Kierunki w szkołach i na uczelniach
Przeczytałem wszystkie posty i nie będę o nich wspominał, bo nie chce mi się cytować tego z czym się zgadzam a co jest dla mnie totalną bzdurą.
Popierwsze powiem że jestem studentem 3 roku elektrotechniki na Politechnice Poznańskiej
A jak się zaczęło
Skończyłem LO profil mat-fiz i poszedłem na studia na Akademie Ekonomiczną, ale się nie dostałem papiery na Elektrotechnikę złożyłem żeby nie iść do wojska, ale nie był to wybór od tak, lecz zaciekawiła mnie jedna ze specjalizacji.
Wcześnie nie miałem nic do czynienia z prądem, elektroniką itp. Pierwszy rok studiowania luz (przez to ze skonczyłem LO) było spokojnie, sesja cieżka, ale powiem ze nie uczyłem się systematycznie (chyba nikt tego nie robi na studiach), głownie matma i fiza, ale dało się przejść, na 3 semestrze już było gorzej bo więcej przedmiotów zawodowych i zaczęły się schody ale dałem radę 4 semestr teoria plus praktyki ale wiecej teorii. Na 5 semestrze praktycznie same laborki i coś się człowiek uczy.
Powiem tak że pierwsze 5 semestrów jeśli chodzi o przedmioty zawodowe był to taki wstęp zeby przedstawić każda ze specjalizacji zeby zainteresować każdego tym w czym czuje się dobrze i dowidziałem sie wielu niepotrzebnych mi rzeczy, ale nie narzekam, niektore przedmioty były tylko po to zeby były, ale zawsze cos dawały.
Teraz do tych wszystkich co mówią że powinna być rozmowa czy się tym interesujesz czy nie - na moim przykładzie to jest wielka bujda, bo ja bym rozmowy nie przeszedł, nawet po pierwszym roku, tak naprawdę w miare tego co mnie teoretycznie uczyli zaczynałem sie tym interesować, i tak na koniec 2 roku dostałem lutownice i przez jakiś czas probowałem się nauczyć lutowac (ale lutownica była do dupy) i kupiłem sobie nową i się udało, później przy pomocy forum zrobiłem własny układ, teraz myśle nad kolejnym i mam ochote na jakąś praktyke. Zacząłem czytać fora , podstawy i tego typu sprawy, duży wkład w to mieli koledzy po technikum od których dowiadywałem się wielu przydatnych rzeczy.
Popierwsze powiem że jestem studentem 3 roku elektrotechniki na Politechnice Poznańskiej
A jak się zaczęło
Skończyłem LO profil mat-fiz i poszedłem na studia na Akademie Ekonomiczną, ale się nie dostałem papiery na Elektrotechnikę złożyłem żeby nie iść do wojska, ale nie był to wybór od tak, lecz zaciekawiła mnie jedna ze specjalizacji.
Wcześnie nie miałem nic do czynienia z prądem, elektroniką itp. Pierwszy rok studiowania luz (przez to ze skonczyłem LO) było spokojnie, sesja cieżka, ale powiem ze nie uczyłem się systematycznie (chyba nikt tego nie robi na studiach), głownie matma i fiza, ale dało się przejść, na 3 semestrze już było gorzej bo więcej przedmiotów zawodowych i zaczęły się schody ale dałem radę 4 semestr teoria plus praktyki ale wiecej teorii. Na 5 semestrze praktycznie same laborki i coś się człowiek uczy.
Powiem tak że pierwsze 5 semestrów jeśli chodzi o przedmioty zawodowe był to taki wstęp zeby przedstawić każda ze specjalizacji zeby zainteresować każdego tym w czym czuje się dobrze i dowidziałem sie wielu niepotrzebnych mi rzeczy, ale nie narzekam, niektore przedmioty były tylko po to zeby były, ale zawsze cos dawały.
Teraz do tych wszystkich co mówią że powinna być rozmowa czy się tym interesujesz czy nie - na moim przykładzie to jest wielka bujda, bo ja bym rozmowy nie przeszedł, nawet po pierwszym roku, tak naprawdę w miare tego co mnie teoretycznie uczyli zaczynałem sie tym interesować, i tak na koniec 2 roku dostałem lutownice i przez jakiś czas probowałem się nauczyć lutowac (ale lutownica była do dupy) i kupiłem sobie nową i się udało, później przy pomocy forum zrobiłem własny układ, teraz myśle nad kolejnym i mam ochote na jakąś praktyke. Zacząłem czytać fora , podstawy i tego typu sprawy, duży wkład w to mieli koledzy po technikum od których dowiadywałem się wielu przydatnych rzeczy.
-
Arnold_S.
Wydaje mi się że na polibude nie ma co iść, chyba że chcesz kontkretny papierek lub uwielbiasz matematyke pod różnymi postaciami i kochasz teoretyczne rozważania.krecikos pisze: I się zastanawiam czy jest sens wybrać takowy kierunek? Jak myślicie?
Może lepiej zrobić tak, wybrać jakąś luźną szkołe, np informatyke zaoczną na prywatnej uczelni. Podobno na prywatnych a tym bardziej zaocznych nie wymagają tak bardzo jak na dzeinnych.
No wiec idziesz na takie studia tylko i wyłącznie po papierek, ew. pouczysz sie troche informatyki + dużo głupot ale i tak bedzie tego mniej niż na dziennych. a w wolnym czasie rozwijaj się sam, staraj sie robić jakieś projekty, eksperymentować, czytać dobre ksiażki, jakieś czasopisma, żeby wiedzieć jakie nowości są na rynku i to tyle.
Własna systematyczna nauka i chęci dadzą ci bardzo wiele. Potem jak już coś zakumasz możesz spróbować szanse w jakieś firmie elektronicznej np w biurze konstrukcyjnym, gdzie znowu zdobędziesz bezcenną wiedzę.
Niestety studia (papiere) bedzie ci potrzebny aby cię wogóle przyjeli do firmy na jakieś stanowisko np konstruktora. Pracodawcy kierują sie przede wszsytkim twoim doświadczeniem i czy masz papierek z uczelni wyższej, kierunek jest nieistotny.
Pozdrawiam
Moim zdaniem jest sens. Teraz jestem na 1. roku na pwr, na elektronice oczywiście.krecikos pisze: I się zastanawiam czy jest sens wybrać takowy kierunek? Jak myślicie?
Najpier odradzasz isć na politechnike, a potem sam piszesz, ze bez papierka nigdzie nie przyjmą. A żyć przecież z czegos trzeba.jareks91 pisze:Wydaje mi się że na polibude nie ma co iść, chyba że chcesz kontkretny papierekkrecikos pisze: I się zastanawiam czy jest sens wybrać takowy kierunek? Jak myślicie?
A moze poprostu studia (i nie żadne zaoczne czy prywatne) + własne zaintersowania? To jest najlepsze połączenie.
jestem wlasie w 4 kl technikum elektronicznego na spec. Fotowoltaika i pomimo opinii które tu przeczytałem na temat polibud wybieram sie do Wroclawia lub Gliwic (jeszcze nie wiem). Fakt przerażają mnie pierwsze 2 lata (głownie wykl. z maty i fizy), bo znajomi studiuja w Bielsku na ATH jeden Automatyke i Robotyke a drugi informatyke i mowili jak tam jest. Ale coz takie zycie...
Zgadzam sie natomiast w 100% z tym co pisali poprzednicy na temat techników i sposobu nauczania. Miałem dwóch nauczycieli, ktorych lekcje i sposob myslenia pasują do powyzszych i bylo zabawnie przez to na lekcjach. Jednak na wielu z tych co mnie uczyło i uczy nie moge powiedziec zlego słowa. Głownie byli to starsi (czesc poszla w poprzednim roku na emeryture), ale znali się na rzeczy i mozna bylo isc do nich z kazdym problemem i uzyskiwalo sie pomoc. Pozdro
Zgadzam sie natomiast w 100% z tym co pisali poprzednicy na temat techników i sposobu nauczania. Miałem dwóch nauczycieli, ktorych lekcje i sposob myslenia pasują do powyzszych i bylo zabawnie przez to na lekcjach. Jednak na wielu z tych co mnie uczyło i uczy nie moge powiedziec zlego słowa. Głownie byli to starsi (czesc poszla w poprzednim roku na emeryture), ale znali się na rzeczy i mozna bylo isc do nich z kazdym problemem i uzyskiwalo sie pomoc. Pozdro
-
Arnold_S.
Arnold_S. pisze:Niech ktoś usunie posty osobnika jareks91 - tych bzdur się po prostu czytać nie da...![]()
Gość jest niebezpieczny, jeszcze zarazi kogoś młodego takim myśleniem.
Byłbym posądzony o stronniczość, a tego nie chcę. Zresztą - każdy ma prawo do własnego zdania. Przykre jest jednak to, że jest to zdanie opracowane jedynie na podstawie "narzekaczy". Najwięcej mogą powiedzieć chyba osoby które studiowały na politechnice i pracują w zawodzie.
Można zawsze działać na zasadzie: pójść na studia humanistyczne aby nie obrzydzili mi elektroniki obliczeniami. Można zaprojektować układ na podstawie samej tylko symulacji, jednak dużych projektów tak zrobić się po prostu nie da. Nawet jeśli się da - strach dać taki projekt do produkcji gdy wykonanych ma zostać 1000 sztuk urządzeń - coś o tym wiem - mam taki projekt i już umówiłem się z profesorem na pomoc w jego dokładnym przeliczeniu przed wysłaniem do zleceniodawcy. Jednak obliczenia się przydają. Profesurę dostaje się nie za darmo i kilka razy zostałem zaskoczony gdy poszedłem z jakimś pytaniem nad którym męczyłem się dwa tygodnie a profesor policzył to od ręki wykazując mi wszystkie błędy mojego rozumowania - niesamowite uczucie gdy nagle umysł się przejaśnia
Dziś miałem bardzo ciekawy przedmiot: Podstawy konstrukcji Elektronicznych. Co z tego, że umiem zaprojektować układ? Teraz dowiaduję się jak przystosować go do produkcji seryjnej. Czym różnią się laminaty (laminat to nie taka prosta sprawa - jak się okazuje). Jak budować urządzenia z nastawieniem na testowanie i serwisowanie. Czy to są "same bzdury"?
I jarku... nie czepiam się Ciebie tylko szerzonej przez Ciebie ideii - miałem także przedmiot "Elektronika Biomedyczna". Przedmiot nie taki łatwy - masa informacji na temat pomiarów oraz wykorzystania wszelkich bioelektrycznych sygnałów. Teraz będę robił z tego tematu projekt. Nie da mi to jeszcze dość wiedzy abym miał odwagę zrobić coś co ma działać w "warunkach polowych", ale daje mi pewne podstawy. Jakbyś się czuł gdybyś dowiedział się, że rozrusznik serca którego potrzebuje ktoś Ci znany (odpukać) projektował "humanista" na podstawie symulacji w Spice? Ja bym był przerażony
Pozwól że ci przypomne coś, przeczytaj to:Arnold_S. pisze:Niech ktoś usunie posty osobnika jareks91 - tych bzdur się po prostu czytać nie da...![]()
Wolność słowa to prawo do publicznego wyrażania własnego zdania. Współcześnie jest uznawana jako standard norm cywilizacyjnych, chociaż często nakładane są na nią pewne ograniczenia, np. w sprawach publicznego obrażania innych osób.
Brak wolności słowa charakteryzuje systemy totalitarne i autorytarne.
Represje związane z wolnoścą słowa nie są tylko domeną wyżej wymienionych systemów, są spotykane także w krajach uważanych za przestrzegające zasad demokracji. Zazwyczaj związane jest to z presją kogoś na wyższym stanowisku, czy też osoby mającej wpływy w srodowiskach decyzyjnych (np. polityk, redaktor encyklopedii, dziennika, itd.) Zazwyczaj odbywa się to poprzez blokowanie tresci (informacji) które są niewygodne, nie potwierdzające poglądów osoby represjonującej.
Jeśli sie dobrze zapoznałeś z tekstem, to teraz ci to krótko przetłumacze, bo mozesz mieć problemy z rozumieniem podstawowych zasad.
1. Obrażanie innych osób to złamanie prawa i jest karalne
2. Wywieranie presji, żebym pisał tak jak ty myślisz jest złamaniem prawa(ograniczenie wolności)
Jeśli nie możesz czytać moich wypowiedzi, które są słuszne dla mnie i wielu innych osób. To zingnoruj ten temat i nie czytaj tego.
Moderatorzy raczej powinni usunąć twoje posty(gdyż łamiesz prawo i regulamin forum) lub zablokować ci dostęp do forum(gdyż już wcześniej zwracali uwagę na twój chamski sposób zachowania)
Pozdrawiam
-
Arnold_S.
Spokojnie Proszę Państwa. :-)
No właśnie, piszmy w temacie.
Nie tak jak pozwala sobie jeden niereformowalny "kolega".
Wolność słowa nie upoważnia do zatwardziałego szerzenia głupot, i nie można sobie "twarzy wycierać" takimi wstawkami, szukać usprawiedliwienia.
"Kolega" nic nie wie o studiowaniu, a poglądy, które przedstawia, są niebezpieczne dla młodzieży!
Niech szanowni moderatorzy na to zareagują(a nie straszą na czerwono). Ten człowiek jest niebezpieczny.
Wobec czegoś takiego nie wolno przechodzić obojętnie i chować sprawy "pod dywan"(na Priv-a)!
Ktoś to musiał wyciągnąć na światło dzienne i nazwać po imieniu. "Tym złym"(w oczach "kolegi") jestem ja.
"Koledze" może pomóc jedynie wybranie się na studia. Inaczej nie uwierzy nikomu na tym forum.
Kilka osób skomentowało jego wywody, podało ładne przykłady z życia wzięte, a on dalej to samo...nic nie dociera.
Tekst o tym, że do projektowania wszelkich urządzeń wystarczy symulator na PC, to po prostu "mistrzostwo świata".
W temacie najważniejsze sprawy zostały wypunktowane - każdy młodzieniec dokonujący wyboru szkoły wyciągnie właściwe dla siebie wnioski(byle wywody "kolegi" nie strąciły go w zaułek nieuzasadnionych uprzedzeń do środowiska akademickiego).
P.S.
Miałem prawo to napisać - mamy wolność słowa, i jeśli "cenne uwagi" "kolegi" "o projektowaniu na PC" nie wylecą, to moje też nie mogą.
Wszystko w temacie.
Dziękuję(na prawdę się tu więcej nie odezwę).
Nie tak jak pozwala sobie jeden niereformowalny "kolega".
Wolność słowa nie upoważnia do zatwardziałego szerzenia głupot, i nie można sobie "twarzy wycierać" takimi wstawkami, szukać usprawiedliwienia.
"Kolega" nic nie wie o studiowaniu, a poglądy, które przedstawia, są niebezpieczne dla młodzieży!
Niech szanowni moderatorzy na to zareagują(a nie straszą na czerwono). Ten człowiek jest niebezpieczny.
Wobec czegoś takiego nie wolno przechodzić obojętnie i chować sprawy "pod dywan"(na Priv-a)!
Ktoś to musiał wyciągnąć na światło dzienne i nazwać po imieniu. "Tym złym"(w oczach "kolegi") jestem ja.
"Koledze" może pomóc jedynie wybranie się na studia. Inaczej nie uwierzy nikomu na tym forum.
Kilka osób skomentowało jego wywody, podało ładne przykłady z życia wzięte, a on dalej to samo...nic nie dociera.
Tekst o tym, że do projektowania wszelkich urządzeń wystarczy symulator na PC, to po prostu "mistrzostwo świata".
W temacie najważniejsze sprawy zostały wypunktowane - każdy młodzieniec dokonujący wyboru szkoły wyciągnie właściwe dla siebie wnioski(byle wywody "kolegi" nie strąciły go w zaułek nieuzasadnionych uprzedzeń do środowiska akademickiego).
P.S.
Miałem prawo to napisać - mamy wolność słowa, i jeśli "cenne uwagi" "kolegi" "o projektowaniu na PC" nie wylecą, to moje też nie mogą.
Wszystko w temacie.
Dziękuję(na prawdę się tu więcej nie odezwę).
Nie będziemy usuwać postów jeśli nie łamią regulaminów i dotyczą tematu, a aby zniwelować wpływ czyichś opinii na dany temat możemy przeciwstawić swoje ale bez obrazania innych i bez twierdzenia że moje opinie są jedynie słuszne.Arnold_S. pisze:Niech ktoś usunie posty osobnika jareks91 - tych bzdur się po prostu czytać nie da...
Gość jest niebezpieczny, jeszcze zarazi kogoś młodego takim myśleniem.
No właśnie bardzo proszę abyś też się do trgo stosował co napisałeś wyżej i darował sobie takie wykłady.jareks91 pisze:Jeśli sie dobrze zapoznałeś z tekstem, to teraz ci to krótko przetłumacze, bo mozesz mieć problemy z rozumieniem podstawowych zasad.
1. Obrażanie innych osób to złamanie prawa i jest karalne
ufff... przeczytalem cały wątek 

Co do studiowania:
"Studiowanie jest samodzielnym zdobywaniem wiedzy w formach zajęć organizowanych przez uczelnie" Józef Półturzycki.
Co do zakresu materaiału - Polacy są bardziej "uniwersalni" w porównaniu z absolwentami innych państw - mamy szerszy zakres wiedzy.
..do wszystkich niezadowolonych z zakresu materiału w szkołach (uczelniach) - może warto porozmawiać z prowadzącymi zajęcia
- jak nieŻadna szkoła w naszym kraju nie ma laboratoriów ze sprzętem z NASA, żeby jakieś cuda wyczyniać
Co do studiowania:
"Studiowanie jest samodzielnym zdobywaniem wiedzy w formach zajęć organizowanych przez uczelnie" Józef Półturzycki.
Co do zakresu materaiału - Polacy są bardziej "uniwersalni" w porównaniu z absolwentami innych państw - mamy szerszy zakres wiedzy.
..do wszystkich niezadowolonych z zakresu materiału w szkołach (uczelniach) - może warto porozmawiać z prowadzącymi zajęcia
-
Kapitan_Rzbik
- -
- Posty: 97
- Rejestracja: 20 gru 2005, 10:52
w ogole po co taka kłótnia.. wiadomo- kazdy ma inne podejscie do tematu, ale zeby az tak sie klocic?
Moim zdaniem racje maja obie strony, ale w tym temacie mozna znalezc wiele racji. Nikt nie zbuduje od poczatku do konca jakiegos urzadzenia elektronicznego bez posiadania jekiejs wiedzy.
Taka wiedze mozna zdobyc na politechnice. Ale niestety prawda jest taka, ze na politechnikach wykladaja wiele niepotrzebnych, trudnych i skomplikowanych materialow. Wiem to ze swojego doswiadczenia bo sam jestem studentem informatyki na politechnice. Tak sie sklada ze na pierwszym roku mialem nawet laborki z elektroniki i dowiedzialem sie tam duzo ciekawych rzeczy o tranzystorze. Ta wiedza umozliwila mi zbudowanie wzmacniacza na tranzystorach, chociaz interesowalem sie elektronika juz z 10 lat dopiero wtedy spojrzalem na nia w taki sposob - rownania, charakterystyki nabraly fizycznego sensu.
Ale niestety sa tez przedmioty zupelnie niepotrzebne - czesto jest tak ze plan zajec jest wypelniany przedmiotami nie majacymi z kierunkiem wiele wspolnego, rozne metody analizy ukladow, ktore przeminely za sprawa rozwoju komputerow. Tego trzeba sie nauczyc, zdac i po tygodniu zapomniec. Moim zdaniem to bez sensu i jest to wielki minus polskich studiow.
Bo studiowanie nie polega na tym zeby dobrze wyuczyc sie całeczek tak dobrze, zeby je rozwiązywac z zamknietymi oczami a na egzaminie trzaskać całeczki w sekundke. Studiowanie polega na zapoznaniu sie z metodami wykorzystania całeczek w rozwiązywaniu realnych problemów - na przykład projektowaniu urządzenia elektronicznego. A tak w ogole - po co sie tego uczyc? to jest w książkach...
Moim zdaniem racje maja obie strony, ale w tym temacie mozna znalezc wiele racji. Nikt nie zbuduje od poczatku do konca jakiegos urzadzenia elektronicznego bez posiadania jekiejs wiedzy.
Taka wiedze mozna zdobyc na politechnice. Ale niestety prawda jest taka, ze na politechnikach wykladaja wiele niepotrzebnych, trudnych i skomplikowanych materialow. Wiem to ze swojego doswiadczenia bo sam jestem studentem informatyki na politechnice. Tak sie sklada ze na pierwszym roku mialem nawet laborki z elektroniki i dowiedzialem sie tam duzo ciekawych rzeczy o tranzystorze. Ta wiedza umozliwila mi zbudowanie wzmacniacza na tranzystorach, chociaz interesowalem sie elektronika juz z 10 lat dopiero wtedy spojrzalem na nia w taki sposob - rownania, charakterystyki nabraly fizycznego sensu.
Ale niestety sa tez przedmioty zupelnie niepotrzebne - czesto jest tak ze plan zajec jest wypelniany przedmiotami nie majacymi z kierunkiem wiele wspolnego, rozne metody analizy ukladow, ktore przeminely za sprawa rozwoju komputerow. Tego trzeba sie nauczyc, zdac i po tygodniu zapomniec. Moim zdaniem to bez sensu i jest to wielki minus polskich studiow.
Bo studiowanie nie polega na tym zeby dobrze wyuczyc sie całeczek tak dobrze, zeby je rozwiązywac z zamknietymi oczami a na egzaminie trzaskać całeczki w sekundke. Studiowanie polega na zapoznaniu sie z metodami wykorzystania całeczek w rozwiązywaniu realnych problemów - na przykład projektowaniu urządzenia elektronicznego. A tak w ogole - po co sie tego uczyc? to jest w książkach...