Czujnik nacisku.
Potrzeba matką wynalazków. Potrzebny był czujnik nacisku, wykrywający zajęcie miejsca w fotelu w samochodzie. Podkładanie różnych przełączników i styków dawało mierne rezultaty, gdyż okazało się, że do uruchomienia takiego przełącznika potrzebna jest zbyt duża siła nacisku jednostkowego. Po prostu ciężar ciała rozłożony na dużą powierzchnię nie dawał odpowiedniego nacisku na małą powierzchnię klawisza. Odkryłem, więc dlaczego fakir spokojnie sobie leży na desce, w którą wbito mnóstwo gwoździ. Zadziwiłby mnie teraz bardziej, gdyby leżał na jednym gwoździu.
Bardzo dobrym wyjściem z sytuacji okazała się konstrukcja pokazana na rysunku.
Pomiędzy dwie cienkie płytki z preszpanu, dające się łatwo wyginać, są włożone dwa mikrowyłączniki. Odpowiednią odległość pomiędzy płytkami utrzymuje warstwa gumy o grubości takiej, aby mikrowyłączniki nie zostały zgniecione przy dużym nacisku.
Wszystko jest utrzymywane w całości za pomocą czterech dość luźnych wiązań z drutu, tak jak pokazuje rysunek.
Czujnik jest wrażliwy nawet na bardzo niewielki nacisk, oraz co ważne, na wyginanie, jednocześnie jest odporny nawet na bardzo duże siły nacisku, można spokojnie po nim chodzić.
W moim przypadku czujnik jest zawieszony za pomocą nylonowej żyłki na oparciu siedzenia, pod pokrowcem, i jest nie wyczuwalny. Takie zamontowanie wykrywa osobę, nie wykrywa bagażu na siedzeniu.
Czujnik służy do podświetlenia wyłącznika oświetlenia wnętrza, oraz zegarka, a także współpracuje z zabezpieczeniem samochodu. Oczywiście zakres zastosowań może być dużo większy.