mrygająca żarówka (świetlówka)
mrygająca żarówka (świetlówka)
Kupiłem ostatnio żarówki energooszczędne z Biedronki
No i mam do czynienia z dziwnym zjawiskiem, które widać dopiero w ciemności. Mianowicie żarówka po wyłączeniu mryga sobie i to dość długo, pewnie nawet całą noc. Co kilka - kilkanaście sekund widać lekkie mrugnięcie, po wykręceniu jej przestaje migać. Nie są to jakieś zwarcia we włączniku, bo poprzednia żarówka nie mrugała, a poza tym mam dwie takie żarówki w dwóch różnych pokojach i obie migają. Spotkaliście się z takim czymś? Czym może być to spowodowane?
Spotkałem się.
Czy poprzednia żarówka jaką miałeś była zwykła czy energooszczędna?
A założe się ze masz we włącznikach neonówki świecące w ciemności. No właśnie...
Jeśli się mylę to mnie poprawcie.
Taka neonówka jest podpięta równolegle do włącznika, więc przy włączeniu żarówki przestaje swiecić, ponieważ napięcie na jej koncówkach spada do zera (zostają one zwarte przez włącznik). Po zgaszeniu przez neonówke i żarówke również płynie mikroskopijny prąd, przy którym normalna żarówka nawet nie reaguje, natomiast energooszczędne to świetlówki napchane elektroniką i pojemnościami, które "korzystają" z przepływającego prądu i po niewielkim naładowaniu próbują odpalić żarówkę, żarówka miga, energia się kończy, i od nowa...
Nie sprawdzałem tego w praktyce, ale nie mam innego pomysłu na wytłumaczenie
Czy poprzednia żarówka jaką miałeś była zwykła czy energooszczędna?
A założe się ze masz we włącznikach neonówki świecące w ciemności. No właśnie...
Jeśli się mylę to mnie poprawcie.
Taka neonówka jest podpięta równolegle do włącznika, więc przy włączeniu żarówki przestaje swiecić, ponieważ napięcie na jej koncówkach spada do zera (zostają one zwarte przez włącznik). Po zgaszeniu przez neonówke i żarówke również płynie mikroskopijny prąd, przy którym normalna żarówka nawet nie reaguje, natomiast energooszczędne to świetlówki napchane elektroniką i pojemnościami, które "korzystają" z przepływającego prądu i po niewielkim naładowaniu próbują odpalić żarówkę, żarówka miga, energia się kończy, i od nowa...
Nie sprawdzałem tego w praktyce, ale nie mam innego pomysłu na wytłumaczenie
W takim przypadku pomaga równoległe dołączenie do żarówki energooszczędnej odpowiednio dobranego (obliczonego) rezystora. Kiedyś spotkałem się z informacją, że powinien być to rezystor około 51kΩ / 2W. Możliwe jest też wykorzystanie w ten sam sposób kondensatora o pojemności 220-470 nF / 400V.
Tutaj masz gotowe rozwiązanie ze schematem włącznie.
Tutaj masz gotowe rozwiązanie ze schematem włącznie.
Wcześniej też była energooszczędna i nic się nie działo. W jednym z włączników faktycznie jest neonik, ale w drugim nie...
Myślałem jeszcze o tym, że we włączniku zamiast odcinania fazy jest odcięcie zera i do żarówki dochodzi faza. Być może mikroampery płynął przez układy ładując coś i świetlówka pomryguje... ale to wątpliwa wizja.
Myślałem jeszcze o tym, że we włączniku zamiast odcinania fazy jest odcięcie zera i do żarówki dochodzi faza. Być może mikroampery płynął przez układy ładując coś i świetlówka pomryguje... ale to wątpliwa wizja.
W takim przypadku świetlówka świeciła by leciutko gdybyś dotknął jej ręką. Taka sytuacja jest u mnie a to świecenie jest zauważalne tylko w nocy.Zenerek pisze:Myślałem jeszcze o tym, że we włączniku zamiast odcinania fazy jest odcięcie zera i do żarówki dochodzi faza. Być może mikroampery płynął przez układy ładując coś i świetlówka pomryguje... ale to wątpliwa wizja.
Tak naprawdę żarówki energooszczędne, to w gruncie rzeczy świetlówki w kształcie żarówki z zintegrowanym układem zapłonowym. Mylnie nadal nazywa się je potocznie żarówkami, choć nie mają one już z nimi nic wspólnego poza tym że świecą, a światło i tak jest z nich gorszej jakości.
Dla tego światło z nich jest takie nieprzyjemne, nie używając wulgarnego stwierdzenia dupiaszcze. Np żeby jakościowo mieć odpowiednik zwykłej żarówki 100W, taką energooszczędną najlepiej szukać o mocy 20 do 24W.
Co do migania, hm... ciężka sprawa, pewnie elektronika w tych Biedronkowych podróbach jest jakaś badziewna i następuje wtórny zapłon co powoduje migotanie. W normalnej świetlówce w takim przypadku, najczęściej wymienia się zapłonnik i po sprawie. Natomiast można spróbować knifu z kondensatorem dołączonym równolegle do żarówki, jak już tu wspominał jeden kolega, ale nie wiem czy to pomoże, to raczej sposób który się stosowało przy zwykłych żarówkach.
W dobrze wykonanej instalacji wyłącznik zawsze odcina (przełącza) fazę, nigdy zero. Jest to podyktowane względami bezpieczeństwa, bo nie możesz mieć napięcia na jakimkolwiek elemencie (przewodzie) kiedy wymieniasz np. żarówkę.
Dla tego światło z nich jest takie nieprzyjemne, nie używając wulgarnego stwierdzenia dupiaszcze. Np żeby jakościowo mieć odpowiednik zwykłej żarówki 100W, taką energooszczędną najlepiej szukać o mocy 20 do 24W.
Co do migania, hm... ciężka sprawa, pewnie elektronika w tych Biedronkowych podróbach jest jakaś badziewna i następuje wtórny zapłon co powoduje migotanie. W normalnej świetlówce w takim przypadku, najczęściej wymienia się zapłonnik i po sprawie. Natomiast można spróbować knifu z kondensatorem dołączonym równolegle do żarówki, jak już tu wspominał jeden kolega, ale nie wiem czy to pomoże, to raczej sposób który się stosowało przy zwykłych żarówkach.
W dobrze wykonanej instalacji wyłącznik zawsze odcina (przełącza) fazę, nigdy zero. Jest to podyktowane względami bezpieczeństwa, bo nie możesz mieć napięcia na jakimkolwiek elemencie (przewodzie) kiedy wymieniasz np. żarówkę.
wiem, że tak być powinno, natomiast nie wiem czy u mnie tak jestkayron pisze:W dobrze wykonanej instalacji wyłącznik zawsze odcina (przełącza) fazę, nigdy zero. Jest to podyktowane względami bezpieczeństwa, bo nie możesz mieć napięcia na jakimkolwiek elemencie (przewodzie) kiedy wymieniasz np. żarówkę.
nie będę nic kombinował, nie przeszkadza mi to. byłem tylko ciekawy, czy istnieje jakieś logiczne wytłumaczenie tego zjawiska. pozdrawiam