Nowa lutownica - czy warto ??
Nowa lutownica - czy warto ??
Posiadam stara lutownice transwormatorowa Lutownica TO-0.8 TYP LT-75 220V 75W Temperatura grotu 400stopni. Jest ciezka i szybko groty pekaja. Wiec czy warto jest kupic taka lutownice : Pistoletowa lutownica elektryczna quick hot 30-130W czy lepiej przyzwyczajic sie do starej ??
Pozdrawiam Laik
Pozdrawiam Laik
- lutownik
- Użytkownik
- Posty: 517
- Rejestracja: 01 paź 2006, 12:37
- Lokalizacja: z planety Zi Emia
- Kontakt:
Ja mam lutownicę 75/45W Tg = 400 stopni celsjusz. Lutownica pochodzi z ZetDeZet (Zakład Doskonalenia Zawodowego w Łodzi) jestem z niej zadowolony choć trzeba w niej czasami wymieniać groty. Co do lutownicy quick hot nie jestem osobiście przekonany. Według mnie moc 30W jest mała a 130 to o wiele zadużo jak do elektroniki.
-
zyraf
- Użytkownik
- Posty: 145
- Rejestracja: 23 sie 2005, 11:34
- Lokalizacja: Nowy Dwor Mazowiecki
- Kontakt:
Jak zwykle polecic moge polskiego Elwika, chociaz troche trudno porownac z uwagi na roznice w cenie... Jednak jesli chcial bys za jakis czas zainwestowac to pomysl o niej 
Po kilku latach stwierdzam ze wygodniej lutuje sie lekka lutownica kolbowa, a jesli groty sa odpowiednie (pokryte jakims stopem ktory nie jest 'zjadany' przy lutowaniu jak zwykla miedz, a jednoczesnie trzyma sie go ladnie cyna) i odpowiednio uzytkowane to praca jest bardzo wygodna. Z drugiej strony znam ludzi ktorzy lutuja taka pistoletowa (polska, wlasnie z zakladow ZDT
bo te TOYA czy cokolwiek innego sie do elektroniki raczej nie nadaja) i nie widza potrzeby zmiany jej.
Moze cos takiego , moc w sumie nie jest duza ale do normalnej elektroniki powinna wystarczyc, do wiekszych rzeczy (lutowanie ekranow) mozna miec dodatkowo jakies bydle...
Proponuje sie wybrac do jakiegos pobliskiego sklepu i poczuc jak trzyma sie w reku takie cos, najlepiej zeby kabel byl mozliwie miekki a lutownica lekka, moze znajdziesz cos ciekawego i wzglednie taniego.
Co do mocy: od roku 2001 uzywam Elwik LSE-30, 30W(?) i jestem zadowolny, groty odpowiednio czyszczone nie sprawiaja problemow, a cieplo transportowane jest do grzanej koncowki odpowiednio szybko.
Po kilku latach stwierdzam ze wygodniej lutuje sie lekka lutownica kolbowa, a jesli groty sa odpowiednie (pokryte jakims stopem ktory nie jest 'zjadany' przy lutowaniu jak zwykla miedz, a jednoczesnie trzyma sie go ladnie cyna) i odpowiednio uzytkowane to praca jest bardzo wygodna. Z drugiej strony znam ludzi ktorzy lutuja taka pistoletowa (polska, wlasnie z zakladow ZDT
Moze cos takiego , moc w sumie nie jest duza ale do normalnej elektroniki powinna wystarczyc, do wiekszych rzeczy (lutowanie ekranow) mozna miec dodatkowo jakies bydle...
Proponuje sie wybrac do jakiegos pobliskiego sklepu i poczuc jak trzyma sie w reku takie cos, najlepiej zeby kabel byl mozliwie miekki a lutownica lekka, moze znajdziesz cos ciekawego i wzglednie taniego.
Co do mocy: od roku 2001 uzywam Elwik LSE-30, 30W(?) i jestem zadowolny, groty odpowiednio czyszczone nie sprawiaja problemow, a cieplo transportowane jest do grzanej koncowki odpowiednio szybko.
Co do tej lutownicy która jest w linku podanym przez kolegę zyraf to miałem takie trzy. Lutuje się fajnie tyle tylko że są one bardzo delikatne. Jak Ci upadnie to musisz sobie nową kupić. Ale to chyba jedyna ich wada.
Teraz mam taką jak na zdjęciu i jestem zadowolony. Kosztowała w okolicach stu złotych. Według mnie się opłaca.
Teraz mam taką jak na zdjęciu i jestem zadowolony. Kosztowała w okolicach stu złotych. Według mnie się opłaca.
- Sagittarius
- Użytkownik
- Posty: 130
- Rejestracja: 29 maja 2007, 9:29
- Lokalizacja: Kujawsko-pomorskie
- Kontakt:
Rozważanie zakupu lutownicy trzeba zacząć od zastanowienia się, co będziesz dalej robić? Do wielu prac lutownica transformatorowa wystarczy. Ja zamówiłem kilka lat temu stację lutowniczą z ochroną ESD z firmy Biall (do bardzo precyzyjnych obwodów) i jestem z niej zadowolony. Mam kilka grotów, które do tej pory sprawiają się bez zarzutu w precyzyjnych i dłuższych pracach, ale do zrobienia kilku małych lutów, do pobielenia kabli, itd. nadal używam prostej lutownicy transformatorowej. Temperatura wytwarzana przez grot jest raczej mniej istotnym parametrem w transformatorówce. Co jest ważne? Czas grzania. Powinien wynosić najwyżej kilka sekund. Jeśli jest zbyt długi i lutownica długo się nagrzewa, przed wymianą grotów należy oczyścić uchwyt grotu (rowki, w których trzyma się grot). Często osady są powodem, że lutownica długo się rozgrzewa. Szybko palące się groty... Myślę, że grot jest zbyt małej średnicy. Innym powodem może być zbyt długi czas grzania no i cyna. W transformatorówce grot musi być, podobnie jak w tzw. kolbie, pokryty cyną. Tak wiec, jestem zwolennikiem teorii, że warto mieć obie lutownice, ale tylko wtedy, jeśli zamierza się bardzo poważnie podejść do elektroniki. W przeciwnym razie transformatorowa lutownica wystarczy.
- przemotronik
- Użytkownik
- Posty: 252
- Rejestracja: 18 paź 2006, 19:30
- Lokalizacja: Wrocław
- Sagittarius
- Użytkownik
- Posty: 130
- Rejestracja: 29 maja 2007, 9:29
- Lokalizacja: Kujawsko-pomorskie
- Kontakt:
O ile się nie mylę, mam ten sam model. Wyświetlanie temperatury zadanej, aktualnej, regulacja, blokada pokrętła przy pomocy wkrętu imbusowego (prosty, ale skuteczny pomysł
)... Polowałem na Pace, ale było poza zasięgiem. Muszę jednak przyznać po tych kilku latach, że jestem zadowolony. Rączka jest wygodna, a temperatura stabilna.
Ten Velleman z ceramiczną grzałką nie jest wcale taki delikatny... (opinia kolegi) Ja używam Elwik LSE-30 (LERT-24 z mini zasilaczem z kontrolą temperatury). Nie umiem lutowac transformatorówką
niczego poza grubymi kablami i ścieżkami prądowymi. Jestem pełen podziwu dla lutujących transformatorówkami!
Być może nie jest delikatny. Te moje nie były Valleman tylko innej firmy ale nie pamiętam już jakiej niestety. W każdym razie były za delikatne.
A propos tranformatorówki to odziedziczyłem po tacie i choć ma kilkanaście lat to ciągle idzie jak burza. Tylko płytki się nią cięzko lutowało. Ale to kwestia przyzwyczajenia.
A propos tranformatorówki to odziedziczyłem po tacie i choć ma kilkanaście lat to ciągle idzie jak burza. Tylko płytki się nią cięzko lutowało. Ale to kwestia przyzwyczajenia.