Dylemat z uczelnią :/
Ja odnoszę wrażenie, że uczelnie, przynajmniej te lepsze starają się trzymać poziom a tymczasem poziom w szkołach średnich i gimnazjach zleciał na łeb i to prowadzi właśnie do nieszczęścia. Odsiew zawsze był duży ja słyszałem, że inżynier nie może się mylić i wynik musiał być z dokładnością do 2 miejsc po przecinku inaczej nie zaliczali zadania. Z drugiej strony widzę też, że na niektórych uczelniach dają zadania naprawdę proste i wynik jest ten sam, a mam dość duży przegląd uczelni. Generalnie jest dziwnie, aczkolwiek będę się upierał, że jak ktoś naprawdę będzie miał czas i chęci to przejdzie bez problemów, chyba że faktycznie metody oceniania podłoga razy sufit będą funkcjonowały ale to już też schodzi na margines, bo uczelnie tracą grunt pod nogami z racji niewielkiej ilości studentów.
Wiem o czym mowisz ... Ja trafilem na maniaka z analizy, ktory zrobil nam egzamin z samych calek ._. (analiza 1), przy czym z 15 wykladow o calkach byly 4 ostatnie... no coz nie bylem jedynym ktory uwalil, ale gdyby nie to, to bylbym na 2 roku teraz, a nie znowu na 1 ._. ech... pierwsze koty za ploty.
brzozi,, określenie "poziom (nauczenia)" jest bardzo względne. Podam prosty przykład:
Studiuję na wydz. Elektroniki PWr z myślą o specjalności inżynieria dźwięku. Elektroniką zacząłem się interesować dość późno, bo dopiero w 2-3 klasie LO. Liceum nie dało mi możliwości pogłębiania tych zainteresowań i uczyłem się sam. Na studiach byłem bardzo rozczarowany, bo zawalili mnie matematyką i programowaniem. Szybko okazało się jednak, że aparat matematyczny jest w elektronice niezbędny i się przydaje. Nigdy nie zaliczałem czegoś "na odwal", ale nie miałem też ambicji na średnią 5.0. Tym sposobem zawsze mam trochę wolnego czasu, który poświęcam po części na swoje hobby - elektronikę. Tym sposobem całość się zazębia
Uważam to za podejście dobre. Po co gnębić studenta/ucznia bardzo trudnymi zadaniami z tzw. * (gwiazdką), skoro chętni sami powinni się tym zająć, a reszta, w tym ja, zajmie się w tym czasie czymś innym. Oczywiście znajdą się też tacy, którzy czas wolny poświęcą na obijanie się, no ale nie można winić za to uczelni - szkoły dla dorosłych.
A teraz wracając do gimnazjum/liceum. W czasach gimnazjalnych kopałem piłkę, jeździłem na rowerze, gdy tylko robiło się ciapło gnałem po lekcjach na basen. Nie wyobrażam sobie, żeby czas dzieciństwa spędzać na ślęczeniu nad książkami. IMO w gimnazjum uczeń winień otrzymać PODSTAWY, szczególnie poprawnego wyslawiania się, podstawowych lektur (ale, o zgrozo, ale nie Dziadów! w tym wieku się tego nie rozumie), poprawnego pisania. Na fizyce powinno się rozmawiać o "napięciu w gniazdku", czyli czymś namacalnym, a nie klepać wzory na indukcję pola, których niktórzy nie rozumieją nawet w wieku maturalnym.
Z kolei szkołę śrenią trudno tu gdzieś "ulokować". Pamiętacie rozwinięcie skrótu MPO? Młodzież Po Ogólniaku - ogólniaku który w sumie niczego konkretnego nie nauczył... Z historii niewiele pamiętam, co zakułem na sprawdzian to zapomniałem. Lubie rozmiawiać o polityce i bierzących wydarzeniach (np. wojna w Gruzji), ale znowu - zajęcia z historii nie przewidują omawiania bierzących problemów, tylko "od średniowiecza do historii nowożytnej w 45minut tygodniowo". Lekcji polskiego nienawidziłem bo tłukliśmy takie "przeboje" jak Bogurodzica. Z fizyki wyniosłem sporo, ale suma sumarum na elektronice niebardzo przydaje się mechanika etc. Po prostu mając na I sem. fizyke korzystałem z zeszytu z LO dopisujący tylko wyprowadzania wzorów zaczynające się od "całka". Można w liceum "trzymać poziom", ale czy komuś się to później przyda? Języki obce - owszem. Matematyka - zależy komu. Co innego technikum....
EDIT: Wyczytałem w swoim poście dużą stronniczość w stronę przedmiotów ścisłych. Ale trudno mi się wypowiadać tutaj z punktu widzenia humanisty....
Studiuję na wydz. Elektroniki PWr z myślą o specjalności inżynieria dźwięku. Elektroniką zacząłem się interesować dość późno, bo dopiero w 2-3 klasie LO. Liceum nie dało mi możliwości pogłębiania tych zainteresowań i uczyłem się sam. Na studiach byłem bardzo rozczarowany, bo zawalili mnie matematyką i programowaniem. Szybko okazało się jednak, że aparat matematyczny jest w elektronice niezbędny i się przydaje. Nigdy nie zaliczałem czegoś "na odwal", ale nie miałem też ambicji na średnią 5.0. Tym sposobem zawsze mam trochę wolnego czasu, który poświęcam po części na swoje hobby - elektronikę. Tym sposobem całość się zazębia
A teraz wracając do gimnazjum/liceum. W czasach gimnazjalnych kopałem piłkę, jeździłem na rowerze, gdy tylko robiło się ciapło gnałem po lekcjach na basen. Nie wyobrażam sobie, żeby czas dzieciństwa spędzać na ślęczeniu nad książkami. IMO w gimnazjum uczeń winień otrzymać PODSTAWY, szczególnie poprawnego wyslawiania się, podstawowych lektur (ale, o zgrozo, ale nie Dziadów! w tym wieku się tego nie rozumie), poprawnego pisania. Na fizyce powinno się rozmawiać o "napięciu w gniazdku", czyli czymś namacalnym, a nie klepać wzory na indukcję pola, których niktórzy nie rozumieją nawet w wieku maturalnym.
Z kolei szkołę śrenią trudno tu gdzieś "ulokować". Pamiętacie rozwinięcie skrótu MPO? Młodzież Po Ogólniaku - ogólniaku który w sumie niczego konkretnego nie nauczył... Z historii niewiele pamiętam, co zakułem na sprawdzian to zapomniałem. Lubie rozmiawiać o polityce i bierzących wydarzeniach (np. wojna w Gruzji), ale znowu - zajęcia z historii nie przewidują omawiania bierzących problemów, tylko "od średniowiecza do historii nowożytnej w 45minut tygodniowo". Lekcji polskiego nienawidziłem bo tłukliśmy takie "przeboje" jak Bogurodzica. Z fizyki wyniosłem sporo, ale suma sumarum na elektronice niebardzo przydaje się mechanika etc. Po prostu mając na I sem. fizyke korzystałem z zeszytu z LO dopisujący tylko wyprowadzania wzorów zaczynające się od "całka". Można w liceum "trzymać poziom", ale czy komuś się to później przyda? Języki obce - owszem. Matematyka - zależy komu. Co innego technikum....
EDIT: Wyczytałem w swoim poście dużą stronniczość w stronę przedmiotów ścisłych. Ale trudno mi się wypowiadać tutaj z punktu widzenia humanisty....
Ostatnio zmieniony 05 wrz 2008, 19:09 przez ghazi, łącznie zmieniany 1 raz.
EDIT
Powżej był post Luminofora, nie wiem co się z nim stało? Ten post, to odpowiedź na jego pytanie!
Zawsze uważałem technikum za szkołę "gorszej kategorii". Ale tylko do czasu studiów, kiedy okazało się, że 50% kolegów skończyło właśnie technika. Nie są to bluzgający nieokrzesani dresiarze, ale ludzie, którzy posiadają sporą wiedzę techniczną. Zaskoczył mnie kumpel, który tłumaczył mi matmę, z którą po dobrym liceum w klasie mat-fiz miałem czasem problemy. Dzisiaj zaskoczył mnie kolega, który zaproponował rozwiązanie problemów ze wzmacniaczem - mimo, ze nie interesuję się tym aż tak jak ja - po prostu omawiali takie rzeczy w szkole. Konkluzja jest taka, że technikum to szkoła konkretna, liceum - bardzo ogólna. Kto pójdzie do technikum przypadkiem - przepadł. Do liceum nadają się wszyscy - ale ta szkoła próbując przygotować do "wszystkiego" (mimo teoretycznie profilowanych klas) nie zrobi tego aż tak dobrze, jak szkoła o konkretnym profilu.
Ale mając teraz możliwość cofnięcia się o 5 lat nadal wybrałbym swoje LO. Eh, te dziewczyny z klas przyrodniczych i językowych
A tak serio serio - to po liceum i dobrze zdanej maturze mam duży wybór. Mogłem iść na Akademię Ekonomiczną, na Politechnikę, na Uniwersytet Przyrodniczy, nawet na Uniwerek, na kierunki, na których zamiennie z biologią/chemią/historią biorą pod uwagę mature z matematyki/fizyki.
Powżej był post Luminofora, nie wiem co się z nim stało? Ten post, to odpowiedź na jego pytanie!
Zawsze uważałem technikum za szkołę "gorszej kategorii". Ale tylko do czasu studiów, kiedy okazało się, że 50% kolegów skończyło właśnie technika. Nie są to bluzgający nieokrzesani dresiarze, ale ludzie, którzy posiadają sporą wiedzę techniczną. Zaskoczył mnie kumpel, który tłumaczył mi matmę, z którą po dobrym liceum w klasie mat-fiz miałem czasem problemy. Dzisiaj zaskoczył mnie kolega, który zaproponował rozwiązanie problemów ze wzmacniaczem - mimo, ze nie interesuję się tym aż tak jak ja - po prostu omawiali takie rzeczy w szkole. Konkluzja jest taka, że technikum to szkoła konkretna, liceum - bardzo ogólna. Kto pójdzie do technikum przypadkiem - przepadł. Do liceum nadają się wszyscy - ale ta szkoła próbując przygotować do "wszystkiego" (mimo teoretycznie profilowanych klas) nie zrobi tego aż tak dobrze, jak szkoła o konkretnym profilu.
Ale mając teraz możliwość cofnięcia się o 5 lat nadal wybrałbym swoje LO. Eh, te dziewczyny z klas przyrodniczych i językowych
Takie jest ogólne przekonanie, stereotyp.ghazi pisze:Zawsze uważałem technikum za szkołę "gorszej kategorii"
Kolejny stereotyp.ghazi pisze:Nie są to bluzgający nieokrzesani dresiarze
Sam fakt skończenia technikum o tym nie świadczy, wierz mi, wiem o czym mówię.ghazi pisze:ale ludzie, którzy posiadają sporą wiedzę techniczną
Może nie przepadł, ale będzie mu tam źle, nieswojo i będzie szedł po najmniejszej linii oporu.ghazi pisze:Kto pójdzie do technikum przypadkiem - przepadł.
Nieprawda. Niektórzy są za głupi na liceum i ida do zawodówek, a niektórzy za mądrzy na liceum i idą do technikum.ghazi pisze:Do liceum nadają się wszyscy
Jak coś jest do wszystkiego, to jest do niczego.ghazi pisze:- ale ta szkoła próbując przygotować do "wszystkiego" (mimo teoretycznie profilowanych klas) nie zrobi tego aż tak dobrze, jak szkoła o konkretnym profilu.
W technikum też są dziewczyny, co prawda w proporcji 1:20, ale są.ghazi pisze:Ale mając teraz możliwość cofnięcia się o 5 lat nadal wybrałbym swoje LO. Eh, te dziewczyny z klas przyrodniczych i językowych
Ja po technikum tez mogłem iść wszędzie - wszystko opiera się na tym, co zdajemy na maturze.ghazi pisze:A tak serio serio - to po liceum i dobrze zdanej maturze mam duży wybór. Mogłem iść na Akademię Ekonomiczną, na Politechnikę, na Uniwersytet Przyrodniczy, nawet na Uniwerek, na kierunki, na których zamiennie z biologią/chemią/historią biorą pod uwagę mature z matematyki/fizyki.
[ Dodano: 2008-09-05, 20:25 ]
Ehhh szkoda słów, krótko mówiąc jeden moderator się bezczelnie wcina w dyskusje usuwając i edytując moje posty, ale nvm, niech ma tą nikłą satysfakcję.EDIT
Powżej był post Luminofora, nie wiem co się z nim stało? Ten post, to odpowiedź na jego pytanie!
Ostatnio zmieniony 05 wrz 2008, 19:23 przez Luminofor, łącznie zmieniany 1 raz.