Witam
mam dużo tranzystorów z płytki od telewizora( nie wiem jakiego) C2068 2H
Do czego moge je wykorzystać?
tranzystor C2068 2h
- Strzeminator
- -
- Posty: 92
- Rejestracja: 15 kwie 2011, 20:39
- Lokalizacja: Preczów
Ja bym sobie zrobił z nich tranzystorowego ludzika.
Wygrzebywanie starej elektroniki w czasach gdy 10 szt BC547 kosztuje złotówkę staję się coraz mniej opłacalne. Jak zaczynałem to się napalałem na rezystory i wydłubywałem wszystko co się dało, ale jak dowiedziałem się, że 100 szt. rezystorów można dostać za złotówkę to zaprzestałem tej praktyki, zresztą cały szereg (albo przynajmniej większość najczęściej występujących wartości) kosztuje 25 zł, a SMD tylko 17 zł. Odzysk ma sens jeśli wydłubuje się coś na większe mocy np. tranzystory, transformatory, dławiki albo jakieś rzadkie i cenne elementy w tym zabytki. Choć Chińczycy inwestują w recykling, kładą płytkę z SMD na patelnię i zbierają elementy szpachelką i większość z nich jest po takim zabiegu sprawna
. BGA pewnie naprawiają palnikiem acetylenowo-tlenowym podgrzewając spód PCB tosterem
.
Jeśli bardzo Ci zależy na wykorzystaniu tych tranzystorów z przyszłości to proponuję: multiwibrator astabilny - migacz na dwie diodki, generator dźwięku alarmowego do głośniczka na podobnej zasadzie (ale moc będzie dość ograniczona), włączanie i wyłączanie urządzenia za pomocą przycisku chwilowego (naciskasz na chwilę i puszczasz - układ się włącza, znowu robisz to samo - układ się wyłącza i tak w kółko), tester przejścia, LEDy migające w rytm muzyki, przełącznik dotykowy, tester ciągłości, tester elementów np. kwarców, włącznik zmierzchowy, nocny dręczyciel i wiele innych.
Powinna Cię ograniczać jedynie wyobraźnia, nie musisz budować tego co już ktoś wymyślił, może sam na coś wpadniesz, może tata chciałby się pobawić w policjanta i zrobiłbyś mu coś w rodzaju koguta policyjnego + syrenka do auta i już masz W-11, potem dorabiasz po kolei radio, przenośny paralizator na przestępców, panele słoneczne aż w końcu zrobisz z punta czołg, potem wiadomo centrum dowodzenia, kontrola lotów, współpraca z państwami zagranicznymi, ale w sumie po co to wszystko jak i tak kiedyś trzeba umrzeć
.
Wygrzebywanie starej elektroniki w czasach gdy 10 szt BC547 kosztuje złotówkę staję się coraz mniej opłacalne. Jak zaczynałem to się napalałem na rezystory i wydłubywałem wszystko co się dało, ale jak dowiedziałem się, że 100 szt. rezystorów można dostać za złotówkę to zaprzestałem tej praktyki, zresztą cały szereg (albo przynajmniej większość najczęściej występujących wartości) kosztuje 25 zł, a SMD tylko 17 zł. Odzysk ma sens jeśli wydłubuje się coś na większe mocy np. tranzystory, transformatory, dławiki albo jakieś rzadkie i cenne elementy w tym zabytki. Choć Chińczycy inwestują w recykling, kładą płytkę z SMD na patelnię i zbierają elementy szpachelką i większość z nich jest po takim zabiegu sprawna
Jeśli bardzo Ci zależy na wykorzystaniu tych tranzystorów z przyszłości to proponuję: multiwibrator astabilny - migacz na dwie diodki, generator dźwięku alarmowego do głośniczka na podobnej zasadzie (ale moc będzie dość ograniczona), włączanie i wyłączanie urządzenia za pomocą przycisku chwilowego (naciskasz na chwilę i puszczasz - układ się włącza, znowu robisz to samo - układ się wyłącza i tak w kółko), tester przejścia, LEDy migające w rytm muzyki, przełącznik dotykowy, tester ciągłości, tester elementów np. kwarców, włącznik zmierzchowy, nocny dręczyciel i wiele innych.
Powinna Cię ograniczać jedynie wyobraźnia, nie musisz budować tego co już ktoś wymyślił, może sam na coś wpadniesz, może tata chciałby się pobawić w policjanta i zrobiłbyś mu coś w rodzaju koguta policyjnego + syrenka do auta i już masz W-11, potem dorabiasz po kolei radio, przenośny paralizator na przestępców, panele słoneczne aż w końcu zrobisz z punta czołg, potem wiadomo centrum dowodzenia, kontrola lotów, współpraca z państwami zagranicznymi, ale w sumie po co to wszystko jak i tak kiedyś trzeba umrzeć
- Strzeminator
- -
- Posty: 92
- Rejestracja: 15 kwie 2011, 20:39
- Lokalizacja: Preczów
No to chyba logiczne
. Jedynie moc Cię ogranicza, o którym wspominał kolega, który pierwszy udzielił odpowiedzi.
Na wikipedii jest wszystko wyjaśnione z tymi przerzutnikami/multiwibratorami, jest tam nawet przykład układu (dzielnik częstotliwości, taki jakby przerzutnik JK) włącznika z wykorzystaniem mikroprzełącznika, o którym pisałem. Przedtem jak potrzebowałem takiego układu to robiłem to na 4013 albo 4017, a tu proszę - na wiki jest o wiele prostsze rozwiązanie, a jak kiedyś pytałem o to na innym forum to nikt na to nie wpadł, nawet w gazetkach jakie przeglądałem układy były bardziej "skomplikowane". Daję link żeby było wiadomo o czym mowa:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Multiwibrator
Na wikipedii jest wszystko wyjaśnione z tymi przerzutnikami/multiwibratorami, jest tam nawet przykład układu (dzielnik częstotliwości, taki jakby przerzutnik JK) włącznika z wykorzystaniem mikroprzełącznika, o którym pisałem. Przedtem jak potrzebowałem takiego układu to robiłem to na 4013 albo 4017, a tu proszę - na wiki jest o wiele prostsze rozwiązanie, a jak kiedyś pytałem o to na innym forum to nikt na to nie wpadł, nawet w gazetkach jakie przeglądałem układy były bardziej "skomplikowane". Daję link żeby było wiadomo o czym mowa:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Multiwibrator
Nie chcę tutaj robić offtopu ale sam praktykuję taki "elektroniczny recycling" i wg mnie to naprawdę dobra rzecz - szczególnie jeśli chodzi o dużą liczbę rezystorów o rozmaitych wartościach, podobnie z kondensatorami.
Sądzę, że szczególnie jako początkujący elektronik każdy powinien zrobić sobie zapas takich elementów zamiast za każdym razem gonić do sklepu i wydawać pieniądze na elementy do różnych małych projektów.
Sądzę, że szczególnie jako początkujący elektronik każdy powinien zrobić sobie zapas takich elementów zamiast za każdym razem gonić do sklepu i wydawać pieniądze na elementy do różnych małych projektów.
- Strzeminator
- -
- Posty: 92
- Rejestracja: 15 kwie 2011, 20:39
- Lokalizacja: Preczów
Jak już wspominałem zbieram tylko bardziej wartościowe elementy typu tranzystory (wzmacniacze, zasilacze ATX itp.), transformatory (cały sprzęt RTV), kondensatorów elektroniczne, ale gdzieś czytałem, że elektrolit może być wyschnięty i niektóre mogą się nie nadawać i podobno potrzebny jest miernik ESR do zbadania sprawności elektrolitów. Rezystory też na początku wybebeszałem, ale żeby zrobić jakiś "pokaźny arsenał" musiałbym siedzieć i segregować wszystko przez całe wakacje. Poza drobnicą mam też sporo kabli, radiatorów, drutów, silniczków i takie rzeczy rzeczywiście mogą się przydać. Być może nie wymieniłem wszystkich najbardziej potrzebnych elementów, ale myślę, że jest to zdecydowana większość. Mam też spory zapas płytek drukowanych z tunerów telewizyjnych, radioodtwarzaczy (nawet jakieś lampowe
) itp. Większość zajmuje niepotrzebne miejsce na strychu. Przydają mi się tylko płytki SMD, na których ćwiczę sobie demontaż i montaż elementów różnych wielkości.
Na rezystory miałem nawet porobione torebki, ale posegregowanie wszystkiego co wylutowałem było zbyt nudne i czasochłonne, więc po paru dniach odpuściłem sobie. Czas, który włożyłem w recykling takiej drobnicy mogłem wykorzystać pracując, a za zarobioną kasę miałbym całą szafkę - cały szereg rezystorów, kondensatorów, po kilkadziesiąt sztuk tranzystorów popularnych tranzystorów na małe moce + kilka układów scalonych, czego chcieć więcej? Ale nauczyłem się chociaż jak można zrobić sobie imadło do przytrzymywania płytek z własnych kolan
.
Oczywiście wiem, że jak nie ma sklepu w pobliżu to recykling może mieć jakiś sens. Ale mnie osobiście wpieniało jak miałem układ do zrobienia, a tu nie ma tego, tamtego itp. No, ale w końcu zamówiłem najpotrzebniejsze rzeczy i przynajmniej podstawowe elementy mam zawsze przy sobie, ale wiadomo wszystkiego nie można mieć, więc czasem trzeba się po coś wybrać. Też mieszkam w takim miejscu (okolice Będzina), gdzie sklepy nie są zbyt dobrze zaopatrzone, sprzedawcy nie są "ogarnięci", a co najważniejsze ceny są kosmiczne. Jak chciałem wymienić grot w lutownicy to jeden ze sprzedawców odesłał mnie do Sosnowca, a tam co - również nie można było go dostać, już nawet nie mówię o µC, po prostu tragedia, wszystko trzeba brać przez internet
.
Ale jakby nie było no to jednak odzysk jest OK, lepiej mieć niż nie mieć, a czasem trafiają się perełki
.
Na rezystory miałem nawet porobione torebki, ale posegregowanie wszystkiego co wylutowałem było zbyt nudne i czasochłonne, więc po paru dniach odpuściłem sobie. Czas, który włożyłem w recykling takiej drobnicy mogłem wykorzystać pracując, a za zarobioną kasę miałbym całą szafkę - cały szereg rezystorów, kondensatorów, po kilkadziesiąt sztuk tranzystorów popularnych tranzystorów na małe moce + kilka układów scalonych, czego chcieć więcej? Ale nauczyłem się chociaż jak można zrobić sobie imadło do przytrzymywania płytek z własnych kolan
Oczywiście wiem, że jak nie ma sklepu w pobliżu to recykling może mieć jakiś sens. Ale mnie osobiście wpieniało jak miałem układ do zrobienia, a tu nie ma tego, tamtego itp. No, ale w końcu zamówiłem najpotrzebniejsze rzeczy i przynajmniej podstawowe elementy mam zawsze przy sobie, ale wiadomo wszystkiego nie można mieć, więc czasem trzeba się po coś wybrać. Też mieszkam w takim miejscu (okolice Będzina), gdzie sklepy nie są zbyt dobrze zaopatrzone, sprzedawcy nie są "ogarnięci", a co najważniejsze ceny są kosmiczne. Jak chciałem wymienić grot w lutownicy to jeden ze sprzedawców odesłał mnie do Sosnowca, a tam co - również nie można było go dostać, już nawet nie mówię o µC, po prostu tragedia, wszystko trzeba brać przez internet
Ale jakby nie było no to jednak odzysk jest OK, lepiej mieć niż nie mieć, a czasem trafiają się perełki