Wykonywanie płytek w warunkach domowych
Płytki drukowane
Czy metoda wykonania płytek drukowanych zamieszczona w numerze 4/2005, pt "Płytki drukowane w punkcie ksero" jest dobra? Ile trzeba trawić płytki?
Opisana tam metoda to prawie to samo co to poniżej i nie jest to na pewno zła metoda ponieważ tylko takiej używam i płytki wychodzą super (nigdy nie wyjdą idealnie za pierwszym razem
, ale naświetlanie itp. są chyba jeszcze trudniejsze. )
1. Najpierw drukujemy projekt płytki na czarno na zwykłej kartce (jeśli mamy laserówke drukujemy to od razu na folii do laserówek i pomijamy punkt 2).
2. Potem idziemy do ksero z odważną obsługą i dobrym tonerem. Odważna obsługa jest potrzebna bo zwykła nie chce kserowac na folii, a dobre ksero też musi być żeby toneru było dużo i żeby nie był szary tylko czarny. Kserujemy wydruk płytki na folii do ksero [koniecznie do ksero] (kupimy ją w lepszym papierniczym, koszt to ok. 60 gr).
3. Wycinamy ksero płytki i kawałek laminatu. Przyklejamy folie z tonerem do płytki (toner ma przylegać do laminatu). Folię należy przykleić taśmą papierową, ponieważ zwykła mogła by się stopić.
4. Mocujemy żelazko w imadle tak, aby było metalową, grzejącą częścią do góry.
5. Kładziemy płytkę z przyklejoną folią na żelazku (folią do góry) (żelazko ustawiamy tak na dwie do trzech kropek mniej więcej). Przez kawałek materiału żeby się nie poparzyć trzymamy płytkę jedną ręką a drugą także przez materiał pocieramy folie na laminacie. Po kilku minutach przerywamy czynność a gorącą płytkę wkładamy do zamrażalnika. Jak wystygnie to wyciągamy i delikatnie odrywamy folie. Cały toner powinien zostać na płytce. W razie czego można coś poprawić pisakiem.
6. Laminat z tonerem wkładamy do środka trawiącego - polecam B327, ale radzę zrobić słaby roztwór (więcej wody) i należy pamiętać że woda powinna być koniecznie przegotowana (w kranówie nie wytrawi) i ciepła. Potem można wytrawiąną płytkę "potraktować" środkiem do cynowania bezprądowego (na allegro bardzo tanio, poniżej 15zł - do wielokrotnego użytku).
A co do twojgo zapytania ile się trawi płytki. Płytki trawi się tak długo dopóki nie zniknie cała niepotrzebna miedz na laminacie. Zostaną tylko ścieżki. Tak jest przy b327, ponieważ po rozpuszczeniu w wodzie dalej jest przejrzysty. Inaczej jest podobno z chlorkiem żelaza, ale ja polecam b327.
Pozdrawiam
KULPINA
1. Najpierw drukujemy projekt płytki na czarno na zwykłej kartce (jeśli mamy laserówke drukujemy to od razu na folii do laserówek i pomijamy punkt 2).
2. Potem idziemy do ksero z odważną obsługą i dobrym tonerem. Odważna obsługa jest potrzebna bo zwykła nie chce kserowac na folii, a dobre ksero też musi być żeby toneru było dużo i żeby nie był szary tylko czarny. Kserujemy wydruk płytki na folii do ksero [koniecznie do ksero] (kupimy ją w lepszym papierniczym, koszt to ok. 60 gr).
3. Wycinamy ksero płytki i kawałek laminatu. Przyklejamy folie z tonerem do płytki (toner ma przylegać do laminatu). Folię należy przykleić taśmą papierową, ponieważ zwykła mogła by się stopić.
4. Mocujemy żelazko w imadle tak, aby było metalową, grzejącą częścią do góry.
5. Kładziemy płytkę z przyklejoną folią na żelazku (folią do góry) (żelazko ustawiamy tak na dwie do trzech kropek mniej więcej). Przez kawałek materiału żeby się nie poparzyć trzymamy płytkę jedną ręką a drugą także przez materiał pocieramy folie na laminacie. Po kilku minutach przerywamy czynność a gorącą płytkę wkładamy do zamrażalnika. Jak wystygnie to wyciągamy i delikatnie odrywamy folie. Cały toner powinien zostać na płytce. W razie czego można coś poprawić pisakiem.
6. Laminat z tonerem wkładamy do środka trawiącego - polecam B327, ale radzę zrobić słaby roztwór (więcej wody) i należy pamiętać że woda powinna być koniecznie przegotowana (w kranówie nie wytrawi) i ciepła. Potem można wytrawiąną płytkę "potraktować" środkiem do cynowania bezprądowego (na allegro bardzo tanio, poniżej 15zł - do wielokrotnego użytku).
A co do twojgo zapytania ile się trawi płytki. Płytki trawi się tak długo dopóki nie zniknie cała niepotrzebna miedz na laminacie. Zostaną tylko ścieżki. Tak jest przy b327, ponieważ po rozpuszczeniu w wodzie dalej jest przejrzysty. Inaczej jest podobno z chlorkiem żelaza, ale ja polecam b327.
Pozdrawiam
KULPINA
zgadzam się z tym, że lordmichu się nie zgadza...lordmichu pisze:Nie zgodze się. Ja trawiłęm w kranówie i bez problemów.
zawsze trawiłam w roztworze z kranówki i jest ok...
a z tym zamrażalnikiem to ja osobiscie mam watpliwości....
1-st - nie wkłada sie gorących rzeczy do lodówki
2-nd - folia i laminat mają nieco różne współczynniki rozszerzalności cieplnej oraz
różną elestyczność i pojemność cieplną (różny czas stygnięcia)...
i może być tak, że taki gwałtowny skok temperatury uszkodzi (pokruszy) zapieczony toner....
ale to już jak się chce....jak ktoś lubi sport - proszę bardzo...
ja osobiście polecam papier kredowy i zcieranie go opuszkami palców jak rozmięknie
w wodzie - zero ryzyka.
a tak w ogóle to płytka-story jest tutaj:
więc czemu nowy wątek?
tasza
Jeżeli chodzi o wykonywanie płytek to jak większość początkujących zaczynałem od mazaka wodoodpornego, ale jak powszechnie wiadomo sposób ten nastręcza wiele problemów.
Zacząłem szukać czegoś innego i od papieru kredowego poczynając a na emulsji POSITIV20 kończąc zatrzymałem się na tym ostatnim.
Jak wychodzą płytki tą metodą?, - hmmm
, myślę że daje ona swoje efekty pod warunkiem dobrze dobranego czasu naświetlania, uważnego wywoływania, wtedy trawienie płytki jest pestką.
Słów kilka od wróbla ćwirka na temat mojej aparatury
, składa się ona z żarnika halogenowego o mocy 500W (więc nie koniecznie specjalna lampa UV) zabudowanego w przeznaczonej do niego obudowie w której zdemontowano znajdującą się tam szybkę (koszt ok. 50 PLN w czasie zakupu), zamocowany on został na wysokości 40 cm nad powierzchnia blatu roboczego. Płytka zostaje naświetlana za pośrednictwem pleksi o grubości 4 mm o wymiarach zbliżonych do kartki A4. Szklana szyba w tych warunkach odpada ze względu na zbyt duży ciężar, ponadto przez szkło naświetlanie przebiega wolniej i szyba nagrzewa się szybciej, dlatego czasami toner z kliszą lubią się przylepiać do emulsji a zdarcie ich ponosi za sobą niemiłe konsekwencje.
Teraz, jak ja to robię – a robi się to tak
(przykład dla płytki jednostronnej):
- Wydrukowanie kliszy obwodu drukowanego w skali 1:1 na folii drukarką laserowa (cena w zależności od punktu usługowego nie powinna przekraczać 2.50 PLN – chodzi o arkusz A4). Układ ścieżek powinien (patrząc od strony tonera) być taki sam jakbyśmy patrzeli od strony elementów gdyż klisza zostanie przyłożona do emulsji od strony toneru. Klisza powinna być bardzo kontrastowa, jeżeli tak nie jest można pokusić się o poprawienie detali mazakiem lub czymś takim, szczególnie tyczy się to bardzo dużych powierzchni zadrukowanych np. ścieżki masy czy zasilana, ja osobiście nie robiłem tego nigdy;
- Po czym należy przyciąć i odpowiednio obrobić oraz oczyścić laminat. Czynności te w moim przypadku niczym się nie różnią od tych przedstawionych w EdW 4/2004;
- Pokrycie płytki emulsją POSITIV 20 też było wielokrotnie opisywane w wyżej wymienionym artykule. Od siebie mogę dodać – w miejscu wolnym od kurzu, pyłu (najczęściej łazienka) daleka od ostrych i bezpośrednich promieni świetlnych (nie wymagana jest całkowita ciemnia, ale nie narażać na promienie słoneczne), w przykrywanym pudełku tekturowym, aby po pryśnięciu można było je szybko zamknąć by nie dostawał się kurz, który lubi psuć efekty, pozostawiam do schnięcia na 24H lub, jak kto woli piekarnik z termostatem – grzanie w temperaturze do 70 st. C skraca czas. Pokrywanie emulsją polega na pryskani nią ok. 4 razy na krzyż z wysokości 20 cm – szczegóły artykuł powyżej;
- Po wyschnięciu płytki kładę ją na miękkie nakrycie blatu, na powierzchnię emulsji nakładam kliszę i dociskam to kawałkiem pleksi, włączam naświetlarkę (halogen) na ok. 7-8 minut;
- Po naświetleniu płytka musi zostać wywołana, nadaje się do tego roztwór NaOH (znajdziecie go w „KRECIE” – środek do udrażniania rur) lub jak kto woli i nie chce się bawić w odmierzanie porcyjek polecam środek SENO4007 rozpuścić wg instrukcji na opakowaniu (koszt ok. 5 PLN). Wywołanie polega na zamoczeniu płytki w roztworze i najlepiej pocieranie powierzchni płytki w celu zdjęcia naświetlonej emulsji. Miejsca nienaświetlone (czarne pola na kliszy) powinny pozostać. Wywoływanie powinno trwać poniżej 2 min potem chemia zaczyna się również brać za miejsca nienaświetlone;
- Po wywołaniu i dokładnym opłukaniu płytki, jeżeli rysunek na płytce jest zadawalający tzn. ciemnofioletowy, w miarę kontrastowy i nie wyblakły, można zamoczyć płytkę w roztworze trawiącym, nim jeszcze zamoczymy ją można (gdy wymaga ona tego) podretuszować ją mazakiem wodoodpornym;
- Trawienie przeprowadza się w chlorku żelazowym (FeCL3), lub w nadsiarczanie sodowym w handlu dostępny jako preparat B327 – używam go osobiście jest lepszy od tego pierwszego (czytaj artykuł powyżej);
- Po trawieniu oczywiście obróbka końcowa płytki jak np. zmycie lakieru, wiercenie itp;
Wszelkie czynności powinny przebiegać przy zachowaniu podstawowych zasad BHP
!
Szczególnie dotyczy to obchodzenia się z środkami chemicznymi.
Czas naświetlania dobiera się eksperymentalnie, rośnie on wraz z odległością żarnika od płytki. Ja zrobiłem to w ten sposób, iż naciąłem sobie kilkadziesiąt małych płytek i przygotowałem pod nie klisze poczym, dla różnych czasów naświetlania zjeżdżając stopniowo z czasem naświetlania (średnio, co minutę) i obserwując efekty podczas wywoływania kliszy ustaliłem się przy danych warunkach na przedziale podanym powyżej.
Najcięższy jest początek (gdy ktoś startuje z tą metodą), ale gdy już ustali odpowiedni dla siebie czas naświetlania, opanuje wywoływanie, każdą następną płytkę robi się szybko i sprawnie przy odrobinie sprytności i wyrachowania w stosunku do fizyki procesu.
AHA
, podczas naświetlania radzę wyjść z pomieszczenia w którym naświetlamy płytkę, halogen o takiej mocy jak powyżej nieźle ślepi w oczy, zresztą lampa UV także nie działa kojąco dla wzroku,
więc powyższy apel BHP-owca dotyczy także i tego fragmentu procesu technologicznego.
Warto także opierać się na doświadczeniach innych zobacz w EdW 4/2004 lub Praktyczny Elektronik 9-10/2001.
Zacząłem szukać czegoś innego i od papieru kredowego poczynając a na emulsji POSITIV20 kończąc zatrzymałem się na tym ostatnim.
Jak wychodzą płytki tą metodą?, - hmmm
Słów kilka od wróbla ćwirka na temat mojej aparatury
Teraz, jak ja to robię – a robi się to tak
- Wydrukowanie kliszy obwodu drukowanego w skali 1:1 na folii drukarką laserowa (cena w zależności od punktu usługowego nie powinna przekraczać 2.50 PLN – chodzi o arkusz A4). Układ ścieżek powinien (patrząc od strony tonera) być taki sam jakbyśmy patrzeli od strony elementów gdyż klisza zostanie przyłożona do emulsji od strony toneru. Klisza powinna być bardzo kontrastowa, jeżeli tak nie jest można pokusić się o poprawienie detali mazakiem lub czymś takim, szczególnie tyczy się to bardzo dużych powierzchni zadrukowanych np. ścieżki masy czy zasilana, ja osobiście nie robiłem tego nigdy;
- Po czym należy przyciąć i odpowiednio obrobić oraz oczyścić laminat. Czynności te w moim przypadku niczym się nie różnią od tych przedstawionych w EdW 4/2004;
- Pokrycie płytki emulsją POSITIV 20 też było wielokrotnie opisywane w wyżej wymienionym artykule. Od siebie mogę dodać – w miejscu wolnym od kurzu, pyłu (najczęściej łazienka) daleka od ostrych i bezpośrednich promieni świetlnych (nie wymagana jest całkowita ciemnia, ale nie narażać na promienie słoneczne), w przykrywanym pudełku tekturowym, aby po pryśnięciu można było je szybko zamknąć by nie dostawał się kurz, który lubi psuć efekty, pozostawiam do schnięcia na 24H lub, jak kto woli piekarnik z termostatem – grzanie w temperaturze do 70 st. C skraca czas. Pokrywanie emulsją polega na pryskani nią ok. 4 razy na krzyż z wysokości 20 cm – szczegóły artykuł powyżej;
- Po wyschnięciu płytki kładę ją na miękkie nakrycie blatu, na powierzchnię emulsji nakładam kliszę i dociskam to kawałkiem pleksi, włączam naświetlarkę (halogen) na ok. 7-8 minut;
- Po naświetleniu płytka musi zostać wywołana, nadaje się do tego roztwór NaOH (znajdziecie go w „KRECIE” – środek do udrażniania rur) lub jak kto woli i nie chce się bawić w odmierzanie porcyjek polecam środek SENO4007 rozpuścić wg instrukcji na opakowaniu (koszt ok. 5 PLN). Wywołanie polega na zamoczeniu płytki w roztworze i najlepiej pocieranie powierzchni płytki w celu zdjęcia naświetlonej emulsji. Miejsca nienaświetlone (czarne pola na kliszy) powinny pozostać. Wywoływanie powinno trwać poniżej 2 min potem chemia zaczyna się również brać za miejsca nienaświetlone;
- Po wywołaniu i dokładnym opłukaniu płytki, jeżeli rysunek na płytce jest zadawalający tzn. ciemnofioletowy, w miarę kontrastowy i nie wyblakły, można zamoczyć płytkę w roztworze trawiącym, nim jeszcze zamoczymy ją można (gdy wymaga ona tego) podretuszować ją mazakiem wodoodpornym;
- Trawienie przeprowadza się w chlorku żelazowym (FeCL3), lub w nadsiarczanie sodowym w handlu dostępny jako preparat B327 – używam go osobiście jest lepszy od tego pierwszego (czytaj artykuł powyżej);
- Po trawieniu oczywiście obróbka końcowa płytki jak np. zmycie lakieru, wiercenie itp;
Wszelkie czynności powinny przebiegać przy zachowaniu podstawowych zasad BHP
Szczególnie dotyczy to obchodzenia się z środkami chemicznymi.
Czas naświetlania dobiera się eksperymentalnie, rośnie on wraz z odległością żarnika od płytki. Ja zrobiłem to w ten sposób, iż naciąłem sobie kilkadziesiąt małych płytek i przygotowałem pod nie klisze poczym, dla różnych czasów naświetlania zjeżdżając stopniowo z czasem naświetlania (średnio, co minutę) i obserwując efekty podczas wywoływania kliszy ustaliłem się przy danych warunkach na przedziale podanym powyżej.
Najcięższy jest początek (gdy ktoś startuje z tą metodą), ale gdy już ustali odpowiedni dla siebie czas naświetlania, opanuje wywoływanie, każdą następną płytkę robi się szybko i sprawnie przy odrobinie sprytności i wyrachowania w stosunku do fizyki procesu.
AHA
Warto także opierać się na doświadczeniach innych zobacz w EdW 4/2004 lub Praktyczny Elektronik 9-10/2001.
Ostatnio zmieniony 11 lip 2006, 7:39 przez GAVRON, łącznie zmieniany 2 razy.
Trochę poźno odpowiadam, ale tak jakoś wyszło.
Zawsze używam przegotowanej wody, ponieważ kiedyś trawienie w kranówie niedość że trwało kilka godziń to jeszcze prawie wszystkie ścieżki zostały bardzo podtrawione.lordmichu pisze: Nie zgodze się. Ja trawiłęm w kranówie i bez problemów.
A co do ciepła to prawda. Im cieplej tym szybciej, ale bez przesady bo moze podtrawić.
Ja tam nigdy nie miałem problemu co do chłodzenia w zamrażalniku. Nic się nie psuje.tasza pisze:a z tym zamrażalnikiem to ja osobiscie mam watpliwości....
1-st - nie wkłada sie gorących rzeczy do lodówki
2-nd - folia i laminat mają nieco różne współczynniki rozszerzalności cieplnej oraz
różną elestyczność i pojemność cieplną (różny czas stygnięcia)...
i może być tak, że taki gwałtowny skok temperatury uszkodzi (pokruszy) zapieczony toner....
ale to już jak się chce....jak ktoś lubi sport - proszę bardzo...
Wydaje mi się, że problem leżął gdzie indziej niż w pochodzeniu wody.Kulpina pisze:Zawsze używam przegotowanej wody, ponieważ kiedyś trawienie w kranówie niedość że trwało kilka godziń to jeszcze prawie wszystkie ścieżki zostały bardzo podtrawione.
[ Dodano: 2006-05-28, 20:51 ]
Ja używałem właśnie wody z kranu i to na dodatek niezbyt ciepłej. 30-40min i płytka była gotowa. Wyrysowana była markerem. Do trawienia miałem ten B327.
Za drugim razem roztwór (ten sam) podgrzałem i trawienie poszło znacznie szybciej. Płytka też markerem rysowana. Zero podtrawień.
Tak szczerze powiedziawszy to nawet nie pomyślałem żeby wode przegotować. A skoro płytki wyszły, to bardzo zdziwiłem się czytajać, że trzeba przegotować wode.
To zależy też od miejscowości w jakiej się mieszka. W mieście woda jest napewno bardziej chlorowana i mniej zdrowa. Np. u mojej cioci na wsi woda jest podobno doprowadzana bezpośrednio z jakiegoś źródła i praktycznie nic nie jest do niej dodawane. Więc może "twoja" woda jest mniej szkodliwa od "mojej"
Jeżeli chodzi o metodę z POSITIV 20 to właściwie odradzam wykonywanie kliszy w ten sposób, ponieważ:mcoola pisze:A da się wykonać płytkę na drukarce atramentowej?
- wydrukowanie kliszy na zwykłej folii dla laserówki drukarką atramentową da Ci rozmazany rysunek – atrament nie wpija się w folie;
- mimo że jest dostępna w handlu specjalna folia dla atramentówek (nieco ropowata) to właściwie raz jak próbowałem drukować to ścieżki sprawiały wrażenie popękanych (nie było jednolitych czarnych linii, miały rysy). Może to zależeć od folii, gramatury albo i użytego atramentu itp.;
- jedynie, do wydrukowania kliszy na atramentówce nadała się w moim przypadku kalka techniczna, ale z moją aparaturą naświetlającą nie daje to oczekiwanych rezultatów gdyż, kalka jednak przepuszcza gorzej światło niż folia i przeważnie przy wywoływaniu zostawały oprócz ścieżek jakieś drobne połacie nie naświetlonej emulsji.
Ponadto, jeżeli zdecydujesz się na naświetlanie płytki halogenem zamiast ultrafioletu to wiedz, że oprócz światła daje on też DUŻO ciepła i kalka lubi pod naciskiem szyby przywierać do emulsji, po procesie naświetlania możesz oderwać nie tylko kliszę, ale i ścieżki.
Reasumując koszt kupna folii do atramentówki i porównanie to z wydrukiem na laserówce, który możesz wykonać w większych punktach kserograficznych po dostarczeniu pliku PDF na dyskietce (Ja to daję drukować za około 1.20 PLN /A4 ) i nie użeranie się z mankamentami, Ja wybieram jednak wydruk laserowy, tym bardziej że jedna klisza z wydrukiem służy mi czasami do naświetlania kilku płytek.
Jeżeli już musisz na atramentówce, to pozostaje Ci kalka techniczna (ok. 0,40-1 PLN/A4).
Ostatnio zmieniony 03 lip 2006, 21:35 przez GAVRON, łącznie zmieniany 1 raz.