cyber pisze:Od... asemblera. Takie jest moje zdanie. Ale jesli wybierasz miedzy C, a bascomem to zdecydowanie C. Bascom wg mnie paradoksalnie powinien być poznawany jako ostatni, jako ciekawostka. Jesli zaczniesz od niego, gwarantuje, że nie będzie Ci się chciało przesiadać na inną platformę. Bascom jest łatwy i przyjemny, ALE nie daje ani zbyt dużo satysfakcji ani nie wzbogaca za bardzo wiedzy. Bo co z tego, że napiszesz I2CSEND 120 (składnia niepewna), skoro o szynie I2C wiesz tylko tyle, że potrzeba do niej tylko dwa przewody, z których jeden jest sygnałowy, a drugi zegarowy...
Nie popieralbym zdania, ze BASCOM jako ostatni. Swietnie jest go znac, jesli trzeba cos sobie zaprogramowac na szybko, to taki zestaw klockow, ktore latwo poskladac w ciekawe rzeczy a la lego technic

. Natomiast chyba nie najlepiej jest w BASCOM-ie z optymalizacja kodu. Przyklad programu dla AVR-GCC z grudniowego numeru z obsluga I²C i LCD zajal niecale 10% pamieci programu proca. To bardzo niewiele. Tymczasem kiedys probowalem upchnac podobne funkcje w BASCOM (demo do 2kB dla procow serii '51) i nie potrafilem sie zmiescic nawet ze szkieletem programu nie wspominajac o pelnej jego funkcjonalnosci. Porazka.
Zwazywszy na to, ze BASCOM kosztuje niemalo, a AVR-GCC nie kosztuje nic i nie ma zadnych ograniczen wybor programu jest prosty.
Dodam, ze ja tez zaczynalem nauke od asemblera dla procow '51, jednak dla AVR szukam czegos wygodniejszego, bo asembler tychze mnie troche przygina (choc nie powala

). C wydaje sie doskonalym rozwiazaniem.
Pozdrawiam