Sposób doboru tranzystora szeregowego do stabilizatora napięcia.
Wie ktoś coś na ten temat? Poczytałem na ten temat i dalej nie wiem o co chodzi.
Stabilizator
Napisałeś dość mało precyzyjnie.
Najważniejsze to nie przekraczać żadnego z parametrów
charakterystycznych dla danego tranzystora.
Załóżmy, że chodzi o główny tranzystor (najczęściej dużej mocy) w stabilizatorze
szeregowym, i że to ma być bipolarny.
Dopuszczalne napięcie kolektor-emiter tranzystora musi być wyższe
niż maksymalne jakie może się pojawić w układzie.
Dla stabilizatora, to najczęściej szczytowe napiecie mogące się
pojawić na kondensatorze za mostkiem prostowniczym.
Tzw. prąd kolektora tranzystor musi mieć wyższy, niż maksymalny jaki
będzie możliwy do uzyskania na wyjściu stabilizatora (przy zwarciu wyjścia).
I największa zmora stabilizatorów szeregowych - dopuszczalna moc strat.
Łatwo jest to obliczyć z Prawa Ohma:
Maksymalne napięcie (V) jakie będzie się odkładać na tranzystorze pomnożone
przez natężenie prądu płynącego przez tranzystor (A)
da nam moc (W) jaka się wytraci w postaci ciepła na tranzystorze.
W katalogach są podawane te wszystkie parametry, ale trzeba być
świadomym, że moc strat jest podana dla określonej temperatury
i przy dobrych warunkach odprowadzania ciepła.
W warunkach amatorskich trzeba brać spory zapas, ponieważ
odprowadzanie ciepła na ogół nie jest tak skuteczne jak dla warunków
laboratoryjnych podawanych przez producentów.
Właśnie ze względu na problemy z odprowadzaniem ciepła
czasami stosuje się kilka tranzystorów równolegle, żeby tę wytracaną moc
rozłożyć po części na każdego z nich.(choć prądowo wystarczyłby tylko jeden).
Tranzystor nie może wychodzić z tzw. bezpiecznego obszaru pracy.
W katalogach czasami można znaleźć taki wykres.
To też przeczytałeś?
https://elportal.pl/pdf/k01/30_10.pdf
Najważniejsze to nie przekraczać żadnego z parametrów
charakterystycznych dla danego tranzystora.
Załóżmy, że chodzi o główny tranzystor (najczęściej dużej mocy) w stabilizatorze
szeregowym, i że to ma być bipolarny.
Dopuszczalne napięcie kolektor-emiter tranzystora musi być wyższe
niż maksymalne jakie może się pojawić w układzie.
Dla stabilizatora, to najczęściej szczytowe napiecie mogące się
pojawić na kondensatorze za mostkiem prostowniczym.
Tzw. prąd kolektora tranzystor musi mieć wyższy, niż maksymalny jaki
będzie możliwy do uzyskania na wyjściu stabilizatora (przy zwarciu wyjścia).
I największa zmora stabilizatorów szeregowych - dopuszczalna moc strat.
Łatwo jest to obliczyć z Prawa Ohma:
Maksymalne napięcie (V) jakie będzie się odkładać na tranzystorze pomnożone
przez natężenie prądu płynącego przez tranzystor (A)
da nam moc (W) jaka się wytraci w postaci ciepła na tranzystorze.
W katalogach są podawane te wszystkie parametry, ale trzeba być
świadomym, że moc strat jest podana dla określonej temperatury
i przy dobrych warunkach odprowadzania ciepła.
W warunkach amatorskich trzeba brać spory zapas, ponieważ
odprowadzanie ciepła na ogół nie jest tak skuteczne jak dla warunków
laboratoryjnych podawanych przez producentów.
Właśnie ze względu na problemy z odprowadzaniem ciepła
czasami stosuje się kilka tranzystorów równolegle, żeby tę wytracaną moc
rozłożyć po części na każdego z nich.(choć prądowo wystarczyłby tylko jeden).
Tranzystor nie może wychodzić z tzw. bezpiecznego obszaru pracy.
W katalogach czasami można znaleźć taki wykres.
To też przeczytałeś?
https://elportal.pl/pdf/k01/30_10.pdf