Lutowanie bezołowiowe

Tutaj mozesz poruszać tematy ogólne powiązane z elektroniką, np. dyskusje na temat podzespołów, układów, zasad ich działania. Czyli można pisać o wszystkim czego nie da się przyporządkować do innych działów.
Awatar użytkownika
lutownik
Użytkownik
Posty: 517
Rejestracja: 01 paź 2006, 12:37
Lokalizacja: z planety Zi Emia
Kontakt:

Post autor: lutownik » 29 sty 2007, 20:30

Tylko skąd u Was taka niechcęć do użytkowania transformatorówek :?: Transformatorówka tylko dwie sekundy i grot gorący :smile: , a przy oporowych trzeba sporo czekac a ponadto potrzebne są do nich podstawki odprowadzające ciepło. :?:

irekp
-
Posty: 18
Rejestracja: 19 sie 2005, 21:48
Lokalizacja: warszawa
Kontakt:

Post autor: irekp » 29 sty 2007, 23:00

Transformatorowka to jest dobra dla amatorow. Czasami jednym gotem nie da sie polutowac jednej plytki.
Nie wiem czy poruszaliscie juz temat taki ze cyna bezolowiowa wymaga bardzo agresywnych topnikow, sa one smierdzace a co najgorsze groty wypalaja sie 5razy szybciej!
Testuje u siebie w firmie wszystkie cyny bezolowiowe jakie uda sie kupic i na razie tylko japonska KOKI jest najlepsza. O cynelu to szkoda gadac. Wiekszosc amatorow nie potrafi lutowac zwykla cyna olowiowa wiec nie maja szans z bezolowiowa. Mysle ze na potzreby amatorskie jeszcze dlugo bedzie produkowana cyna olowiowa a ze wzgldu na znikoma ilosc cynowarek bezolowiowych jeszcze dlugo laminaty beda olowiowe. Najszybciej elementy elektroniczne zostana wymienione bo producenci ich juz nie cynuja olowiowo.

Awatar użytkownika
Kulpina
Użytkownik
Posty: 2037
Rejestracja: 28 lip 2005, 16:57
Lokalizacja: Sanok
Kontakt:

Post autor: Kulpina » 30 sty 2007, 8:23

Zużyłem już całą szpulke bezołowiowej cynelu. :!: Nie napotkałem żadnych różnic :!: Zapach też jest całkiem miły :)

Awatar użytkownika
lutownik
Użytkownik
Posty: 517
Rejestracja: 01 paź 2006, 12:37
Lokalizacja: z planety Zi Emia
Kontakt:

Post autor: lutownik » 30 sty 2007, 21:12

irekp pisze:Transformatorowka to jest dobra dla amatorow.
To nie prawda że transformatorówka jest lepsza dla amatorów. znam wiele osób dobrze oblatanych w tym fachu i cenią sobie transformatorówkę.
irekp pisze:Czasami jednym gotem nie da sie polutowac jednej plytki.
A ile to wymienić grot odkręcic dwie śrubki i tyle. Nawet w transformatorówkach tych popularnych typów bez wysięgnika groty są do kupienia. A i tak przecierz grot można zrobic ze zwykłego przewodu miedzianego.

GAVRON
Użytkownik
Posty: 552
Rejestracja: 26 maja 2006, 8:44
Lokalizacja: Łaziska Górne

Post autor: GAVRON » 30 sty 2007, 22:19

Tak, tak panie i panowie lutowanie to otwarte losowanie :razz: , może trochę offtop ale zależy co się lutuje. Ja doceniam transformatorówkę i lutownicę gałkową, prosty przykład przestrojenie radioodbiornika: zdjęcie pokrywy, wylutowanie kilku kondensatorów, względnie przylutowanie ceramików innej wartości – do takich szybkich czynności transformatorówka jest idealna, nie mówiąc o ocynowaniu końcówek przewodów.
Co do montażu nowych prototypów lub wymianie jakiegoś delikatnego elementu np. układu scalonego – to lepiej mieć w ręce lekką lutownicę oporową z odpowiednim kształtem grota.
:idea: I reguły nie ma, należy się nauczyć posługiwać i jedną i drugą, przydaje się. :smile:

mathieiov
Moderator
Posty: 829
Rejestracja: 31 lip 2005, 9:04
Lokalizacja: --

Post autor: mathieiov » 30 sty 2007, 22:34

Ja tak właśnie robię jak napisał GAVRON. Jest łatwo i przyjemnie :smile:

zyraf
Użytkownik
Posty: 145
Rejestracja: 23 sie 2005, 11:34
Lokalizacja: Nowy Dwor Mazowiecki
Kontakt:

Post autor: zyraf » 30 sty 2007, 23:14

nie widze tego szybkiego czasu nagrzewania jako zalety, wiecej czasu niz te 90 sekund (tak, mierzylem kiedys ile to Elwikowi zajmie) zajmuje jako takie przygotowanie stanowiska...
Zdarza sie lutowac cos pare godzin, Elwik nie ma z tym problemow, odpowiednio uzywany grot ma dosyc duza zywotnosc. W transformatorowej (polskiej) grot mial chyba 400-450 stopni i zdecydowanie jeszcze nie swiecil jak to robi grot (stalowy?) w tych chinskich. Problemem moze byc za duza temperatura no i zywotnosc grota, do krotkiego uzytku co pare dni akurat, ale seryjnie to raczej nie bardzo: sruby bardzo szybko mozna 'zjechac', to samo z gwintem w plaskowniku, mialem tez problem z plastikiem ktory trzymal jego konce razem i w odpowiednim odstepie, po dluzszym lutowaniu zaczynal sie topic. Bylo to bardzo fajne do kabli, ekranow i innych wiekszych rzeczy z racji duzej mocy (chyba 100W) jak i tez szybkosci przy okazyjnym lutowaniu czegos (wyciagnac, zamontowac wtyczke na kablu, schowac bez kilkunastu minut studzenia).
Ciekawie tez wyglada wylutowywanie scalakow SMD z uzyciem odpowiednio wygietego grota, mozna podgrzac wszystkie nogi szybko i cala operacja nie trwa dluzej niz kilka sekund.
Tak wiec jesli chodzi o POLSKIE transformatorowki do krotkich prac nie mam nic przeciwko, chinskiemu badziewiu mowie zdecydowanie NIE

Awatar użytkownika
lutownik
Użytkownik
Posty: 517
Rejestracja: 01 paź 2006, 12:37
Lokalizacja: z planety Zi Emia
Kontakt:

Post autor: lutownik » 31 sty 2007, 18:45

Osobiście popieram kolegę. Polskie jest najlepsze. Ja polecam lutownicę posiadającą "wysięgnik" na grot o mocy 75/45W. A odradzam lutownicę bez wysięgnika i wszystkie chińskie wyroby. Jesli chodzi o lutownicę kolbową to raczej odradzam lutowanie bez podstawki odprowadzającej. kiedys zostawiłem ta lutowiće na około 8 minut włacząną i metalową osłona się wybrzuszyła i zbrązowiała.

A w czym różnią się lutownice do lutowania z ołowiem a do lutowania bezołowiowego?

zyraf
Użytkownik
Posty: 145
Rejestracja: 23 sie 2005, 11:34
Lokalizacja: Nowy Dwor Mazowiecki
Kontakt:

Post autor: zyraf » 31 sty 2007, 19:09

jakie podstawki odprowadzajace cieplo? po co? jedyne co potrzebne to cos w czym mozna ja ustawic zeby obiekty blisko niej takie jak blat byly bezpieczne, chyba ze jest ona calkiem do kitu i temperatura w spoczynku powoduje samozniszczenie. A okolice grzalki to chyba zawsze brazowieja po jakims czasie
Roznic sie beda raczej moca i zakresem temperatur

Awatar użytkownika
lutownik
Użytkownik
Posty: 517
Rejestracja: 01 paź 2006, 12:37
Lokalizacja: z planety Zi Emia
Kontakt:

Post autor: lutownik » 31 sty 2007, 19:22

Chodzi mi o takie lutownice które sa podłączane odrazu do sieci 230V~ a nie maja żadnych regulatorów.

zyraf
Użytkownik
Posty: 145
Rejestracja: 23 sie 2005, 11:34
Lokalizacja: Nowy Dwor Mazowiecki
Kontakt:

Post autor: zyraf » 31 sty 2007, 19:29

wiem, ale one w sporej czesci nie maja nic do podparcia i robi sie 'cokolwiek' z drutu aby lezala w miejscu z grotem oddalonym od blatu, niektore maja wbudowany kawalek drutu (i bardzo fajnie sie przewracaja jesli kabel jest sztywny...). uzywalem juz kilku nawet sporo czasu i zadna nie wymagala chlodzenia, podstawki mialy raczej mala pojemnosc cieplna lub wogole sie nie mialy kontaktu z grzalka. czyzby tania lutownica?

Awatar użytkownika
lutownik
Użytkownik
Posty: 517
Rejestracja: 01 paź 2006, 12:37
Lokalizacja: z planety Zi Emia
Kontakt:

Post autor: lutownik » 31 sty 2007, 19:44

Ej ale momencik. To jest temat o lutowaniu bezołowiowym a nie o lutowaniu czy o lutownicach.

[ Dodano: 2007-02-02, 12:46 ]
Wie ktos kiedy po raz pierwszy wprowadzono do sprzedarzy cynę bez ołowiu?

Awatar użytkownika
przemotronik
Użytkownik
Posty: 252
Rejestracja: 18 paź 2006, 19:30
Lokalizacja: Wrocław

Post autor: przemotronik » 24 sie 2007, 8:48

Witam!

Jako że nie chcę zakładać nowego tematu, odświeżam stary.

Mam następujące pytanie: czy lutownicą (stacją) XY136ESD (opis producenta: "Not recommended for lead-free soldering/desoldering") można lutować elementy zgodne z dyrektywą RoHS? Mam na myśli dokładnie elementy SMD. Zależy mi na lutowaniu ich za pomocą normalnego, ołowiowego spoiwa i na normalym, miedziowanym laminacie. Czy są jakieś przeciwskazania? Jaką temp. powinien mieć grot?
Z góry dziękuję za odpowiedź.
Pozdrawiam,
Przemotronik

Awatar użytkownika
Kulpina
Użytkownik
Posty: 2037
Rejestracja: 28 lip 2005, 16:57
Lokalizacja: Sanok
Kontakt:

Post autor: Kulpina » 24 sie 2007, 9:43

Nie wiem dokładnie czy można, ale wg mnie chyba można. Przecież stacja lutownicza nie rozpoznaje spoiwa ołowiowego od bezołowiowego. No chyba że groty są robione z takich materiałów że ołów mógłby im zaszkodzić (szczerze wątpie :mrgreen: ) Mimo wszystko polecam spiowo bezołowiowe. Naprawde nie zauważyłem żadnej (!) różnicy między spoiwem ołowiowym a bezołowiowym (oprócz zapachu). Zużyłem 100g spoiwa chyba z miedzią i ostatnio kupiłem na allegro za 40zł 1kg spoiwa ze srebrem. Jest ok. lutuje się normalnie i luty wcale nie są takie straszne...

olinek2
-
Posty: 9
Rejestracja: 27 cze 2007, 9:14
Kontakt:

Post autor: olinek2 » 26 sie 2007, 13:39

Może ja się włączę także do dyskusji :)
Ja lutuję stacją homemade z rączką salomona na grzałce ceramicznej, chyba sl30. Na razie nie zdarzyło mi się lutować cyną bez ołowiu, ale często lutuję smd leadfree. Niektóre elementy polutowane mają prawie rok i nie zauważyłem jakichś tragicznych w skutkach ubytków na nóżkach elementów, więc spokojnie można lutować. Co do lutowani PB-free to polecam cykl w EdW, ponieważ dość wyczerpująco przedstawiono tam aspekty lutowania bezołowiowego.

Chyba się skuszę na rolkę 100g cyny bez ołowiu. Co do Cynela to zawsze uważałem, że ich cyny są jednymi z najlepszych. Nigdy nie miałem problemu z lutowaniem.
Ale nigdy nie kupujcie cyny na targu od sąsiadów zza wschodu :) To jest sam ołów, albo coś innego, w każdym bądź razie nie da się tym lutować, nawet sie nie topi dobrze :P

Mam pytanie, czy przed lutowaniem PB-free muszę zmienić grot, czy wystarczy przeczyścić go porządnie gąbeczką ??

ODPOWIEDZ