Czas "życia" urządzeń

Czyli miejsce, w którym można poruszać tematy nie dające przyporządkować się do pozostałych działów ale uwaga tutaj również obowiązują przyjęte zasady na forum
Awatar użytkownika
KrzysiekK
Użytkownik
Posty: 1337
Rejestracja: 12 kwie 2006, 19:38

Post autor: KrzysiekK » 05 cze 2012, 19:46

wit pisze:Produkowaliśmy dla nich serie i co zamówienie zmieniali kształt zębów detalu. Czyli metoda prób i błędów
Może chodziło o to aby każda seria części miała inne wymiary. Tak aby ktoś dysponujący kilkoma uszkodzonymi częściami nie złożył jednej sprawnej z np. trzech wadliwych.

Sam jakiś czas temu usiłowałem naprawić szlifierkę kątową. Miałem do dyspozycji oprócz mojej szlifierki trzy uszkodzone identyczne szlifierki tego samego producenta. Niestety naprawa była niemożliwa, gdyż wymiary przekładni kątowej się nieznacznie różniły i nie można było przełożyć części z innej szlifierki do mojej pomimo iż była to ten sam model szlifierki, tego samego producenta.

rezasurmar
Użytkownik
Posty: 626
Rejestracja: 19 kwie 2009, 15:59
Lokalizacja: Tychy
Kontakt:

Post autor: rezasurmar » 06 cze 2012, 10:52

Jednym słowem cofamy się jako ludzkość w rozwoju, bo standaryzacja rozmiarów, itp. zaczęła się ponad sto lat temu. No ale czego można wymagać od narzędzi dodawanych do 10jajek w markecie.

wit
-
Posty: 12
Rejestracja: 28 maja 2012, 9:57
Lokalizacja: kraków

Post autor: wit » 06 cze 2012, 13:38

To były te same elementy tylko zazębienia nie wytrzymywały obciążeń i za każdą serią zmieniali kształt (wielowypust). Wymiary te same.
Ale to co zauważył poprzednik jest faktem. Nie stosuje się już często znormalizowanych elementów i nikomu nie chce się bawić w szukanie po normach. W ten sposób nawet naprawić cokolwiek bez części od producenta jest niemożliwe. A producent produkuje części tylko dopuki nie zmieni produkcji. Na gwarancji często wymieniają całe urządzenie a po gwarancji koniec... Tak miałem z wiertarką McAlister. Chińska firmówka. Rok po gwarancji serwis główny nawet nie ma części bo producent już nie produkuje a z nowego modelu nie pasuje. A miała być taka wytrzymała a spalił się wirnik i klapa :-) Okazało się że przepłaciłem 10-cio krotnie bo kupiłem w TESCO za 30 zł wiertarkę i (choć czasem podymi) to do tej pory ciągnie jak szatan i miesza jak złoto... No a jak padnie to dam znowu 30 zł :-) nawet szczotek za taką cenę nie kupiłbym więc nie warto nawet wymieniać.. W ten sposób napędzają sprzedaż nowych... Co za czasy, a miało być tak pięknie... :-))))))

rezasurmar
Użytkownik
Posty: 626
Rejestracja: 19 kwie 2009, 15:59
Lokalizacja: Tychy
Kontakt:

Post autor: rezasurmar » 06 cze 2012, 13:52

Osobiście wolę wydać 1500zł na Makitę i mieć narzędzie zawsze gotowe do pracy, niż męczyć i denerwować się z marketowym badziewiem, ale jak to mówią, jeden woli ogórki, a drugi ogrodnika córki.

wit
-
Posty: 12
Rejestracja: 28 maja 2012, 9:57
Lokalizacja: kraków

Post autor: wit » 06 cze 2012, 15:04

Masz rację. Ja preferuję HILTI no i Makitę... Nawet jek coś padnie to zawsze części są :-) ale wiertarka skazana była na zajechanie na budowie :-)
No i ja też wolę te córki :-)

Awatar użytkownika
KrzysiekK
Użytkownik
Posty: 1337
Rejestracja: 12 kwie 2006, 19:38

Post autor: KrzysiekK » 06 cze 2012, 15:58

Moja szlifierka była marki Ferm. Budowę przeżyła pomimo ciężkiej eksploatacji. Jedynie wyrobiła się panewka w przekładni kątowej i tarcza miała bicie. Próbowałem dopasować z innych takich samych z wyglądu szlifierek Ferm. Niestety drobne różnice w wymiarach nie pozwoliły na zamianę części.

rezasurmar
Użytkownik
Posty: 626
Rejestracja: 19 kwie 2009, 15:59
Lokalizacja: Tychy
Kontakt:

Post autor: rezasurmar » 08 cze 2012, 9:43

Fern od mojego ojca, też przeżył nie jedno, ale po 4latach w końcu odmówił posłuszeństwa. Na Ferm nie mogę narzekać, u nas w firmie jest też jedna wiertarka, użytkowana doraźnie i daje radę, ale dobrego niebieskiego boscha, albo makity nic nie zastąpi. Chyba że dewalt, albo hilti ;).

ODPOWIEDZ