Napięcie formowania na kondensatorze

Jesli jesteś początkującym elektronikiem, to tu z pewnością znajdziesz pomoc. Miejsce dobre do dyskusji nad podstawami elektroniki w zakresie teorii i praktyki.
ODPOWIEDZ
Quentin
Użytkownik
Posty: 140
Rejestracja: 01 maja 2008, 14:28
Lokalizacja: Unknown

Napięcie formowania na kondensatorze

Post autor: Quentin » 02 cze 2008, 20:42

Witam :-)

Czytam aktualnie artykuły o kondensatorach - https://elportal.pl/pdf/k01/03_12.pdf . Na drugiej stronie, w trzeciej kolumnie jest następujący fragment, którego nie rozumiem:
grubość powstałej warstwy tlenku zależy od przyłożonego napięcia − tzw. napięcia formowania, które zawsze jest większe o 20...100% od założonego nominalnego napięcia kondensatora. Dlaczego napięcie formowania powinno być większe od napięcia pracy? Ponieważ w czasie pracy przez kondensator praktycznie nie powinien płynąć prąd stały (tzw. prąd upływu).
Czy mógłby mi to ktoś zrozumiale, a przede wszystkim łatwo wytłumaczyć, bo wychodzi na to, że można dawać napięcie formowania wyższe od znamionowanego, ale znowu wtedy kondensator się spali... O co tu chodzi :???: :?:


Z góry będę bardzo wdzięczny za każdą pomoc ;-)

Pozdro :razz:

Jasam
Użytkownik
Posty: 422
Rejestracja: 27 mar 2007, 21:09

Post autor: Jasam » 02 cze 2008, 20:54

Napięcie formowania może być większe od napięcia pracy. Mylisz pojęcia. Napięcie znamionowe to maksymalne bezpieczne dla kondensatora napięcie, zaś napięcie pracy to faktyczne napięcie jakie będzie występowało na okładkach kondensatora w układzie. Napięcie pracy powinno być niższe od znamionowego.

Quentin
Użytkownik
Posty: 140
Rejestracja: 01 maja 2008, 14:28
Lokalizacja: Unknown

Post autor: Quentin » 02 cze 2008, 22:02

Chodzi o to, że jak jest to napięcie formowania równe, np. 100V (wszystko tak hipotetycznie), i napięcie pracy wzrośnie do 120V, to przegrzeje ten dielektryk i kondensator będzie, że tak powiem przewodził :?:


PS. Czy to prawda, że w normalnej pracy przy połączeniu szeregowym, kondensator nie przewodzi, a w równoległym połączeniu przewodzi :?:


PS 2. Jest fragment, że:
Jak wynika z zamieszczonych rozważań mogą pracować przy napięciach, które nie spowodują formowania folii katodowej (i nieodłącznego gazowania). Dlatego niektóre kata-
logi podają dopuszczalne stałe napięcie wsteczne równe 2V, jednak bezpieczną wartością wydaje się napięcie 1V.
Skoro jest napięcie znamionowe np. 16 V, to znaczy, że napięcie przy normalnej polaryzacji, może osiągać taką wartość. Ale czemu jak jest napięcie przy odwrotnej polaryzacji to musi ono być już mniejsze. Aha, i ta folia katodowa, to tlenek glinu czy to nie to samo :?:


Jak zwykle dzięki za pomoc :-)

Awatar użytkownika
joon
Użytkownik
Posty: 2076
Rejestracja: 30 cze 2007, 22:56
Lokalizacja: Kraków, Przemyśl, Warszawa
Kontakt:

Post autor: joon » 02 cze 2008, 22:30

To jest właśnie cecha elektrolitów, poprawnie pracują jedynie przy prawidłowej polaryzacji. Przy odwrotnym połączeniu kondek ulegnie zniszczeniu najczęściej przez wybuch na skutek gazowania..

Quentin
Użytkownik
Posty: 140
Rejestracja: 01 maja 2008, 14:28
Lokalizacja: Unknown

Post autor: Quentin » 03 cze 2008, 6:04

Dzięki joon, mam jeszcze jedno pytanko ;-)

Jak jest fragment, że ( https://elportal.pl/pdf/k01/03_12.pdf ):
Jednak jeśli odwróci się biegunowość przyłożonego napięcia stałego, to nasza aluminiowa anoda staje się katodą. Wędrują teraz do niej lekkie jony dodatnie, które bez większych kłoptów przedostają się przez warstwę tlenku, a po dołączeniu elektronu wydziela się gazowy wodór.
Ale jak jest ten rys. 1, co jest na nim prawidłowa polaryzacja, to czemu te dodatnie jony nie przechodzą tak łatwo przez dielektryk, jak dodatnie jony odwrotnej polaryzacji :?: A tak w ogóle to co autor miał na myśli pisząc "lekkie jony" :?:

PS. Co to jest ta folia aluminiowa, ponieważ też coś takiego występuje w tym artykule i do końca tego też nie rozumiem (wiem, że to jest taka folia srebrna jakby, ale coś takiego chyba nie ma w kondensatorze, więc tu jest mowa chyba o czymś innym) :?:

Z góry dzięki za pomoc :-)

Jony130
Moderator
Posty: 3170
Rejestracja: 11 sie 2005, 16:33
Lokalizacja: wrocław

Post autor: Jony130 » 03 cze 2008, 22:44

Quentin pisze:Co to jest ta folia aluminiowa,wiem, że to jest taka folia srebrna jakby, ale coś takiego chyba nie ma w kondensatorze, więc tu jest mowa chyba o czymś innym
To może jednak rozwal jakiś kondensator elektrolityczny a zobaczysz rzeczoną folię

Awatar użytkownika
joon
Użytkownik
Posty: 2076
Rejestracja: 30 cze 2007, 22:56
Lokalizacja: Kraków, Przemyśl, Warszawa
Kontakt:

Post autor: joon » 03 cze 2008, 23:37

Folia aluminiowa tworzy okładziny kondka. Rozwal mechanicznie jednego jak sugeruje Johny130 to zobaczysz co to :P. Po prostu dwie tasiemki aluminiowe plus warstwa tlenku glinu i elektrolit wewnątrz. Tylko uważaj na ręce, podrażnienie to pierwszy objaw styczności z elektrolitem ale mogą być gorsze konsekwencje.

ODPOWIEDZ