Kierunki w szkołach i na uczelniach

Tutaj jest możliwa wymiana informacji na temat wszystkich szkół, w których prowadzone sa zajęcia z elektroniki, nawet jesli byłyby to tylko zajęcia dodatkowe. Można również dzielić się swoimi wrażeniami z nauki w takich szkołach, może to ułatwić innym podjęcie decyzji o wyborze szkoły.
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
brzozi
Użytkownik
Posty: 297
Rejestracja: 02 sie 2005, 22:11
Lokalizacja: Trzebinia
Kontakt:

Kierunki w szkołach i na uczelniach

Post autor: brzozi » 08 sie 2005, 17:07

Proponuję rozwinąć nowy temat. Często jest tak, że nie do kończ wiemy czym zajmuje sie dany kierunek. Większość nazw wygląda ładnie: technik elektronik, inżynier elektryk, specjalizacja elektrotechnika przemysłowa, to są przykłądy. Dużo osób "pakuje się" sugerując nazwami - proponuję opisywać kierunki które kończyliście użytkownicy forum. Kto wie, może to komuś pomoże :)

Awatar użytkownika
radzio
Użytkownik
Posty: 573
Rejestracja: 07 gru 2004, 23:06
Lokalizacja: Sosnowiec
Kontakt:

Post autor: radzio » 08 sie 2005, 21:04

Wątpie czy to będzie użyteczne... Z każdym rokiem jest coraz gorzej... co chwila zmieniają programy... zmniejszają liczbę godzin przedmiotów zawodowych a zwiększają idiotyczną historię, ekologię, geografię... Pozatym w każdej szkole mają inne podejście do przedmiotu... telekomunikacja w jednej szkole może wyglądać zupełnie inaczej niż w drugiej... dadzą nauczyciela świeżo po studiach, któremu się wydaje że wie nie-wiadomo-ile i już jeden przedmiot z głowy... a już obyś nie miał z nim 3 przedmiotów... porażka...przerabiałem to... zaś inny nauczyciel tkwi w zamierzchłych latach 70-tych a już całkiem dobrze jak w 80-tych... Można dyskutować o konretnej szkole, a nie ogólnie o kierunku, bo te tylko z nazwy się różnią a w rzeczywstości to prawo Ohma i Kirchoffa, zepsuty watomierz :lol: , lampy Nixie (to akurat mi się przydało :D ) i niesmiertelna książka z 80 roku która zawiera więcej prawdy niż Biblia, a przekręcenie jednego wyrazu jest karane wysmianiem i oceną "Nadzwyczaj Dobrze Systematycznie Teoretycznie" :( Niestety, ale w szkole niewiele Cię nauczą... dat rozbiorów Polski, stosunków feudalnych i trochę o dziurze ozonowej. A prawdziwej elektroniki musisz się sam nauczyć... a to zajmuje sporo lat z życiorysu. Potem się obudzisz jak kawał życia przeminie, a Ty będziesz sam, bez przyjaciół, znajomych, bo każdą wolną chwilę spędzałeś na lutowaniu kabelków i pochłanianiu wiedzy elektronicznej...A w szkole to tylko patrzą jak Cię zgnoić i zabić w Tobie zamiłowanie do elektroniki... oj... trochę to się w wylewanie żalów zamieniło, kończę, wstydu oszczędze :|
pozdrawiam, radzio

Awatar użytkownika
brzozi
Użytkownik
Posty: 297
Rejestracja: 02 sie 2005, 22:11
Lokalizacja: Trzebinia
Kontakt:

Post autor: brzozi » 08 sie 2005, 21:25

Tym bardziej podtrzymuję temat, tylko proponuję doddać o jakiej szkole mowa. Swoją drogą, cóż współczuję doświadczeń :).

pabisz
-
Posty: 18
Rejestracja: 14 sie 2005, 11:34
Lokalizacja: Bytom
Kontakt:

Post autor: pabisz » 14 sie 2005, 21:17

Radzio: świeta racja, mysle ze gdybysmy byli na forum politycznym moglibysmy niezle podyskutowac. U mnie w szkole jest identycznie jak napisales. Jeden nauczyciel tkwi w latach 70-tych i kolesiom ktorzy zastanawiaja sie gdzie tranzystor ma zarzenie daje piątki, a kiedy zauwazyl ze interesuje sie tym czego uczy, i robie w domu cos poza zakresem nauczania to za wszelka cene proboje mnie osmieszyc, nie udaje mu sie za bardzo ale za to wstawia same tróje. A z młodymi nauczycielami jest dokladnie tak jak napisales: wyobrazaja sobie nie wiadomo co, a jak masz powazny problem i chcesz go zapytac jak mozna by go rozwiazac to okazuje sie ze poza skserowanymi notatkami, i wykutymi na blache wykladami sa pusci.... nic dodac nic ujac :(

Wojtek
Moderator
Posty: 2604
Rejestracja: 04 sie 2002, 19:00
Lokalizacja: --
Kontakt:

Post autor: Wojtek » 15 sie 2005, 6:56

pabisz pisze:Radzio: świeta racja, mysle ze gdybysmy byli na forum politycznym moglibysmy niezle podyskutowac.
No i całe szczęście że nie jesteśmy na forum politycznym. Panowie proponuję przeczytać post otwierający wątek i jeśli macie coś do powiedzenia konkretnego to piszcie. Zawsze uczniowie narzekali na nauczycieli i odwrotnie i zawsze było w tym dużo racji jak również nie, ale nie jest to miejsce aby się nad tym dłużej rozwodzić, autorowi tego wątku chodzi o coś zupełnie innego.

Awatar użytkownika
brzozi
Użytkownik
Posty: 297
Rejestracja: 02 sie 2005, 22:11
Lokalizacja: Trzebinia
Kontakt:

Post autor: brzozi » 15 sie 2005, 8:42

Autor wątku, musi niestety przyznać rację poprzednim postom, tak niestety wygląda nauka w sporej ilości szkół, a teraz jak już się wypowiadacie to opiszcie wasze profile :) po to ten temat.
Jeszcze jedna sprawa, każdy przedmiot ma ściśle określone treści, które należy przekazać. Nie jest tak, że można uczyć tego , na co ma się ochotę. W każdej szkole ten sam przedmiot co do materiału powinien wyglądać identycznie. Problemy są z zajęciami pracowni. Tam są takie wymagania, że ręce opadają, głównie związane ze sprzętem pomiarowym na który szkoły raczej nigdy nie będzie stać.

Awatar użytkownika
radzio
Użytkownik
Posty: 573
Rejestracja: 07 gru 2004, 23:06
Lokalizacja: Sosnowiec
Kontakt:

Post autor: radzio » 15 sie 2005, 9:04

Kierunek: technik telekomunikacji, specjalność: systemy teleinformatyczne (w ostatniej klasie zmieniona z "teletransmisja").
Przez pierwsze trzy lata typowa elektronika (podstawy elektrotechniki, układy cyfrowe, analogowe, przyrządy pomiarowe, pracownie itp). Od 4 klasy weszły przedmioty "tele" :systemy transmisyjne, systemy komutacyjne, usługi telekom. Rysowanie budowy telefonu, krotnic PCM, PDH, SDH. Kable miedziane, światłowody, trochę transmisji radiowej itp. Brak jakiejkolwiek literatury dostosowanej do programu nauczania (każdy przedmiot wymagał kilku różnych pozycji literaturowych). Usługi telekom. wczesniej były prowadzone przez pracownika "telekomuny paryskiej", ale niestety ta się wycofała i były z nauczycielem pozostałych przedmiotów. Klasa piąta : pracownia telekomunikacyjna (9 godz) i specalizacja (5 godz). Sprowadzało się to do czternastu godzin darmowego internetu :lol: Jeśli w podczas 5-lekcyjnych zajęć 10-15 minut czegoś się uczyliśmy (najczęściej Novell) to był sukces.
Oczywiście względem roczników wcześniejszych znacznie zmieniony program nauczania (oczywiście na niekorzyść). Zmniejszono liczbę godzin przedmiotów zawodowych a dodano takie przedmioty potrzebne elektronikowi jak : geografia, 3 lata (trzeba wiedzieć gdzie kłaść kabel a gdzie nie) ochrona środowiska, 2 lata (negatywny wpływ ołowiu ze spoiwa lutowniczego na środowisko) 5 lat historii (komunikowanie sie australopitka z ziomkami), chemia 3 lata. Reasumując człowiek po 5 latach nauki w technikum nie potrafi zaprojektować i wykonać zasilacza z 7805, o bardziej skomplikowanych układach nie mówiąc. A szkoła podobno bardzo renomowana i jedna z najlepszych w regionie (ten region to chyba 20 metrów wokół szkoły :lol:)

pabisz
-
Posty: 18
Rejestracja: 14 sie 2005, 11:34
Lokalizacja: Bytom
Kontakt:

Post autor: pabisz » 15 sie 2005, 11:05

Technik elektronik spec. Systemy i sieci komputerowe. Jestem teraz w 3 klasie ale nieco moge juz napisac. Pierwsza klasa: masakra :x totalna beznadzieja, technologia i materialoznawstwo-owinninsmy poznawac budowe elementow elektronicznych, technologie wytwarzania itp. a przepisywalismy tylko notatki naszego nauczyciela chyba jeszcze z jego studiow na temat petli histerezy, a z elemetow elektronicznych zachaczylismy tylko o rezystory :/, drugi przedmiot to elektrotechnika troszke kiepsko zoorganizowana ale ciekawa i to na tyle przedmiotow zawodowych a do tego WOK (egipcjanie i inni buszmeni) 1h , biologia 2h, hista 2h, geografia 2h, chemia 2h. Druga klasa juz torche lepiej, jeden dzien w tygodniu praktyka 5h, odbywa sie ona w centrum ksztalcenia praktycznego i przeprowadza ja pięciu alkoholików ktorza karza robic uklad impulsatora zbudowany na 5 przekaznikach (i na koniec mowia ze takich rzeczy juz sie dawno nie stosuje bo robi to teraz uklad scalony), podlaczac neonowki, lutowac rezystorki ale tak zeby na polach lutowniczych byly łezki i bez obcinania koncowek ( wyobrazcie sobie rezystor 4 cm od plytki :D) + do tego 2 miesiace obrobki recznej czyli szlifowanie tępym pilnikiem spawow, zdzieranie kamieniem farby itd. itp. w szkole podstawy elektroniki, uklady analogowe, pracownia elektryczna + oczywiscie niezbedne przedmioty takie jak: biologia, chemia, HISTORIA :| oraz geografia . W 3 klasie czekaja mnie: uklady cyfrowe, uklady analogowe, pracownia elektroniczna, automatyka, miernictwo oraz przedmioty niezbedne :?

Awatar użytkownika
kildas
-
Posty: 78
Rejestracja: 26 lip 2005, 12:51

Post autor: kildas » 15 sie 2005, 18:29

radzio pisze: i niesmiertelna książka z 80 roku która zawiera więcej prawdy niż Biblia, a przekręcenie jednego wyrazu jest karane wysmianiem i oceną "Nadzwyczaj Dobrze Systematycznie Teoretycznie"
Może się myle ale czy ty nie chodzisz do ZSEEiM w Bielsku-B mamy tam dokładnie takich nauczycieli i podobny system nauczania.
Tchnik Elektronik 4-lata z czego 2 pierwsze stracone (geografia biol. itp...) jedynie PEE (podstawy elektryki i elektroniki- nauczyliśmy się przez te 2 lata jak się łączy rezystory) i TME
(technologia i materiało-cośtam). 3 klasa to coś innego jak się to mówi "hardkor na maksa" układy analogowe, cyfrowe, pracownia 6godz, prz. pomiarowe,automatyka, mikroprocesory na dodatek wszystko w takich ilościach godzinowo że sie wyrobić ledwo dało. Wszystko przez reformę szkolnictwa z technikum 5-letniego zrobili 4-letnie. Myślę że jednak warto się pomęczyć. :)

Awatar użytkownika
radzio
Użytkownik
Posty: 573
Rejestracja: 07 gru 2004, 23:06
Lokalizacja: Sosnowiec
Kontakt:

Post autor: radzio » 15 sie 2005, 18:38

Niestety mylisz się. Do Bielska mam na tyle daleko że nie chodziłbym tam do szkoły :) A pozatym technikum skończyłem rok temu :) Z drugiej strony wynika z tego smutny wniosek że wszędzie jest tak beznadziejnie :(

Raflles
-
Posty: 77
Rejestracja: 06 sie 2005, 17:15
Lokalizacja: Tychy
Kontakt:

Post autor: Raflles » 19 sie 2005, 15:54

Widzę, że z tego co napisał kolega radzio to w każdej szkole jest tak samo. Niestety Smutna prawda !!

Awatar użytkownika
gaweł
Użytkownik
Posty: 653
Rejestracja: 05 kwie 2004, 8:38
Lokalizacja: Białystok
Kontakt:

Post autor: gaweł » 19 sie 2005, 21:22

Z tego co czytam w powyższych wypowiedziach, to nie wiem co mam w przypadku własnej historii edukacyjnej. Czy miałem farta? wyjątkowe szczęście?
Co prawda, to moja droga prowadziła przez LO o profilu mat-fiz. i tu napotkałem wspaniałych nauczycieli. W czasach LO najbardziej interesowała mnie matma i jako nauczycieli miałem prawdziwych mistrzów w temacie. Aż chciało się wiedzieć więcej.
Na studiach ... co mi się prztrafiło, to tylko pomarzyć (oczywiście w zakresie zagadnień jakie mnie interesowały). Automatyka, elektronika cyfrowa - cudo, wspaniali nauczyciele, wspaniałe czasy. Fascynacja elektroniczną techniką obliczeniową doprowadziła do tego, że władze uczelni zorganizowały dodatkowe, nadprogramowe wykłady i ćwiczenie z takich zagadnień jak nauka programowania w innych językach, teoria i praktyka budowy i działania kompilatorów, systemów operacyjnych, metod numerycznych. Dodatkowe wykłady dla ... trzech osób. Zajęcia o profilu informatycznym dla studentów wydziału elektycznego. Można dużo pisać o tych wspaniałych szalonych czasach, a może miałem wyjątkowego farta ...

krpablo
-
Posty: 20
Rejestracja: 02 sie 2005, 19:54
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

Post autor: krpablo » 31 sie 2005, 20:16

Na wstępie się przywitam, to mój pierwszy post na tym forum. A teraz do rzeczy:
Zespół Szkół Elektrycznych nr 1 w Krakowie, technik elektronik, specjalizacja: brak (lub jak kto woli elektronika ogólna). Niestety, z bólem serca muszę stwierdzić, że przedmówcy mają rację - tak niestety wyglądają polskie szkoły, które dumnie nazywają się "technikum". Rozkład przedmiotów wyglądał do tej pory tak: I klasa - same ogólnokształcące przedmioty, historia 2h, j.polski 3h, biologia 2h (!!!), geografia 1h itp. Z przedmiotów zawodowych: pracownia 3h lekcyjne, podst.elektr. 3h i technologia i materiałoznawstwo 2h. II klasa: generalnie j/w, tylko geografia 2h, pracownia 4h, technologia zostawiła godzinę dla rysunku technicznego. No nic, może w III kl. będzie lepiej... Jednak nie :( . Owszem, odeszła biologia, geografia itp. Doszła wiedza o kulturze 1h, dobiła 1h polskiego (BTW nauczycielka sądzi, że powinniśmy tak dobrze znać lektury, że ma się od nas dowiedzieć takich detali, jak np. jaki kwiatek stał na oknie w II rozdziale książki XXX), przyszła godzina pracowni i w sumie 7h "przedmiotów" typu urządzenia elektroniczne, cyfrówka, nawet użytkowanie komputera (ale nie nauka programowania µP, tylko HTML i Pascal oraz net). Od jutra rozpoczynam IV klasę. Z tego, co wiem, w tym roku dochodzi WOS i chyba podst.przedsiębiorczości (przecież musimy wiedzieć, jak rozwiązać konflikt społeczny typu przeciągnięty kabel do sąsiada oraz jak wykazać się przedsiębiorczością na tyle, by pokombinować w sklepie elektronicznym). Powiem na koniec tyle: duuuużo więcej (ogromną większość) wiadomości zdobyłem czytając we własnym zakresie książki elektroniczne oraz czasopisma (chyba nie usuniecie mnie za zareklamowanie czasopism AVT, czyli EP i EdW), ale z drugiej strony będę może miał, oprócz matury, dyplom technika (czego nie da mi liceum)...
Przepraszam za długość postu, ale człowieka po prostu zaczyna nosić, gdy widzę, że nie mam umiejętności, które po takiej szkole mieć powinienem (a jestem dobrym uczniem)...

Awatar użytkownika
brzozi
Użytkownik
Posty: 297
Rejestracja: 02 sie 2005, 22:11
Lokalizacja: Trzebinia
Kontakt:

Post autor: brzozi » 31 sie 2005, 21:42

Jestem lekko stronniczy, okupuję drugą stronę biurka. Prawda jest tak, że na przedmioty ogólne nie ma wpływu, one muszą być. Pamiętajcie, że niektóre osoby mogą wybrać studia ogólne, niekoniecznie związane z elektroniką. Co do WOS, WOK, itd :) cóż, życie.
Starajcie się pisać, czego brakuje wam na lekcjach przedmiotów zawodowych, może ktoś z nauczycieli to przeczyta ? Kto to wie. Pamiętajcie też, że nie wszyscy traktują elektronikę jako hobby.
POwiem, tak, aby podnieść trochę nastrój prowadzę obecnie zajęcia z zakresu pracowni elektroniki i elektrotechniki w technikum elektronicznym. Męczymy tam układy wzmacniaczy tranzystorowych, operacyjnych, filtry, układy cyfrowe od bramek po ALU i na koniec mikroprocesory nieśmiertelny assembler, oraaz powolutku Bascom, jest też szansa na naukę o streownikach na przykłądzie LOGO itd. Jeżeli uważacie że coś należy dodać lub ująć, zapraszam do pastwienia się nad moją osobą :)

Raflles
-
Posty: 77
Rejestracja: 06 sie 2005, 17:15
Lokalizacja: Tychy
Kontakt:

Post autor: Raflles » 31 sie 2005, 22:23

A ja myślę, że wszyskie ogólne przedmioty w technicznej szkole powinny być w pierwszych dwóch latach edukacj, a delikwenci którzy ukończą klasę drugą i nie będą mieli zamiaru ukierunkowywać się dalej np na elektronikę powinni mieć możliwość kontynuowania nauki w szkole o profilu humanistycznym. W mojej klasie w technikum sprawa wyglądała następująco: 31 uczniów z czego: 5 wiedziało po co poszło na technika elektronika z czego 3 osoby wiedziały jak wygląda rezystor. Z 31 osób 6 poszło dalej na studia techniczne w kierunkach spokrewnionych z elektroniką, reszta na studia humanistyczne (o ile wogóle poszli na studia).

CZY TO NIE JEST ŚMIESZNE ???????

Dodam jeszcze, że na egzaminach wstępnych do klasy Technik Elektronik przez głupie egzaminy z Polskiego nie dostało się Parę osób, które były by świetnymi Elektronikami, przez co skończyły w zawodówce na kierunku Blacharz Lakiernik, itp.

Tym tematem powinno się zająć ministerstwo do spraw kultury i nauki, a nie wprowadzać durną nową maturę i trzepać kasę na jakichś Sylabusach czy coś...

Ale na koniec dodam: W końcu mieszkamy w Polsce a tu jest wszystko możliwe...

PS: Mam nadzieję, że nikogo nie uraziłem, jeżeli tak to przepraszam !!

ODPOWIEDZ