Chcę zaprojektować włącznik świateł do samochodu.
Układ miałby włączyć światła po wykryciu skoku napięcia w instalacji. W moim aucie skok w najgorszym wypadku wynosi 0,6V od 12,9V - 13,5V.
Narysowałem schemat. Zmontowałem prototyp. No i wykrywa skok 1,2V ale przy 0,6 nie rusza.
Na wejściu +PWR pojawia się pełne napięcie z instalacji po włączeniu zapłonu. Na tym też wyjściu jest badany owy skok napięcia.
Po pojawieniu się napięcia na wejściu +PWR następuje krótki impuls na R2, który uruchamia Ty1. Z niego poprzez układ opóźniający (R8, C4) uruchamiany jest tranzystor T3. W tym momencie na T2 występuje napięcie. Teraz skok napięcia na R7 spowodowany uruchomieniem silnika miałby właśnie otworzyć tyrystor Ty2.
Zauważyłem, że C5 jest niezbędny do wykrycia skoku (o 1,2V). Bez niego układ prawie nie rusza. I ten kondek musi być mały w granicach tych 33pF - 2,2nF. Nie wiem, dlaczego bez niego nie rusza a z nim zawsze i bez problemu.
No i niestety skokiem 0,6V nie jestem w stanie uruchomić układu...
Może lepiej byłoby ożywić jakiś wzmacniacz operacyjny zamiast tego darlingtona?
Może macie jakieś uwagi do schematu? Jakieś sugestie? Widoczne błędy?...
Dzięki za wszelką pomoc!