Sygnalizacja przepalonej grzałki
-
krzychu.84
- -
- Posty: 7
- Rejestracja: 24 paź 2009, 12:34
- Lokalizacja: Żywiec
Sygnalizacja przepalonej grzałki
Cześć.
Czy wykonał ktoś kiedyś układ sygnalizujący przepalenia grzałki w lutownicy oporowej?
Przeszukując zasoby internetu nie znalazłem nic interesującego.
Zwracam się z prośbą do bardziej doświadczonych kolegów o pomoc w zrobieniu takiego układu, może jakiś inny układ da się zaadoptować i nieco go zmodyfikować.
Układ powinien być:
najlepiej bez transformatora, z łatwo dostępnych elementów i sygnalizować przepalenie grzałki (buzzer z gen. wewnętrznym np.24V)
Czy ma ktoś propozycję jak to wykonać?
W pracy widziałem taką płytkę podłaczoną do zasilania lutownicy. Na płytce był układ LM311, trzy tranzystory, triak, optotrznzystor (cny17), przekaźnik, diody prostownicze, kilka rezystorów i buzzer 24V.
Lutownica 100-150W, układ działał poprawnie. Wszystko umieszczone na małej płytce uniwersalnej. Po przepaleniu grzałki lub wypięciu wtyczki z gniazdka buzzer brzęczał cały czas.
Sygnalizator podobny tutaj http://www.edw.com.pl/pdf/k04/78_50.pdf
Pozdr. Krzychu
Czy wykonał ktoś kiedyś układ sygnalizujący przepalenia grzałki w lutownicy oporowej?
Przeszukując zasoby internetu nie znalazłem nic interesującego.
Zwracam się z prośbą do bardziej doświadczonych kolegów o pomoc w zrobieniu takiego układu, może jakiś inny układ da się zaadoptować i nieco go zmodyfikować.
Układ powinien być:
najlepiej bez transformatora, z łatwo dostępnych elementów i sygnalizować przepalenie grzałki (buzzer z gen. wewnętrznym np.24V)
Czy ma ktoś propozycję jak to wykonać?
W pracy widziałem taką płytkę podłaczoną do zasilania lutownicy. Na płytce był układ LM311, trzy tranzystory, triak, optotrznzystor (cny17), przekaźnik, diody prostownicze, kilka rezystorów i buzzer 24V.
Lutownica 100-150W, układ działał poprawnie. Wszystko umieszczone na małej płytce uniwersalnej. Po przepaleniu grzałki lub wypięciu wtyczki z gniazdka buzzer brzęczał cały czas.
Sygnalizator podobny tutaj http://www.edw.com.pl/pdf/k04/78_50.pdf
Pozdr. Krzychu
- lutownik
- Użytkownik
- Posty: 517
- Rejestracja: 01 paź 2006, 12:37
- Lokalizacja: z planety Zi Emia
- Kontakt:
Kiedyś w archiwalnych numerach radioelektronika przedstawiony był układ który sygnalizował przepalenie się bezpiecznika. Była to zwyczajna dioda LED z rezystorem i to podpięte równolegle do bezpiecznika. Według mnie można by takie coś dorobić do lutownicy, z tym że trzeba by dodać bezpiecznik w szereg z grzałką i podłączyć diodę led równolegle do bezpiecznika.
Sorki że nie narysowałem schematu ale nie miałem czasu go narysować.
Sorki że nie narysowałem schematu ale nie miałem czasu go narysować.
-
krzychu.84
- -
- Posty: 7
- Rejestracja: 24 paź 2009, 12:34
- Lokalizacja: Żywiec
No wiem że tak byłoby najprościej, jednak założenie jest takie że musi być buzzer.
Jeżeli grzałka będzie przepalona albo lutownica nie podłączona do gniazdka (w którym ta elektronika ma być zamontowana) buzzer ma piszczeć cały czas.
Gniazdko będzie zamontowane pod stołem, alarm ma być dźwiękowy a nie optyczny.
Kobieta która będzie lutować po usłyszeniu "pisku" zgłosi awarię lutownicy.
Czy ma ktoś jakieś pomysły jak to wykonać?
[ Dodano: 2009-10-25, 11:51 ]
Lutownica jest z wbudowanym termostatem połączonym szeregowo z grzałką.
Czy to będzie działać?

Jeżeli grzałka będzie przepalona albo lutownica nie podłączona do gniazdka (w którym ta elektronika ma być zamontowana) buzzer ma piszczeć cały czas.
Gniazdko będzie zamontowane pod stołem, alarm ma być dźwiękowy a nie optyczny.
Kobieta która będzie lutować po usłyszeniu "pisku" zgłosi awarię lutownicy.
Czy ma ktoś jakieś pomysły jak to wykonać?
[ Dodano: 2009-10-25, 11:51 ]
Lutownica jest z wbudowanym termostatem połączonym szeregowo z grzałką.
Czy to będzie działać?

-
krzychu.84
- -
- Posty: 7
- Rejestracja: 24 paź 2009, 12:34
- Lokalizacja: Żywiec
Zdaję sobie z tego sprawę, ale tu nie chodzi o to czy głupia czy nie.
Ma być alarm przepalenia grzałki i koniec.
Nie będę tłumaczył pracodawcy że jest to nie potrzebne ani się z nim wykłócał, mam to zrobić i już.
Teraz mnie rozumiesz w jakiej jestem sytuacji??
Dlatego potrzebuję opinii na temat tego "ustrojstwa". Będzie działać czy nie? Jeżeli nie to dlaczego i jakie zmiany należy wprowadzić.
Ma być alarm przepalenia grzałki i koniec.
Nie będę tłumaczył pracodawcy że jest to nie potrzebne ani się z nim wykłócał, mam to zrobić i już.
Teraz mnie rozumiesz w jakiej jestem sytuacji??
Dlatego potrzebuję opinii na temat tego "ustrojstwa". Będzie działać czy nie? Jeżeli nie to dlaczego i jakie zmiany należy wprowadzić.
W przypadku przepalenia się bezpiecznika pojawia się na nim pełne napięcie sieci, więc sygnalizację przepalenia jest łatwo zrobić (równolegle z bezpiecznikiem rezystor + dioda + led lub buzer). W przypadku przepalenia lutownicy przestaje płynąć prą, a napięcie jest cały czas. W tym przypadku musisz zbudować układ, który zasygnalizuje brak przepływu prądu, czyli szeregowo z lutownicą musisz włączyć rezystor odpowiedniej mocy lub transformatorek (przekładnik prądowy). Najprościej chyba przewinąć cewkę przekaźnika grubszym drutem. Jak prąd przestanie płynąć, to przekaźnik puści, zewrze styki przez które popłynie prąd do buzera.
-
krzychu.84
- -
- Posty: 7
- Rejestracja: 24 paź 2009, 12:34
- Lokalizacja: Żywiec
Zmienił bym trochę ten układ. R1 miał za dużą wartość, ograniczał by poważnie moc lutownicy (nie powinno go być wcale, nie jest potrzebny). Przypuszczam że tranzystor Q2 to układ zwłoki czasowej, tylko po co tranzystor mocy? Ogólnie sama idea wykrywania przerwy (czyli diody D1, D2 i D3, rezystory R4 i R8 oraz Q1) wydaje się być dobra, zasilacz też (D7 bym wywalił). Za tranzystorem Q1 dałeś układ czasowy (ponieważ lutownica ma wewnętrzny termostat, wartość R3 i C2 musisz dobrać), który włączał by buzer dopiero po upływie jakiegoś czasu. Ogólnie układ powinien działać, pozostaje tylko zrobić prototyp i przetestować w praktyce.
Ha.. skąd ja to znam, standardowy problem szef chce a ty musisz zrobić mimo że to głupota. Norma, prywaciarze często szukają oszczędności i/lub usprawnień (pozornych) w miejscach gdzie to nie ma najmniejszego sensu. Buzer da ci tylko tyle że będziesz wiedział 30 sek wcześniej niż normalnie że grzałka padła i trzeba nową, której i tak zazwyczaj w zapasie nie ma.
My w pracy w maszynach mamy taki układ(y) własnej roboty, to ledka, triak, i parę oporników. Ja ich co prawda nie budowałem, ale mogę się do piątku zwidzieć od kumpla jak to zrobili. Natomiast twój ukałd ma tę wadę, że może na nim wystąpić napięcie sieciowe, bo nie masz żadnego transformatora, czy przekładnika prądowego, który separował by czujnik od obwodu zasilania grzałki.
PS. Z drugiej strony jak nie jesteś elektronikiem, to po jakiego grzyba się tego podjołeś? Ja jak mnie w pracy pytają się o coś na czym nie znam tak dobrze jak trzeba (np. elektronika)w danym problemie, mówię że na tym się nie znam bo nie muszę jako elektryk, i koniec rozmowy. Ale z drugiej stromy często większość ludzi myśli że elektryk to to samo co elektronik, i swoje zdanie ugruntowują że prąd jest wszędzie taki sam. A głupiemu nie wytłumaczysz.
My w pracy w maszynach mamy taki układ(y) własnej roboty, to ledka, triak, i parę oporników. Ja ich co prawda nie budowałem, ale mogę się do piątku zwidzieć od kumpla jak to zrobili. Natomiast twój ukałd ma tę wadę, że może na nim wystąpić napięcie sieciowe, bo nie masz żadnego transformatora, czy przekładnika prądowego, który separował by czujnik od obwodu zasilania grzałki.
PS. Z drugiej strony jak nie jesteś elektronikiem, to po jakiego grzyba się tego podjołeś? Ja jak mnie w pracy pytają się o coś na czym nie znam tak dobrze jak trzeba (np. elektronika)w danym problemie, mówię że na tym się nie znam bo nie muszę jako elektryk, i koniec rozmowy. Ale z drugiej stromy często większość ludzi myśli że elektryk to to samo co elektronik, i swoje zdanie ugruntowują że prąd jest wszędzie taki sam. A głupiemu nie wytłumaczysz.
-
krzychu.84
- -
- Posty: 7
- Rejestracja: 24 paź 2009, 12:34
- Lokalizacja: Żywiec
No i zgadzam się z tobą w 100%. Dodam że właścicielem firmy jest włoch a to pogarsza sprawe.
Ma być i koniec i nie da się wytłumaczyć że trzeba sterować to czujnikiem temperatury jak ma to miejsce w innych lutowncach (stacjach lutowniczych).
Układ jeszcze się skomplikował bo zażyczyli sobie że po właczeniu zasilania buzzer ma piszczeć pół minuty żeby przypadkiem kobieta nie zaczęła lutować
Potem ma się wyłączyc buzzer i po przepaleniu grzałki ponownie ma piszczeć.
Schemat mam już narysowany, pozostało wytrawić płytkę i złożyć prototyp.
Dlaczego się tego podjąłem?
Wiadomo- dla pieniędzy. Za 3tyg. będzie audyt w zakładzie i potrzebują to na "gwałt".
15szt. płytek = 750zł. taką cenę udało mi się wytargować.
Czy za takie pieniądze nie warto tego zrobić?
Poza tym znając życie za pól roku i tak to będzie zdemolowane przez pracowników, a zapotrzebowanie będzie przed następnym audytem.
Dodatkowe pieniądze zawsze się przydadzą.
P.S
Z zawodu jestem mechanikiem automatyki, uprawnienia SEP do 15kV, a elektroniką zajmuję się hobbystycznie. Poza tym wiele innych kursów (szkoleń) m.in http://www.ipctraining.pl/pokaz_produkt.php?id=106
http://www.ipctraining.pl/pokaz_produkt.php?id=96 trzy zdane egzaminy potwierdzone dyplomem.
To tak na marginesie żeby nie było że całkiem ciemny jestem
Układ jeszcze się skomplikował bo zażyczyli sobie że po właczeniu zasilania buzzer ma piszczeć pół minuty żeby przypadkiem kobieta nie zaczęła lutować
Potem ma się wyłączyc buzzer i po przepaleniu grzałki ponownie ma piszczeć.
Schemat mam już narysowany, pozostało wytrawić płytkę i złożyć prototyp.
Dlaczego się tego podjąłem?
Wiadomo- dla pieniędzy. Za 3tyg. będzie audyt w zakładzie i potrzebują to na "gwałt".
15szt. płytek = 750zł. taką cenę udało mi się wytargować.
Czy za takie pieniądze nie warto tego zrobić?
Poza tym znając życie za pól roku i tak to będzie zdemolowane przez pracowników, a zapotrzebowanie będzie przed następnym audytem.
Dodatkowe pieniądze zawsze się przydadzą.
P.S
Z zawodu jestem mechanikiem automatyki, uprawnienia SEP do 15kV, a elektroniką zajmuję się hobbystycznie. Poza tym wiele innych kursów (szkoleń) m.in http://www.ipctraining.pl/pokaz_produkt.php?id=106
http://www.ipctraining.pl/pokaz_produkt.php?id=96 trzy zdane egzaminy potwierdzone dyplomem.
To tak na marginesie żeby nie było że całkiem ciemny jestem
A więc w pracy mamy to tak jak na rys. A. Pewną wadą tego układu jest odwrócona logika tzn. jak dioda się nie pali to znaczy że grzałka grzeje, a jak się pali to nie grzeje lub jest uszkodzona grzałka/triak. No i może tam wystąpić napięcie sieciowe. Opornik ma 100KΩ.
Kolega zaproponował także idę z rys. B, która polega na pomiarze spadku napięcia na oporniku pomiarowym dobranym do grzałki.
Natomiast wspominał także o czujniku zwanym Haltronem jak dobrze zrozumiałem nazwę, który jest ponoć tani (ok 2-3zł). Prawdopodobnie chodzi mu tu o czujniki Halla.
http://elektro.w.interia.pl/lem/index.html
które bezdotykowo pozwoliły by stwierdzać czy w przewodzie zasilającym grzałkę płynie prąd.
PS. No widzisz taką mamy pracę że musimy się uczyć, często zagadnień nie do końca związanych z naszym zawodem. Ja np. dodatkowo, muszę się znać na mechanice, programowaniu PLC i hydraulice. Ale najlepsze jest to że mój pierwszy zawód to Projektant Mebli, potem zrobiłem informatykę i elektryka maszyn górniczych.
Elektronika też hobby w moim przypadku. A tak na marginesie szukam dobrej (najlepiej komunistycznej) książki o generatorach ultradźwiękowych, bo muszę parę naprawić.
Kolega zaproponował także idę z rys. B, która polega na pomiarze spadku napięcia na oporniku pomiarowym dobranym do grzałki.
Natomiast wspominał także o czujniku zwanym Haltronem jak dobrze zrozumiałem nazwę, który jest ponoć tani (ok 2-3zł). Prawdopodobnie chodzi mu tu o czujniki Halla.
http://elektro.w.interia.pl/lem/index.html
które bezdotykowo pozwoliły by stwierdzać czy w przewodzie zasilającym grzałkę płynie prąd.
PS. No widzisz taką mamy pracę że musimy się uczyć, często zagadnień nie do końca związanych z naszym zawodem. Ja np. dodatkowo, muszę się znać na mechanice, programowaniu PLC i hydraulice. Ale najlepsze jest to że mój pierwszy zawód to Projektant Mebli, potem zrobiłem informatykę i elektryka maszyn górniczych.
Elektronika też hobby w moim przypadku. A tak na marginesie szukam dobrej (najlepiej komunistycznej) książki o generatorach ultradźwiękowych, bo muszę parę naprawić.
Jak mi przez 30 sekund od włączenia lutownicy miałby piszczeć buzer, to chyba bym go młotkiem rozwalił, a co dopiero 15 buzerów. Ten szef to chyba wcale nie myśli. Wystarczyła by czerwona lampka, która by gasła po czasie. Kobiety aż takie głupie nie są (przynajmniej większość) żeby się nie nauczyć obsługi lutownicy....po właczeniu zasilania buzzer ma piszczeć pół minuty...
-
krzychu.84
- -
- Posty: 7
- Rejestracja: 24 paź 2009, 12:34
- Lokalizacja: Żywiec
Dzięki wszystkim za zainteresowanie tematem. Zrobiłem poprawki w schemacie wg. życzeń pracodawcy.
Prototyp złożony i nawet działa
Dzisiaj prezentacja w pracy i postanowienie: robić czy nie robić?
Krótki opis działania: po włączeniu zasilania buzzer piszczy max do 1min 25sek, następnie się przełącza przekaźnik i jeżeli nie ma podpiętej lutownicy zaczyna piszczeć po 1min (tak ustawiłem), jak wepniemy lutownice przestaje piszczeć.
Lutownica grzeje od momentu załączenia napięcia.
Dla mnie i tak ten projekt to głupota bo wystarczyłby zwykły led tak jak kolega przedstawił powyżej.
Z drugiej strony co mnie to obchodzi, chcą mieć tak to będą mieli a mi zapłacą
Krzychu
Prototyp złożony i nawet działa
Dzisiaj prezentacja w pracy i postanowienie: robić czy nie robić?
Krótki opis działania: po włączeniu zasilania buzzer piszczy max do 1min 25sek, następnie się przełącza przekaźnik i jeżeli nie ma podpiętej lutownicy zaczyna piszczeć po 1min (tak ustawiłem), jak wepniemy lutownice przestaje piszczeć.
Lutownica grzeje od momentu załączenia napięcia.
Dla mnie i tak ten projekt to głupota bo wystarczyłby zwykły led tak jak kolega przedstawił powyżej.
Z drugiej strony co mnie to obchodzi, chcą mieć tak to będą mieli a mi zapłacą
Krzychu
