W kwestii sprawności:
1. Podstawowy problem - sprawność grzałki wynosi ponad 95%. Znaczy się całość dostarczonej energii jest zamieniana w ciepło, kwestia tego ile energii stracisz na przewodach (im cieńsze tym więcej) oraz ile energii z grzałki ulotni się do atmosfery zamiast do wody. W obu kwestiach trochę zależy od konstrukcji mechanicznej, nic od sposobu sterowania, możesz więc odpuścić i nie drążyć dalej tego tematu.
2. problem to sprawność sterowania. Załóżmy że grzałka jest zasilana stałym prądem, a tylko zmiana napięcia ma wpływ na moc. Jeśli grzałka ma 100W a potrzebujesz grzania ze średnią mocą 20W, to możesz dać stabilizator liniowy na którym stracisz 80W, albo możesz dać klucz typu mosfet na którym stracisz 2W i sterować grzałką z w cyklu PWM z wypełnieniem 20%. Sposób drugi wprowadza zakłócenia i wahania temperatury, ale dość jasno obrazuje ile zyskujesz.
3. problem to rezystancje wewnętrzne wszystkiego, łącznie z akumulatorem i przewodami. Nie ma co się oszukiwać, dawanie przekrojów 10mm^2 nie ma sensu przy prądach grzałki rzędu 5A. Zysk z tego jest niewielki. Lepiej zastosować dwie grzałki pracujące z prądami np. 2 i 3A oraz przełączać je w zależności od potrzeb np. jedna grzeje cały czas a druga dogrzewa minutę raz na kwadrans. Straty na przewodach i Rw akumulatora są mniejsze, oświetlenie nie będzie przygasać w momencie fazy grzania
4. problem to zarządzanie energią jaka pozostała. Załóż eksperyment myślowy, odłączasz zasilanie od akwarium bez UPSa i po 3 godzinach masz martwe rybki. Co je zabiło, zimno, ciemność czy brak tlenu?
Moim zdaniem (ponownie: nie zmam się) lepiej będzie obniżyć temperaturę wody o kilka stopni, wyłączyć oświetlenie i zostawić napowietrzenie.
Wtedy podstawowa grzałka ma 10W / 230V, a dodatkowa (sterowana) 2x 10W / 12V. Po zaniku napięcia grzałka 12V chodziła by z mocą 10W przedłużając czas w którym akwarium się wychłodzi, a druga 10W załączyła by się w temperaturze krytycznej.
Do tego dochodzi jeszcze pompka i oświetlenie, ich sprawność wynosi max 30%, a reszta to ciepło które częściowo trafi do wody.
5. Nie wpadajmy w paranoję. Wiem że 'ryba też człowiek' i dla niektórych osób złota rybka w spadku po dziadku może być bezcenna. Jednak czasem rodzi się pytanie, czy lepiej zainwestować w awaryjny system podtrzymywania życia, czy nie inwestować i raz na rok kupić nową rodzinę rybek do akwarium.