Liceum czy technikum?

Tutaj jest możliwa wymiana informacji na temat wszystkich szkół, w których prowadzone sa zajęcia z elektroniki, nawet jesli byłyby to tylko zajęcia dodatkowe. Można również dzielić się swoimi wrażeniami z nauki w takich szkołach, może to ułatwić innym podjęcie decyzji o wyborze szkoły.
tyrystorek
Użytkownik
Posty: 103
Rejestracja: 22 cze 2006, 12:29
Lokalizacja: lepiej nie mówić
Kontakt:

Post autor: tyrystorek » 02 lut 2007, 18:49

Jeśli o mnie chodzi to w technikum wybrał bym kierunek "automatyka przemysłowa", tam to troche matmy jednak jest :?: :roll: Nie wiem, nie byłem tam jeszcze.... :grin: :lol: :mrgreen: :wink: :cool:

Awatar użytkownika
owoc_leśny
-
Posty: 40
Rejestracja: 27 sty 2007, 19:16
Kontakt:

Post autor: owoc_leśny » 03 lut 2007, 18:05

przemek.pluto pisze:Powiedzmy że taki materiał mam już za sobą. Potrafię zrobić jakiś układ. Jak bym poszedł do technikum to musiałbym słuchać tego co już wiem. Czy w tym przypadku lepsze by było dla mnie liceum?
Wydaje mi się że jesteś zbyt pewny siebie i zachowujesz się jakbyś zjadł wszystkie rozumy. Sorry jeżeli cię uraziłem ale taka jest prawda.
Mój profesor od elektry ciągle nam powtarza że jeśli ktoś mówi że wszystko wie, to tak naprawde nic nie wie. Ponieważ gdybyś był mądry to byś wiedział, że jeszcze wielu żeczy możesz się nauczyć.

Awatar użytkownika
przemek.pluto
-
Posty: 46
Rejestracja: 15 sty 2007, 21:35
Lokalizacja: Konin
Kontakt:

Post autor: przemek.pluto » 03 lut 2007, 22:06

Przecież nie napisałem że wiem wszystko.
owoc_leśny pisze:narazie to tylko podstawy które już znałem bo kto by nie znał budowy i działania trafo
Sam tak napisałeś wcześniej. Poza tym czy nie lepiej byłoby się trzymać tematu bo na koniec wyjdzie tak że ktoś usunie część postów albo zamknie temat.
Pozdrawiam przemek.pluto

monq
-
Posty: 7
Rejestracja: 25 mar 2007, 12:43
Lokalizacja: Niepołomice/Kraków
Kontakt:

Post autor: monq » 25 mar 2007, 12:51

No coz... Na elektronice i telekomunikacji, czyli najbardziej przerabanym kierunku na tej uczelni... Na innych kierunkach, na wydziale elektrycznym, podobno, jest latwiej. Wybor nalezy do Ciebie, jezeli chcesz sie czuc w miare komfortowo to musisz pracowac przez caly rok..
Ciężko jest wszędzie. U nas na EiT na AGH w Krakowie też robi się strasznie dużo. Równie trudne są Matematyka Stosowana i sama Informatyka. Jestem po liceum i jest mi teraz strasznie ciężko, bo muszę się uczyć całej elektroniki od podstaw. Co prawda na pierwszym roku nie miałem aż takich problemów z matematyką i fizyką, ale jak na drugim roku przyszły Układy Elektroniczne i Przyrządy Półprzewodnikowe, okazało się, że ludzie z technikum mają naprawdę sporą wiedzę. Najgorzej wspominam Teorię Obwodów - taka abstrakcyjna teoria matematyczna (wbrew pozorom to nie jest elektronika, jaką się zajmują praktycy).

Decado666
-
Posty: 28
Rejestracja: 02 paź 2006, 11:03
Lokalizacja: ul. Kwiecista 666
Kontakt:

Re: szkoła

Post autor: Decado666 » 25 mar 2007, 21:14

Goofy1991 pisze: ale również fascynuje mnię chemia i jej wykorzystanie (najbardziej materiały wybuchowe :twisted:
To zrób tak jak ja najpierw ide do technikum elektronicznego potem studia informatyczne dzienne a równolegle zaoczne elektroniczne(wiem ciężko będzie ale kuzyn tez tak robił) a potem na pirotechnika do AT

Awatar użytkownika
brzozi
Użytkownik
Posty: 297
Rejestracja: 02 sie 2005, 22:11
Lokalizacja: Trzebinia
Kontakt:

Post autor: brzozi » 26 mar 2007, 19:42

Monq - teoria obwodów to czysta elektronika :mrgreen: prawo Ohma, Prawa Kirchhoffa to podstawa. Z biegiem czasu dochodzę do wniosku że głównym zadaniem tego przedmiotu jest zniechęcenie przypadkowych osób oraz uczenie liczenia i rozwiązywania problemów - jednym słowem nauka myślenia.

monq
-
Posty: 7
Rejestracja: 25 mar 2007, 12:43
Lokalizacja: Niepołomice/Kraków
Kontakt:

Post autor: monq » 26 mar 2007, 21:50

Myślenia owszem. Ale trzeba mieć w tym też wyczucie. Prawdziwa elektronika zaczyna się gdy człowiek przestawia się z myślenia matematycznego (Teoria Obwodów) na myślenie techniczne (np. Układy Elektroniczne). Ale na studiach to i tak sama sucha teoria niestety...

Co do prawa Ohma i praw Kirchoffa - to są pierwsze dwa tydodnie. Potem trzeba już mieć to "obcykane" i zaczynają się trudniejsze rzeczy: transmitancje, wielowrotniki, filtry, stabilność, wszelakie metody macierzowe itp. Wtedy człowiek uświadamia sobie jakie to trudne (nawet ludzie po technikum mówili, że sporo rzeczy z tego nie mieli tak dokładnie omawianych). Niektórym nawet do podchodzi i są całkiem nieźli w tym, ale większość ludzi ma trudności. A z praktyką nie do końca da się to połączyć.

Awatar użytkownika
Luminofor
Użytkownik
Posty: 1373
Rejestracja: 27 lis 2007, 17:17
Lokalizacja: Polska

Post autor: Luminofor » 27 lis 2007, 17:48

ja jestem w technikum elektronicznym IV klasa i tu nacisk sie kładzie tylko na matematykę, reszta sie nie liczy, teraz żałuję ze nie poszedłem do liceum....

Martin18
-
Posty: 3
Rejestracja: 27 gru 2007, 21:15
Lokalizacja: Krakow

Post autor: Martin18 » 28 gru 2007, 13:58

ja chodze do technikum na telekomuniakcje choc wolabym Teleinformatyke :)

Awatar użytkownika
Gutek
Użytkownik
Posty: 323
Rejestracja: 27 sty 2006, 13:05
Lokalizacja: Wadowice
Kontakt:

Post autor: Gutek » 29 gru 2007, 14:56

No to pewno do Technikum Komunikacyjnego !? Kiedys chciałem tam isć .Fajna szkoła.

elektrokiler
-
Posty: 12
Rejestracja: 01 sie 2005, 21:44
Kontakt:

Post autor: elektrokiler » 31 gru 2007, 16:05

Skończyłem technikum i nie żałuję, ale... pewnie nie wszyscy o tym wiedzą: studia na kierunkach elektrycznych, elektronicznych wymagają wiedzy z takich dziedzin jak matematyka, fizyka. Szczególnie matematyka jest istotna bo bez niej na studiach nie zdasz żadnego egzaminu!. I to właśnie jest problem. Być może sie to zmieniło ale wtedy gdy ja się uczyłem po genialnej reformie ktoś wpadł na pomysł, żeby do techników wprowadzić wszystkie przedmioty takie jak są w ogólniaku. Oczywiście odbywa się to kosztem innych (np matematyki) co jest jakimś koszmarnym nieporozumieniem bo to ogromnie zmniejsza szanse na kształcenie się dalej w kierunkach technicznych. Przytoczę taki przykład: matematyka na poziomie rozszerzonym to jest 15 godzin w 3 letnim cyklu kształcenia w LO a w technikum to jest 9 godzin w 4 letnim cyklu. Z taką liczbą godzine nie da sie nauczyc matemtyki. Dyrektorzy dysponują pewną pulą godzin, które mogą przeznaczyć na dowolny przedmiot i niektórzy przeznaczają te godziny na matematykę a inni nie.. ale to będzie maksymalnie 12 godzin więc za mało. Poziom matmy w LO będzie wyższy niestety.
To co jest w technikach (przedmioty zawodowe) przez 4 lata na studiach przerabia się w 2-3 semestry i to baaaardzo rozszerzone!

A tym, którzy uważają, że wysztko wiedzą powiem, że tylko wam sie tak wydaje. Studia uczą pokory, jak sie zestarzejecie to sie o tym dowiecie :razz:

Awatar użytkownika
Gutek
Użytkownik
Posty: 323
Rejestracja: 27 sty 2006, 13:05
Lokalizacja: Wadowice
Kontakt:

Post autor: Gutek » 31 gru 2007, 18:14

A tak na marginesie spójrzcie.

Nawet jeśli jakiś mózg zna cała matme wyższą i np. teorie obwodów to może mu w jakimś obwodzie wyjść napięcie w danym punkcie 1MV i oraz prąd 1GA , będzie pewny ze dobrze rozwiązał bo myśli matematycznie.A z matematycznego mylsenia przejść na praktyczne jest dość trudno bez praktyki .W drugą stronę też to działa choc w mniejszym stopniu

alaris
Użytkownik
Posty: 530
Rejestracja: 21 lut 2006, 14:56
Lokalizacja: Gorzow/Poznan

Post autor: alaris » 02 sty 2008, 0:33

elektrokiler pisze: To co jest w technikach (przedmioty zawodowe) przez 4 lata na studiach przerabia się w 2-3 semestry i to baaaardzo rozszerzone!
Strasznie mocno rozszerzone, model diody idealnej, model idealny tranzystora i laborki krok po kroku rob co w instrukcji, zanotuj, podstaw do wzoru, oddaj, zapomnij. Majac za soba kariere w technikum bez problemu zalatwilem sobie zwolnienie z laborek i egzaminu z Przyrzadow Polprzewodnikowych a mimo to pod wzgledem PRAKTYCZNYM czuje sie znacznie bardziej "wyksztalcony". Co z tego, ze nie przelicze ukladu z dwoma tranzystorami skoro ludzie bedacy w stanie to zrobic nie beda go w stanie zbudowac ? O to chodzi?
Zeby byc dobrym elektronikiem trzeba troche rzeczy zepsuc, a to kosztuje... Znacznie mniej kosztuje kreda do tablicy, wiec polibudy ida ta droga... Jaki jest efekt wszyscy wiedza... Pokazcie mi porzadna firme elektroniczna, ktora zatrudni absolwenta dowolnej uczelni bez DOSWIADCZENIA.
Nie twierdze, ze techniku uczy elektroniki, ale jezeli sie chce popracowac samemu w domu, trafi na dobrych nauczycieli to mozna... Poza tym (kiedys) bylo cos takiego jak praca dyplomowa - technik wykonywal (prawie) zawsze cos praktycznie. Na studiach praktycznie nikt...
elektrokiler pisze: A tym, którzy uważają, że wysztko wiedzą powiem, że tylko wam sie tak wydaje. Studia uczą pokory, jak sie zestarzejecie to sie o tym dowiecie :razz:
Alleluja i do przodu :) Masz zbyt wysokie mniemanie o sobie? Rodzice Cie rozpiescili? Nie radzisz sobie w zyciu? Idz na studia, tam zrozumiesz co to znaczy "jechac z kims jak z g...". Tu akurat kolega ma racje, ja tylko wspomne, ze dochodzi jeszcze kwestia takiego gospodarowania kasa, zeby starczylo do pierwszego, znalezienie mieszkania (truuudna obecnie to rzecz) i kilka innych czynnikow. Skonczysz studia, to malo Cie w zyciu zdziwi...

elektrokiler
-
Posty: 12
Rejestracja: 01 sie 2005, 21:44
Kontakt:

Post autor: elektrokiler » 18 lut 2008, 17:44

alaris, nie wiem kiedy ty kończyłeś technikum, ale wtedy kiedy ja się w nim uczyłem to takie zagadnienia matematyczne jak liczby zespolone czy rachunek różniczkowy były tylko ciekawostką o której się wspominało ale nie wykorzystywało jej. Nie widzę możliwości nauki elektroniki czy elektrotechniki bez znajomości tych i wielu innych działów matematyki i to właśnie miałem na myśli pisząc, że to co jest w technikum przez 4 lata na studiach przerabia sie w 2-3 semestry. Poza tym na uczelni profesorek przychodzi, powie co ma powiedzieć i nie interesuje go, że studenci nie zrozumieli (nieco inne podejście niż w szkołach) - niech sobie studiują książki.

Awatar użytkownika
Thor
Użytkownik
Posty: 208
Rejestracja: 18 gru 2005, 22:25
Lokalizacja: rybnik

Post autor: Thor » 18 lut 2008, 21:16

Witam.


Ja jestem na IV semestrze Politechniki Slaskiej w Gliwicach na kierunku Elektrotechnice i jak widze po moim roku to jestem w grupie tych co kumaja to , a skonczylem LO Mat - inf - fiz . Tak jak wiekszoas doktorow u mnie tez skonczylo liceum . To nie zalezy co konczysz musisz to umiec , rozumiec i lubic. Z nauka wszedzie tak samo . Nie sluchajcie tych co mowia tutaj trudno tam latwo wszedzie bedzie jakis przedmiot ktory nie bedzie wam pasowac . Owszem latwiej moze jest po technikum , ale jak ktos sie interesuje elektronika tak jak ja zaczolem w 2 kl LO tak intensywnie sie uczyc sam w domu , a od malego sie interesuje to bez problemu sie utrzymacie . Matma czy ja wiem , jak ktos jest kumaty to to zrozumie , z fizyka gorzej , ale to tylko 2 semestry . Zaczna sie laborki i bedzie potem tylko coraz wiecej materialu , ale nie jest trudno . Zalezy jak kto kuma i lubi . Jedno jest pewne w niewielu szkolach technicznych maja matematyke tak rozwinieta jak w dobrych liceach ,a to sie liczy na 1 i 2 semestrze jak jest prawie sama mata. Powiem wam ze bardziej laskawie patrza na tych co sa z LO niz z technikum , ale to kwestia prowadzacego i nie ma tak jak w LO tego nie bylo i nie ma byc :P , tu sie nie bawia w te klocki :P .
Zdecydujcie jak tam chcecie , ja skonczylem liceum i nie żałuję tego wybru. Wiecej teori , wcale praktyki zwiazanej z elektronika itp , ale jak ktos to lubi to sie sam bedzie uczyc w domu . Zreszta na studiach i tak bedziecie sami sie uczyc , wyklady tylko pokarza cel i lekko wytlumacza , ale jak sami nie siadziecie do tego to nigdy tego nie zrozumiecie , po samych wykladach , czy tez cwiczeniach
alaris pisze: Poza tym (kiedys) bylo cos takiego jak praca dyplomowa - technik wykonywal (prawie) zawsze cos praktycznie. Na studiach praktycznie nikt...
I tu sie mylisz , ja musze zaliczyc 1 miesiac praktyk teraz , a po 6 semestrze drugie tyle i to nie w firmie skladajacej znicze . Zreszta nigdy sie nie nauczysz jak bedziesz sie patrzec na tablice , nie robiac czegos w domu i samemu sie uczac . A na studiach nie ma czagos takiego jak obrony pracy dyplomowej ? czy tez juz na magistra obrona pracy ? Z tego co wiem to jest to i to od dawna , dawna....

Pozdrawiam Bartek

ODPOWIEDZ