
Kompletowanie warsztatu - multimetr, lutownica, etc.
Może być coś takiego. Tyle, że ta ma okrągłe pola lutownicze i te pola lubią schodzić razem z cyną, lepsze są kwadratowe, większa powierzchnia umożliwia łatwe łączenie pól lutowniczych i zmniejsza ryzyko zerwania takiego pola podczas rozlutowywania. To czy pola są wstępnie ocynowane to sprawa drugorzędna.


Taki mały ot - tym izopropanolem prawdopodobnie załatwiłeś oring w tłoku- dlatego przepuszcza. WD to może zawiera i olej, ale jest to kiepski materiał do smarowania. Niewiem ile w tym prawdy , ale podobno wpływa negatywnie na niektóre tworzywa sztuczne. Z tego też powodu wręcz zabrania się go stosować w zamkach samochodowych.
Jak mam być szczery to do czyszczenia odsysacza zabrałeś się z dupy strony, bo odkręcasz i wyjmujesz cały tłok. Wystarczy odkręci tą nasadkę teflonową, "uzbrajasz" odsysacz i wszystko można wydłubać patyczkiem do uszu, czy tam nawet wykałaczką. Od czasu do czasu trzeba nasmarować ten oring na tłoku- jedni używają olej [ nawet ten jadalny] inni mąkę, czytałem też o talku.
Co do płytki uniwersalnej to wypadało by pady były cynowane, bo po pół roku będą problemy z lutowaniem nieużywanych padów.
Odnośnie stykówki, to ja tam nie wnikam jak inni to robią. Ja posiadam "garść" elementów tylko i wyłącznie pod płytkę stykową i nigdzie indziej ich nie wykorzystuję tylko na stykówce. Te elementy są tak przygotowane, że najgrubsze piny mają maksymalnie 0,8mm. A może i miałem szczęście przy zakupie- kto to wie, wszak głupcy więcej szczęścia posiadają

Jak mam być szczery to do czyszczenia odsysacza zabrałeś się z dupy strony, bo odkręcasz i wyjmujesz cały tłok. Wystarczy odkręci tą nasadkę teflonową, "uzbrajasz" odsysacz i wszystko można wydłubać patyczkiem do uszu, czy tam nawet wykałaczką. Od czasu do czasu trzeba nasmarować ten oring na tłoku- jedni używają olej [ nawet ten jadalny] inni mąkę, czytałem też o talku.
Co do płytki uniwersalnej to wypadało by pady były cynowane, bo po pół roku będą problemy z lutowaniem nieużywanych padów.
Odnośnie stykówki, to ja tam nie wnikam jak inni to robią. Ja posiadam "garść" elementów tylko i wyłącznie pod płytkę stykową i nigdzie indziej ich nie wykorzystuję tylko na stykówce. Te elementy są tak przygotowane, że najgrubsze piny mają maksymalnie 0,8mm. A może i miałem szczęście przy zakupie- kto to wie, wszak głupcy więcej szczęścia posiadają
efekt trzeciego lutu , przy wylutowywaniu dip 8?e-lektryk pisze:Tyle, że ta ma okrągłe pola lutownicze i te pola lubią schodzić razem z cyną
Uszczelki myję, a nie moczę w izopropanolu i jakoś nie zauważyłem, żeby coś się z nimi działo. Tak samo WD-40 nie ma wpływu na te uszczelki. Problemem ZEL'a jest wadliwa konstrukcja, a nie uszczelki, że o gwintach to już nie wspomnę, może trafiłem na wadliwą serię, ale 2 razy w dwóch różnych sklepach?. Ja wyjmuję tłok za każdym razem, bo w tego typu odsysaczu robi się to bez odkręcania czegokolwiek. Czyszczę go z grubsza, a raz na jakiś czas rozbieram i myję. Najpierw płynem do naczyń i wodą, a jak gdzieś jest kalafonia, albo topnik to czyszczę całość izopropanolem. Później natłuszczam i gotowe. W rurce też osadzają się drobiny, które powodują, że odsysacz przepuszcza, więc od czasu do czasu trzeba go rozebrać i porządnie wymyć. Płytki kupuję przeważnie bez cynowania. W domu nie mam tak wilgotno, żeby mi pady pośniedziały i nie kupuję na zapas. Z resztą ocynować można samemu lub zabezpieczyć roztworem kalafonii rozpuszczonej w izopropanolu (tak 10-20% powinno wystarczyć). Nawet gdyby pady zaśniedziały to taką płytkę można oczyścić papierem ściernym wielkości znaczka pocztowego w jakieś 5 do 10 minut. Co do "uciekających" pól lutowniczych to głownie zrywają się gdy zagina się elementy, albo dopycha nóżki "na gorąco", normalnie płytka z kwadratowymi polami powinna wytrzymać 5-10 czy nawet więcej razy. Co do płytek stykowych, to masz rację. Niektóre elementy do nich nie pasują i trzeba albo spiłować nóżki, albo dolutować do nich kawałki skrętki czy czegoś w tym stylu. Poza tym elementy najlepiej gdy mają nóżki o określonej długości. Jest to dość upierdliwe przy diodach i kondensatorach. Z resztą i tak trzeba wszystkie skracać, żeby elementy pasowały i nie odstawały zbytnio od płytki. Rezystory najlepiej nadają się 0.6W, 1/4W mają za cienkie nóżki. Z przygotowaniem takiego zestawu nie raz schodzi więcej czasu niż z lutowaniem, a przecież wszystkich elementów mieć nie można.timo66 pisze:Taki mały ot - tym izopropanolem prawdopodobnie załatwiłeś oring w tłoku- dlatego przepuszcza. WD to może zawiera i olej, ale jest to kiepski materiał do smarowania. Niewiem ile w tym prawdy , ale podobno wpływa negatywnie na niektóre tworzywa sztuczne. Z tego też powodu wręcz zabrania się go stosować w zamkach samochodowych.
Jak mam być szczery to do czyszczenia odsysacza zabrałeś się z dupy strony, bo odkręcasz i wyjmujesz cały tłok. Wystarczy odkręci tą nasadkę teflonową, "uzbrajasz" odsysacz i wszystko można wydłubać patyczkiem do uszu, czy tam nawet wykałaczką. Od czasu do czasu trzeba nasmarować ten oring na tłoku- jedni używają olej [ nawet ten jadalny] inni mąkę, czytałem też o talku.
Co do płytki uniwersalnej to wypadało by pady były cynowane, bo po pół roku będą problemy z lutowaniem nieużywanych padów.
Odnośnie stykówki, to ja tam nie wnikam jak inni to robią. Ja posiadam "garść" elementów tylko i wyłącznie pod płytkę stykową i nigdzie indziej ich nie wykorzystuję tylko na stykówce. Te elementy są tak przygotowane, że najgrubsze piny mają maksymalnie 0,8mm. A może i miałem szczęście przy zakupie- kto to wie, wszak głupcy więcej szczęścia posiadają
efekt trzeciego lutu , przy wylutowywaniu dip 8?e-lektryk pisze:Tyle, że ta ma okrągłe pola lutownicze i te pola lubią schodzić razem z cyną
-
rezasurmar
- Użytkownik
- Posty: 626
- Rejestracja: 19 kwie 2009, 15:59
- Lokalizacja: Tychy
- Kontakt:
Z Zel nie miałem nigdy problemu, a używam już ich od 20lat prawie, czasem coś się ułamie odleci, ale przetestowałem kilka innych i nie były tak skuteczne jak ZEL, typ turbo ma dwie uszczelki, podobno lepiej ssie
.
Jak masz kasę to lepiej kupić dwa, jeden turbo, drugi noshock (przydaje się do drobniejszych punktów). Dobrze też mieć przynajmniej 2 i 3, chociaż ja teraz używam głównie 2,5.
Czyszczenie u mnie wygląda tak, rozbieram, usuwam cały syf z kalafonii i cyny, myjąc chusteczką zamoczoną w izo. Potem smaruję zwykłą silikonową pastą, tylko taką przeźroczystą jak do sanitarki.
WD, średnio nadaje się do smarowania
, to środek penetrujący i wypłukujący wszelkie smary. Silikon w paście jest gęstszy, nie będzie robić ci takiego syfu w środku jak WD.
Jak masz kasę to lepiej kupić dwa, jeden turbo, drugi noshock (przydaje się do drobniejszych punktów). Dobrze też mieć przynajmniej 2 i 3, chociaż ja teraz używam głównie 2,5.
Czyszczenie u mnie wygląda tak, rozbieram, usuwam cały syf z kalafonii i cyny, myjąc chusteczką zamoczoną w izo. Potem smaruję zwykłą silikonową pastą, tylko taką przeźroczystą jak do sanitarki.
WD, średnio nadaje się do smarowania
-
rezasurmar
- Użytkownik
- Posty: 626
- Rejestracja: 19 kwie 2009, 15:59
- Lokalizacja: Tychy
- Kontakt:
Płytki stykowe i 2 odsysacze już w drodze.
Dobra, teraz stacja.
http://allegro.pl/stacja-lutownicza-sol ... 30322.html
czy
http://sklep.avt.pl/p/pl/49278/stacja+l ... 2480w.html
?
Dobra, teraz stacja.
http://allegro.pl/stacja-lutownicza-sol ... 30322.html
czy
http://sklep.avt.pl/p/pl/49278/stacja+l ... 2480w.html
?
-
rezasurmar
- Użytkownik
- Posty: 626
- Rejestracja: 19 kwie 2009, 15:59
- Lokalizacja: Tychy
- Kontakt:
Witam
Zwróć uwagę, że obie te stacje mają podstawkę na kolbę i gąbkę na samej stacji a nie osobno. Moim zdaniem może to być wada, bo całą stację trzeba mieć w zasięgu ręki a zajmuje to trochę miejsca na blacie. Jeśli podstawka jest osobno, to łatwiej ją postawić w dogodnym miejscu pod ręką a stacja może być nieco dalej, czy nawet pod biurkiem. Stacja jest uwiązana na smyczy grubego kabla sieciowego, więc przestawiać ją nie jest łatwo. Chyba, że masz stabilne miejsce pracy tylko do tego celu. Można też kupić dodatkową podstawkę pod kolbę i gąbkę ale po co?
Pierwsza stacja za kilkaset PLN
? Oczywiście to kwestia zasobności portfela ale...
Zobacz sobie na stację znanej firmy Aoyue 936 (150 zł), która jest ogólnie chwalona a części do niej są tanie i ogólnodostępne. Używam takiej od ok. 2 lat i sprawuje się bez problemów - lutuję nią elementy przewlekane oraz ostatnio zacząłem SMD i poszło gładko.
Używanie płytek uniwersalnych (lutowanych) do prototypów, które potem się rozlutowuje i odzyskuje elementy, wydaje mi się lekkim masochizmem. Takie płytki (najlepiej cynowane) nadają się do "prototypu finalnego" z założeniem, że elementy raczej nie będą już ruszane.
Do nauki, szybkiego zmontowania układu jak najbardziej przydadzą się płytki stykowe, które już zamówiłeś. Można się chyba opanować aby nie pchać w nie na siłę zbyt grubych końcówek aby nie porozginać blaszek.
Tak ogólnie, to wydaje mi się, że trochę przesadzasz
z podejściem do tematu na zasadzie "nie kupuję badziewia", "ma to być na lata". Łatwo jest wydać kupę forsy, natomiast nie masz na razie sprecyzowanych potrzeb. Moim zdaniem lepiej na chwilę obecną kupować niezbędne minimum a dopiero rozbudowywać zaplecze w miarę potrzeb. Na przykład po co kupować zasilacz za kilkaset złotych, skoro na początek będziesz zapewne robił proste układy wymagające tylko napięcia 5V albo 12V? Do tego wystarczy kupić sobie za 20-25zł mały zasilacz impulsowy do zasilania dysków przenośnych ( przykład ). Jest wielkości 2 batoników Snickers a masz stabilizowane 5V/12V o obciążalności 2A. Wyjściem jest wtyczka komputerowa MOLEX, zatem dokupujesz do niej za 2 zł takąż przejściówkę (przykład ), ucinasz drugi wtyk, cynujesz kabelki i masz zasilacz do płytki stykowej . A lepszy zasilacz kupisz sobie, jak już będziesz znał swoje potrzeby.
Tzw. "trzeciej ręki z lupą" nie polecam - o wiele bardziej przydatna jest tzw. lupa nagłowna za ok. 20 zł (bez oświetleń itp. bajerów)
Zwróć uwagę, że obie te stacje mają podstawkę na kolbę i gąbkę na samej stacji a nie osobno. Moim zdaniem może to być wada, bo całą stację trzeba mieć w zasięgu ręki a zajmuje to trochę miejsca na blacie. Jeśli podstawka jest osobno, to łatwiej ją postawić w dogodnym miejscu pod ręką a stacja może być nieco dalej, czy nawet pod biurkiem. Stacja jest uwiązana na smyczy grubego kabla sieciowego, więc przestawiać ją nie jest łatwo. Chyba, że masz stabilne miejsce pracy tylko do tego celu. Można też kupić dodatkową podstawkę pod kolbę i gąbkę ale po co?
Pierwsza stacja za kilkaset PLN
Zobacz sobie na stację znanej firmy Aoyue 936 (150 zł), która jest ogólnie chwalona a części do niej są tanie i ogólnodostępne. Używam takiej od ok. 2 lat i sprawuje się bez problemów - lutuję nią elementy przewlekane oraz ostatnio zacząłem SMD i poszło gładko.
Używanie płytek uniwersalnych (lutowanych) do prototypów, które potem się rozlutowuje i odzyskuje elementy, wydaje mi się lekkim masochizmem. Takie płytki (najlepiej cynowane) nadają się do "prototypu finalnego" z założeniem, że elementy raczej nie będą już ruszane.
Do nauki, szybkiego zmontowania układu jak najbardziej przydadzą się płytki stykowe, które już zamówiłeś. Można się chyba opanować aby nie pchać w nie na siłę zbyt grubych końcówek aby nie porozginać blaszek.
Tak ogólnie, to wydaje mi się, że trochę przesadzasz
Tzw. "trzeciej ręki z lupą" nie polecam - o wiele bardziej przydatna jest tzw. lupa nagłowna za ok. 20 zł (bez oświetleń itp. bajerów)
- Strzeminator
- -
- Posty: 92
- Rejestracja: 15 kwie 2011, 20:39
- Lokalizacja: Preczów
Odnośnie stacji lutowniczej:
Jak chcesz to polskiego producenta możesz wesprzeć, ale dysponujesz sporą kwotą na tą stację. Ja mam np. tanią chińską stację 936D i nie narzekam, groty też są dostępne i fajnie się nią pracuje. Osobiście mając 345 zł to wolałbym kupić hota z grzakłą 2 w 1, chyba od 200 zł można kupić jakieś tańsze stacje tego typu, no ale jeśli zależy Ci na super jakości to czytając tematy na elektrodzie, to ludzie generalnie polecają Xytronic 369, Solomon SL-20 (w twoim pierwszym linku jest).
Jak masz zamiar coś naprawiać, to radziłbym iść z duchem czasu i rzeczywiście pomyśleć nad hot-air, teraz to w byle jakim urządzeniu masz SMD, spróbuj wylutować QFP bez hota ;/. Przy montażu to grot w zupełności wystarczy.
Zgadzam się z kolegą, pola lutownicze na tych płytkach nie nadają się do wielokrotnego lutowania, przegrzejesz troszkę i będziesz miał kółeczko na lutownicy. Sam próbowałem coś zrobić na tych płytkach to mnie trzepało jak mi odpadały te pola.
Płytki stykowe to inna bajka, wszystkie proste układy, jakieś eksperymenty z AVR itp. bez problemu można robić i sprawdzają się znakomicie.
2. Multimetr.
Radzę sobie z tanim chińczykiem, którego mam kilka lat i do pomiaru rezystancji, napięcia, prądu (małych, duże raczej nie), testowania tranzystorów, diod i ciągłości obwodów w zupełności wystarcza.
Z lepszych polecałbym jakąś Sanwę, mamy takie na praktykach, dość solidne.
Nie napalałbym się na takie funkcje jak pomiar indukcyjności i pojemności. Zwykle są niedokładne a i tak sporo trzeba zapłacić za takie bajery. Zamiast tego proponowałbym przystawkę, albo w ramach ćwiczeń zmontowanie jakiegoś miernika FCL na µC.
3. Oscyloskop.
Nie posiadam, aczkolwiek może być przydatny jak będziesz się zajmował czymś bardziej skomplikowanym niż migająca dioda LED.
4. Płytki stykowe.
Patrz wyżej.
5. Odsysacz cyny, dodatkowe groty, itp.
Odsysacz się przydaje jak masz większe pole lutownicze, ale i tak zawsze coś zostanie, dlatego doradzam też kupno tasiemki rozlutowniczej, plecionki. Przykładasz ją do punktu, grzejesz grotem i cyna wsiąka, można sobie lepiej poradzić z tasiemką niż z odsysaczem przy drobnych punktach lutowniczych gdzie nie da rady wessać cyny.
Co do grotów to nie bierz szpilek bo jak przyjdzie polutować THT to będziesz czekał do usranej śmierci zanim Ci się cyna roztopi. Jeden uniwersalny, cienki do SMD i ewentualnie mini fala, nic więcej do szczęścia nie trzeba.
6. Narzędzia ręczne.
Szczypce, pęsety, kombinerki, śrubokręty, ale również te mniejsze - precyzyjne, imadło z przegubem, normalna wiertarka, żeby coś czasem wywiercić w obudowie itp., nożyce do metalu (cięcie laminatu)/gilotyna/brzeszczot, ściągacz izolacji (umila życie), kombinerki, młotek (dla podtrzymania tradycji), instrumenty pomiarowe - suwmiarka, taka taśma do mierzenia zwijana, linijka, pędzelki, szczoteczki, noże, piłka włoskowa do wycinania otworów prostokątnych (innych niż koło), a i tak Ci czegoś zawsze braknie i będziesz musiał zadowolić się tym co masz. Oświetlenie też dobre by się przydało, ja mam kiepską miejscówkę, mało światła, ale wstawiłem sobie halogen 500W i już trochę lepiej widzę.
Mini-wiertarka się przyda jak będziesz robił jakieś PCB i może do innych drobiazgów też. Mam taką vellemana, chyba jakieś 50 dych dałem za tą mini-wiertarkę + cały komplet wyposażenia, jak masz za dużo kasy to możesz brać Dremela, też się nada. Do tego dokup wiertła od 0,7 do 1,5mm ewentualnie jak chcesz mniejsze otwory do mniejszych nie łapie i musisz dokupić jeszcze jedną taką głowicę czy coś, żeby złapać np. 0,5mm. Jak szkoda Ci wierteł to dobrze też będzie pomyśleć nad statywem żeby nie wiercić pod kątem innym niż prosty.
Może się przydać jeszcze takie imadło z przegubem modelarskie, 50 dych na alle...
7. Trzecia ręka + szkło powiększające.
Do lżejszych prac się nada, ale jak będziesz miał większe PCB to Ci się będzie gibać na boki, a szkło jest takiej jakości jak szklanka, aczkolwiek mam tą trzecią rękę i czasem się przydaje.
Podzielam opinię przedmówcy, który poleca lupę nagłowną, ewentualnie taki zegarmistrzowski binokular też by się nadał, czasem widywałem w tym dziadka. Ważne żebyś miał koniczyny wolne, więc takie do przypalania mrówek sobie odpuść.
8. Okulary ochronne, ochrona antystatyczna.
Kilka razy lutowałem CMOS (wiem, nie jestem zawodowcem) bez żadnej ochrony i to nawet transformatorówką i nic się nie stało. ESD może być istotne, ale i tak nie uchronisz się w 100 %, szczególnie jak będziesz stosował porady typu podłącz kabel do grzejnika, już miałem takiego speca co mi tak podłączył uziemienia do rurek od wody, jak myłem naczynia to kopało prądem, ale to już inna historia. Gdzieś czytałem ostatnio, że gość wgrywał jakieś tam programy czy coś do kostek i na 1000 bez ochrony antystatycznej miał 40 walniętych, a z ochroną 20 czy jakoś tak, nie ręczę za prawdziwość tych informacji, ale wydaje się to ciekawe.
9. Zasilacz laboratoryjny.
Taniochę kupisz już od 100zł, a i tak ta taniocha w zupełności wystarczy. Przydałby się też jakiś mocniejszy z większą wydajnością prądową rzędu kilku amperów to bardziej prądożernych układów.
10. Elementy i szufladki na nie.
Rezystory: http://lispol.com/p/1925/...5Bpo%2025szt%5D
Po pierwsze gratuluję wyboru sklepu, tu mają najtaniej, jeśli chodzi o drobnicę. Zestaw chyba się nada, aczkolwiek sam brałem ostatnio po 100 sztuk z E6 i kilka innych najbardziej popularnych.
Potencjometry: ? Czytałem, że najlepiej wziąć po kilka o wartościach 10, 100 i 1000 kiloomów.
Jestem w stanie się zgodzić, ale weź też np. montażowe, a jak chcesz przy audio coś robić jak większość maniaków, to są logarytmiczne i liniowe i do audio stosuje się te pierwsze.
Kondensatory:
Tu nie ma takiej rozbieżności, nie bierz elektrolitów, bo drogie i możesz ew. jak będziesz potrzebował do jakiegoś projektu. Ceramiczne możesz brać praktycznie każdą wartość po 10 lub więcej sztuk bo drogie nie są i nie ma tak dużo wartości w szeregu (chyba to jest e3 albo E6), no i te MKT poliestrowe ewentualnie możesz też brać.
Diody/Diody LED:
Jakieś zwykłe prostownicze bym wziął z serii 1N4xxx
Co do LED-ów to podejrzewam, że będą używane do sygnalizacji np. wyłączenia urządzenia, no to ja bym brał takie dyfuzyjne czerwone, zielone i żółte.
Jak chcesz bawić się świecidełkami to możesz brać mocniejsze wedle uznania.
Tranzystory:
BC547
BC557
BD138
BD139
BUZ11 (do zadań specjalnych)
i inne
Scalaki tak jak powiedziałeś NE555, nie wiem może jeszcze 4011, 4013, 4017.
Elementy możesz też znaleźć w starych urządzeniach, czasami się trafiają jakieś ciekawe egzemplarze, no i np. przełączniki są drogie, to możesz wylutować i masz do testów już jeden element z głowy.
Jak chcesz to możesz też jakieś elementy SMD kupić, ale to już twój wybór, jak nie będziesz robił zminiaturyzowanych układów to w sumie nie ma po co wydawać kasy. To co powinieneś mieć w warsztacie będzie też zależeć od tego czym się będziesz zajmował.
Rozplanuj też sobie warsztat żebyś miał wszystko pod ręką np. jakaś tablica z narzędziami albo coś, będzie się lepiej pracować. Lepiej mieć coś powieszone w jednym miejscu niż szukać po szufladach.
No i to tyle ode mnie, czytałem kilka razy temat pobieżnie, ale coś mogło mi umknąć, jeśli coś zostało już powiedziane to przepraszam.
Jak chcesz to polskiego producenta możesz wesprzeć, ale dysponujesz sporą kwotą na tą stację. Ja mam np. tanią chińską stację 936D i nie narzekam, groty też są dostępne i fajnie się nią pracuje. Osobiście mając 345 zł to wolałbym kupić hota z grzakłą 2 w 1, chyba od 200 zł można kupić jakieś tańsze stacje tego typu, no ale jeśli zależy Ci na super jakości to czytając tematy na elektrodzie, to ludzie generalnie polecają Xytronic 369, Solomon SL-20 (w twoim pierwszym linku jest).
Jak masz zamiar coś naprawiać, to radziłbym iść z duchem czasu i rzeczywiście pomyśleć nad hot-air, teraz to w byle jakim urządzeniu masz SMD, spróbuj wylutować QFP bez hota ;/. Przy montażu to grot w zupełności wystarczy.
Używanie płytek uniwersalnych (lutowanych) do prototypów, które potem się rozlutowuje i odzyskuje elementy, wydaje mi się lekkim masochizmem. Takie płytki (najlepiej cynowane) nadają się do "prototypu finalnego" z założeniem, że elementy raczej nie będą już ruszane.
Zgadzam się z kolegą, pola lutownicze na tych płytkach nie nadają się do wielokrotnego lutowania, przegrzejesz troszkę i będziesz miał kółeczko na lutownicy. Sam próbowałem coś zrobić na tych płytkach to mnie trzepało jak mi odpadały te pola.
Płytki stykowe to inna bajka, wszystkie proste układy, jakieś eksperymenty z AVR itp. bez problemu można robić i sprawdzają się znakomicie.
2. Multimetr.
Radzę sobie z tanim chińczykiem, którego mam kilka lat i do pomiaru rezystancji, napięcia, prądu (małych, duże raczej nie), testowania tranzystorów, diod i ciągłości obwodów w zupełności wystarcza.
Z lepszych polecałbym jakąś Sanwę, mamy takie na praktykach, dość solidne.
Nie napalałbym się na takie funkcje jak pomiar indukcyjności i pojemności. Zwykle są niedokładne a i tak sporo trzeba zapłacić za takie bajery. Zamiast tego proponowałbym przystawkę, albo w ramach ćwiczeń zmontowanie jakiegoś miernika FCL na µC.
3. Oscyloskop.
Nie posiadam, aczkolwiek może być przydatny jak będziesz się zajmował czymś bardziej skomplikowanym niż migająca dioda LED.
4. Płytki stykowe.
Patrz wyżej.
5. Odsysacz cyny, dodatkowe groty, itp.
Odsysacz się przydaje jak masz większe pole lutownicze, ale i tak zawsze coś zostanie, dlatego doradzam też kupno tasiemki rozlutowniczej, plecionki. Przykładasz ją do punktu, grzejesz grotem i cyna wsiąka, można sobie lepiej poradzić z tasiemką niż z odsysaczem przy drobnych punktach lutowniczych gdzie nie da rady wessać cyny.
Co do grotów to nie bierz szpilek bo jak przyjdzie polutować THT to będziesz czekał do usranej śmierci zanim Ci się cyna roztopi. Jeden uniwersalny, cienki do SMD i ewentualnie mini fala, nic więcej do szczęścia nie trzeba.
6. Narzędzia ręczne.
Szczypce, pęsety, kombinerki, śrubokręty, ale również te mniejsze - precyzyjne, imadło z przegubem, normalna wiertarka, żeby coś czasem wywiercić w obudowie itp., nożyce do metalu (cięcie laminatu)/gilotyna/brzeszczot, ściągacz izolacji (umila życie), kombinerki, młotek (dla podtrzymania tradycji), instrumenty pomiarowe - suwmiarka, taka taśma do mierzenia zwijana, linijka, pędzelki, szczoteczki, noże, piłka włoskowa do wycinania otworów prostokątnych (innych niż koło), a i tak Ci czegoś zawsze braknie i będziesz musiał zadowolić się tym co masz. Oświetlenie też dobre by się przydało, ja mam kiepską miejscówkę, mało światła, ale wstawiłem sobie halogen 500W i już trochę lepiej widzę.
Mini-wiertarka się przyda jak będziesz robił jakieś PCB i może do innych drobiazgów też. Mam taką vellemana, chyba jakieś 50 dych dałem za tą mini-wiertarkę + cały komplet wyposażenia, jak masz za dużo kasy to możesz brać Dremela, też się nada. Do tego dokup wiertła od 0,7 do 1,5mm ewentualnie jak chcesz mniejsze otwory do mniejszych nie łapie i musisz dokupić jeszcze jedną taką głowicę czy coś, żeby złapać np. 0,5mm. Jak szkoda Ci wierteł to dobrze też będzie pomyśleć nad statywem żeby nie wiercić pod kątem innym niż prosty.
Może się przydać jeszcze takie imadło z przegubem modelarskie, 50 dych na alle...
7. Trzecia ręka + szkło powiększające.
Do lżejszych prac się nada, ale jak będziesz miał większe PCB to Ci się będzie gibać na boki, a szkło jest takiej jakości jak szklanka, aczkolwiek mam tą trzecią rękę i czasem się przydaje.
Podzielam opinię przedmówcy, który poleca lupę nagłowną, ewentualnie taki zegarmistrzowski binokular też by się nadał, czasem widywałem w tym dziadka. Ważne żebyś miał koniczyny wolne, więc takie do przypalania mrówek sobie odpuść.
8. Okulary ochronne, ochrona antystatyczna.
Kilka razy lutowałem CMOS (wiem, nie jestem zawodowcem) bez żadnej ochrony i to nawet transformatorówką i nic się nie stało. ESD może być istotne, ale i tak nie uchronisz się w 100 %, szczególnie jak będziesz stosował porady typu podłącz kabel do grzejnika, już miałem takiego speca co mi tak podłączył uziemienia do rurek od wody, jak myłem naczynia to kopało prądem, ale to już inna historia. Gdzieś czytałem ostatnio, że gość wgrywał jakieś tam programy czy coś do kostek i na 1000 bez ochrony antystatycznej miał 40 walniętych, a z ochroną 20 czy jakoś tak, nie ręczę za prawdziwość tych informacji, ale wydaje się to ciekawe.
9. Zasilacz laboratoryjny.
Taniochę kupisz już od 100zł, a i tak ta taniocha w zupełności wystarczy. Przydałby się też jakiś mocniejszy z większą wydajnością prądową rzędu kilku amperów to bardziej prądożernych układów.
10. Elementy i szufladki na nie.
Rezystory: http://lispol.com/p/1925/...5Bpo%2025szt%5D
Po pierwsze gratuluję wyboru sklepu, tu mają najtaniej, jeśli chodzi o drobnicę. Zestaw chyba się nada, aczkolwiek sam brałem ostatnio po 100 sztuk z E6 i kilka innych najbardziej popularnych.
Potencjometry: ? Czytałem, że najlepiej wziąć po kilka o wartościach 10, 100 i 1000 kiloomów.
Jestem w stanie się zgodzić, ale weź też np. montażowe, a jak chcesz przy audio coś robić jak większość maniaków, to są logarytmiczne i liniowe i do audio stosuje się te pierwsze.
Kondensatory:
Tu nie ma takiej rozbieżności, nie bierz elektrolitów, bo drogie i możesz ew. jak będziesz potrzebował do jakiegoś projektu. Ceramiczne możesz brać praktycznie każdą wartość po 10 lub więcej sztuk bo drogie nie są i nie ma tak dużo wartości w szeregu (chyba to jest e3 albo E6), no i te MKT poliestrowe ewentualnie możesz też brać.
Diody/Diody LED:
Jakieś zwykłe prostownicze bym wziął z serii 1N4xxx
Co do LED-ów to podejrzewam, że będą używane do sygnalizacji np. wyłączenia urządzenia, no to ja bym brał takie dyfuzyjne czerwone, zielone i żółte.
Jak chcesz bawić się świecidełkami to możesz brać mocniejsze wedle uznania.
Tranzystory:
BC547
BC557
BD138
BD139
BUZ11 (do zadań specjalnych)
i inne
Scalaki tak jak powiedziałeś NE555, nie wiem może jeszcze 4011, 4013, 4017.
Elementy możesz też znaleźć w starych urządzeniach, czasami się trafiają jakieś ciekawe egzemplarze, no i np. przełączniki są drogie, to możesz wylutować i masz do testów już jeden element z głowy.
Jak chcesz to możesz też jakieś elementy SMD kupić, ale to już twój wybór, jak nie będziesz robił zminiaturyzowanych układów to w sumie nie ma po co wydawać kasy. To co powinieneś mieć w warsztacie będzie też zależeć od tego czym się będziesz zajmował.
Rozplanuj też sobie warsztat żebyś miał wszystko pod ręką np. jakaś tablica z narzędziami albo coś, będzie się lepiej pracować. Lepiej mieć coś powieszone w jednym miejscu niż szukać po szufladach.
No i to tyle ode mnie, czytałem kilka razy temat pobieżnie, ale coś mogło mi umknąć, jeśli coś zostało już powiedziane to przepraszam.
Dzięki za odpowiedź. Dużo racji masz, ale i tak wezmę coś porządnego, jeśli chodzi o stację - po co później wydawać dodatkowo.
Jeśli chodzi o zasilacz, to chyba napisałem wcześniej, a może i nie... Zdecydowałem, że na razie nie będę go kupował. Mam stare zasilacze, które są na 12V (do tel. kom.), poza tym dobry zasilacz komputerowy też mam, ale nie używam, bo po prostu wymieniłem na coś o większej mocy. No właśnie, chyba taki zasilacz będzie dobry ? W komputerze nie było z nim najmniejszych problemów, moc 350W, ma napięcia 5V i 12V.
Co do "trzeciej ręki", to koledzy wspominali też o imadle.
Dzięki za odpowiedź.
Jeśli chodzi o zasilacz, to chyba napisałem wcześniej, a może i nie... Zdecydowałem, że na razie nie będę go kupował. Mam stare zasilacze, które są na 12V (do tel. kom.), poza tym dobry zasilacz komputerowy też mam, ale nie używam, bo po prostu wymieniłem na coś o większej mocy. No właśnie, chyba taki zasilacz będzie dobry ? W komputerze nie było z nim najmniejszych problemów, moc 350W, ma napięcia 5V i 12V.
Co do "trzeciej ręki", to koledzy wspominali też o imadle.
No akurat na multimetr czekam. Po konstulacjach tu na forum wziąłem Sanwę na allegro.Strzeminator pisze:2. Multimetr.
Radzę sobie z tanim chińczykiem, którego mam kilka lat i do pomiaru rezystancji, napięcia, prądu (małych, duże raczej nie), testowania tranzystorów, diod i ciągłości obwodów w zupełności wystarcza.
Z lepszych polecałbym jakąś Sanwę, mamy takie na praktykach, dość solidne.
Nie napalałbym się na takie funkcje jak pomiar indukcyjności i pojemności. Zwykle są niedokładne a i tak sporo trzeba zapłacić za takie bajery. Zamiast tego proponowałbym przystawkę, albo w ramach ćwiczeń zmontowanie jakiegoś miernika FCL na µC.
To również odłożę na mniej lub bardziej odległą przyszłość. Na razie będę miał okazję pracować z tymi urządzeniami na studiach przez najbliższe lata.Strzeminator pisze:
3. Oscyloskop.
Nie posiadam, aczkolwiek może być przydatny jak będziesz się zajmował czymś bardziej skomplikowanym niż migająca dioda LED.
No PCB na pewno będę robił za jakiś czas sam. Dzięki za pomoc. O imadle właśnie ktoś też wspominał, że lepsze niż "trzecia ręka".Strzeminator pisze: 6. Narzędzia ręczne.
Szczypce, pęsety, kombinerki, śrubokręty, ale również te mniejsze - precyzyjne, imadło z przegubem, normalna wiertarka, żeby coś czasem wywiercić w obudowie itp., nożyce do metalu (cięcie laminatu)/gilotyna/brzeszczot, ściągacz izolacji (umila życie), kombinerki, młotek (dla podtrzymania tradycji), instrumenty pomiarowe - suwmiarka, taka taśma do mierzenia zwijana, linijka, pędzelki, szczoteczki, noże, piłka włoskowa do wycinania otworów prostokątnych (innych niż koło), a i tak Ci czegoś zawsze braknie i będziesz musiał zadowolić się tym co masz. Oświetlenie też dobre by się przydało, ja mam kiepską miejscówkę, mało światła, ale wstawiłem sobie halogen 500W i już trochę lepiej widzę.
Mini-wiertarka się przyda jak będziesz robił jakieś PCB i może do innych drobiazgów też. Mam taką vellemana, chyba jakieś 50 dych dałem za tą mini-wiertarkę + cały komplet wyposażenia, jak masz za dużo kasy to możesz brać Dremela, też się nada. Do tego dokup wiertła od 0,7 do 1,5mm ewentualnie jak chcesz mniejsze otwory do mniejszych nie łapie i musisz dokupić jeszcze jedną taką głowicę czy coś, żeby złapać np. 0,5mm. Jak szkoda Ci wierteł to dobrze też będzie pomyśleć nad statywem żeby nie wiercić pod kątem innym niż prosty.
Może się przydać jeszcze takie imadło z przegubem modelarskie, 50 dych na alle...
No właśnie tak jak wcześniej wspomniałem. Chyba ten zakup odłożę, bo mam parę zasilaczy na 12V i sprawny komputerowy 350W.Strzeminator pisze:
9. Zasilacz laboratoryjny.
Taniochę kupisz już od 100zł, a i tak ta taniocha w zupełności wystarczy. Przydałby się też jakiś mocniejszy z większą wydajnością prądową rzędu kilku amperów to bardziej prądożernych układów.
Dzięki za odpowiedź.
Ostatnio zmieniony 22 lut 2012, 18:28 przez mlody_, łącznie zmieniany 1 raz.
Dzięki za odpowiedź. No widzę, że będzie problem z http://lispol.com/ bo np. tamte rezystory mają "niedostępne". Albo inny sklep, albo allegro.
Zapytam tak - posiadasz drukarkę laserową? Bo jakbym teraz zaczynał to bym brał ją na samym początku.Płytka stykowa jest dobra do prototypów, ale uniwersalka, to moim zdaniem jeden z największych badziewi jakie powstały. Jesśi masz drukarke laserową, to praktycznie nie wiele jest ci potrzeba do własnych płytek drukowanych. Polecam je tż jako zwykłe drukarki - ogromna oszczędność i dokładność