja: 03 lut 2007, 15:30
Lokalizacja: Reda

MOSFET-y

Post autor: Swadzyniak » 15 lut 2007, 23:48

Serdecznie witam Marcinie i Gutku -

Gutku - dziękuję za miłe słowa. Jeśli masz parkiet i dywan, o ile nie elektryzuje się, to jesteś w dużo lepszej sytuacji. Cieszę się, że już masz odpowiedź na swoje zapytania.
Jeśli chodzi o takie worki antystatyczne (strunowe), to poszukaj tam gdzie naprawiają komputery, lub zapytaj w kafejce internetowej. Duże worki od płyt głównych są doskonałe do dużych układów, mniejsze od CD-ROM-ów, nagrywarek oraz całkiem małe od napędu dyskietek, jak mi kolega seg doradził - do przechowywania elementów wrażliwych na ładunki elektrostatyczne. Podzespoły są montowane i woreczki stają się niepotrzebne, pracownicy je wyrzucają. Zaopatrzony w nie, będziesz spokojniejszy o swe układy elektroniczne.
Jeśli uważasz, że układy mogą być zagrożone, - uziemiaj masę płyty którą naprawiasz, będziesz spokojniejszy. Sam wiesz jak dużą rolę odgrywa spokój przy tej pracy. Ręce nie drżą, stają się precyzyjniejsze.

Marcinie - święte słowa!, święte słowa!. Nic tak wyraźnie nie przemawia do świadomości początkującego elektronika, jak ubytki w funduszach związane z nie przestrzeganiem zasad obchodzenia się z układami elektronicznymi. Wiem to z autopsji. Nigdy nie montuję układów na "pajączka" z JFET-em, bojąc się, by jego nie uszkodzić. Płytkę drukowaną z montowanymi elementami oraz siebie także uziemiam. Natomiast bez MOSFET-ów i JFET-ów wykonuję układ na przysłowiowego "pajączka". Wszystko się trzyma, układ dopieszczony do najmniejszych szczegółów - pracuje prawidłowo. Ale wizyta znajomego elektronika, oglądającego nasz nowy pomysł, kończy się dla układu niekorzystnie. Na sto przypadków, osiemdziesiąt kończy się tragicznie. To skrzywione druciki zewrą się, czy spadnie penseta i czasami nie uszkodzone pozostają tylko rezystory. Jeśli jest już na płytce, to co innego. Sami wiecie koledzy ile serca, cyny, kalafonii i pomysłów wkładamy w to przedsięwzięcie. Teraz bogatsi w wiedzę i ubożsi w fundusze, robimy wszystko aby chronić układ przed uszkodzeniem.

Dziękuję koledzy za posty i serdecznie pozdrawiam

Tadeusz.

ODPOWIEDZ