Witam
Mam zamontowany u siebie w samochodzie z silnikiem 1,3benzyna oryginalny alternator 70A/14V. Ma on wydajność prądową 70A. Potrzebuje znacznie więcej prądu i dlatego chcialbym zamontować drugi identyczny alternator 70A/14V. Obydwa alternatory podłącze pod jeden akumulator o pojemności podwojonej, czyli ok 100Ah.
Czy moje myślenie jest poprawne i wynik takiej modyfikacji układu ładowania bedzie działać ?
Na razie zastanawiam nad stroną elektryczną rozwiazania. Mechanike pozostawiam na poźniej ponieważ nie powinna ona przysporzyć jakis większych problemów.
Na innych forach przeczytałem, że nie mozna łączyc dwoch alternatorów w ten sposob czyli rownolegle poniewaz moze dojsc do tzw. mocy krążącej... czy to prawda ?
Podłączenie dwóch alternatorów pod jeden akumulator
TAK, nie wiem czy to się tak nazywa, ale jedno jest pewne, że dwa tego samego typu urządzenia nie są sobie idealnie równoważne i tak np. 2 alternatory przy takiej samej prędkości napędzającej ich wały i tym samym prądzie wzbudzenia nie muszą dawać napięcia wyjściowego o tej samej wartości, dają je w pewnej tolerancji do siebie podobne. Właśnie różnica tych napięć i pewna rezystancja wewnętrzna (min. uzwojeń) maszyn powoduje przepływ prądu wyrównawczego między tymi maszynami, no imasz dodatkową moc zaliczaną do strat.elmer pisze:Na innych forach przeczytałem, że nie mozna łączyc dwoch alternatorów w ten sposob czyli rownolegle poniewaz moze dojsc do tzw. mocy krążącej... czy to prawda ?
Pfuuu, widzisz zapomniałem o diodach w alternatorze, z takiego punktu widzenia to generalnie można by było tak to połączyć. Ale nie wiem faktyczne czy czasami w razie jakichś niedogodności (różnicy napięć) jeden alternator nie będzie wydawał mocy, a drugi będzie wówczas pracował jako obciążenie mechaniczne (ale to mogą być tylko domniemania).
Druga rzecz, która mi się przypomniała jest taka ze dioda przestaje przewodzić w momencie zaprzestania przepływu przez nią prądu, a to wcale nie musi być wywołane zanikiem napięcia. Chodzi o taką sytuację, kiedy, zakładamy, że z dioda(y) mostka (grupy katodowej) alternatora wydającego niższe napięcie (drugiego) przewodziła w chwili, gdy jeszcze nie przewodziła dioda(y) mostka grupy katodowej alternatora o wyższym napięciu średnim (pierwszego). Dioda(y) drugiego alternatora przewodzą (Uak= 1,5V ok.) dopuki przepływa przez nie prąd a on nie zaniknie gdyż wymusza go obciążenie i ewentualny charakter indukcyjny obwodów prądnic. W chwili, kiedy napięcie na uzwojeniach alternatora 1-go zaczyna wzrastać (i zaczynają przewodzić jego diody), to w którejś gałęzi alternatora 2-go maleje napięcie, diody w tych gałęziach przewodzą, bo fizycznie nie mogą przestać i maleje w wyniku tego napięcie na obciążeniu, co powoduje pobieranie mocy przez jeden alternator od drugiego. Tu chodzi głównie o straty komutacyjne wynikające z indukcyjnego charakteru faz prądnic asynchronicznych, więc równoległe bezpośrednie łączenie mostków odradzałbym.
Raczej zastosować możnaby układy 12-sto pulsowe : http://www.ee.pw.edu.pl/~jrabkows/TP_W4.pdf
Druga rzecz, która mi się przypomniała jest taka ze dioda przestaje przewodzić w momencie zaprzestania przepływu przez nią prądu, a to wcale nie musi być wywołane zanikiem napięcia. Chodzi o taką sytuację, kiedy, zakładamy, że z dioda(y) mostka (grupy katodowej) alternatora wydającego niższe napięcie (drugiego) przewodziła w chwili, gdy jeszcze nie przewodziła dioda(y) mostka grupy katodowej alternatora o wyższym napięciu średnim (pierwszego). Dioda(y) drugiego alternatora przewodzą (Uak= 1,5V ok.) dopuki przepływa przez nie prąd a on nie zaniknie gdyż wymusza go obciążenie i ewentualny charakter indukcyjny obwodów prądnic. W chwili, kiedy napięcie na uzwojeniach alternatora 1-go zaczyna wzrastać (i zaczynają przewodzić jego diody), to w którejś gałęzi alternatora 2-go maleje napięcie, diody w tych gałęziach przewodzą, bo fizycznie nie mogą przestać i maleje w wyniku tego napięcie na obciążeniu, co powoduje pobieranie mocy przez jeden alternator od drugiego. Tu chodzi głównie o straty komutacyjne wynikające z indukcyjnego charakteru faz prądnic asynchronicznych, więc równoległe bezpośrednie łączenie mostków odradzałbym.
Raczej zastosować możnaby układy 12-sto pulsowe : http://www.ee.pw.edu.pl/~jrabkows/TP_W4.pdf
Witam,
Każdy alternator ma regulator napięcia który powoduje utrzymanie napięcia w granicach 13,8-14,4V a więc jeśli pobierasz coraz więcej prądu z alternatora to napięcie na nim zaczyna "przysiadać" .
Tu z pomocą w tedy przyszedł by drugi alternator ponieważ pierwszy po uzyskaniu maksymalnego napięcia na wzbudzeniu nie mógłby dać więcej prądu a więc napięcie zaczeło by spadać, które w tym momencie utrzymywane by było przez ten drugi.
Co prawda to nie było by tak do końca że najpierw jeden wydoisz do zera a pózniej drugi tylko uzupełniały by się, na pewno najpierw podawał by prąd ten który ma większe napięcie w stanie jałowym (zależące głównie od regulartora) ale przy dużych mocach zaraz by się to wyrónało.
Dla poprawienia tego zastosował bym jedynie oddzielne przewody prądowe wpięte razem bezpośrednio do klemy. Nie uszkodzi to alternatora ani nie będzie pobierać prądu bo alternator jest i tak na stałe podpięty do akumulatora, to dla niego podczas pracy będzie to poprostu akumulator o wyższym napięciu.
Inna sprawa to kontrolka ładowania której NIE możesz pominąć ponieważ na początku przed rozruchem przez nią płynie prąd wzbudzenia i musisz zastosować dwie osobne dla każdego alternatora kontrolki podpięte z jednej strony do zacisku kontrolki a z drugiej do plusa najlepiej za stacyjką (żeby nie świeciła ciągle jak zgasisz samochód).
Na twoim miejscu nie lekceważył bum montażu bo może być z tym problem z powodu palenia pasków, jeżeli na jednym pasku napędzisz dwa alternatory to może on ulec uszkodzeniu a co najmniej szybkiemu zużyciu, z tego powodu że taki pasek jest przystosowany do przeniesienia mocy jednego alternatora + zapas, jeden alternator w skrajnym przypadku to obciążenie rzędu 1,2-1,5kW (straty w mostku, itp.) tak więc może dojśc do sytuacji że potzrebujesz przenieść ok 3kW mocy co może on nie wytrzymać.
Poza tym jak za mało opaszesz szajbę alternatora to będzie Ci ślizgał, a jak dociągniesz za mocno to bardzo szybko polecą Ci łożyska w alternatorze.
Idealnym rozwiązaniem była by druga szajba na wale napędzająca tylko ten dodatkowy alternator (może masz taką do klimy?itp.)
Akumulatorem nie musisz się przejmować bo on magazynuje tylko energię jak wykorzystasz ją od razu to jej nie magazynujesz, a jak byś chciał magazynować to i tak te 100Ah Ci nie wystarczy do odebrania mocy z 2 alt. Dla alternatora ważne żeby był akumulator a nie ważne jakiej pojemności (wzbudzenie, minimalne obciążenie).
W razie pytań pisz.
Pozdrawiam.
Każdy alternator ma regulator napięcia który powoduje utrzymanie napięcia w granicach 13,8-14,4V a więc jeśli pobierasz coraz więcej prądu z alternatora to napięcie na nim zaczyna "przysiadać" .
Tu z pomocą w tedy przyszedł by drugi alternator ponieważ pierwszy po uzyskaniu maksymalnego napięcia na wzbudzeniu nie mógłby dać więcej prądu a więc napięcie zaczeło by spadać, które w tym momencie utrzymywane by było przez ten drugi.
Co prawda to nie było by tak do końca że najpierw jeden wydoisz do zera a pózniej drugi tylko uzupełniały by się, na pewno najpierw podawał by prąd ten który ma większe napięcie w stanie jałowym (zależące głównie od regulartora) ale przy dużych mocach zaraz by się to wyrónało.
Dla poprawienia tego zastosował bym jedynie oddzielne przewody prądowe wpięte razem bezpośrednio do klemy. Nie uszkodzi to alternatora ani nie będzie pobierać prądu bo alternator jest i tak na stałe podpięty do akumulatora, to dla niego podczas pracy będzie to poprostu akumulator o wyższym napięciu.
Inna sprawa to kontrolka ładowania której NIE możesz pominąć ponieważ na początku przed rozruchem przez nią płynie prąd wzbudzenia i musisz zastosować dwie osobne dla każdego alternatora kontrolki podpięte z jednej strony do zacisku kontrolki a z drugiej do plusa najlepiej za stacyjką (żeby nie świeciła ciągle jak zgasisz samochód).
Na twoim miejscu nie lekceważył bum montażu bo może być z tym problem z powodu palenia pasków, jeżeli na jednym pasku napędzisz dwa alternatory to może on ulec uszkodzeniu a co najmniej szybkiemu zużyciu, z tego powodu że taki pasek jest przystosowany do przeniesienia mocy jednego alternatora + zapas, jeden alternator w skrajnym przypadku to obciążenie rzędu 1,2-1,5kW (straty w mostku, itp.) tak więc może dojśc do sytuacji że potzrebujesz przenieść ok 3kW mocy co może on nie wytrzymać.
Poza tym jak za mało opaszesz szajbę alternatora to będzie Ci ślizgał, a jak dociągniesz za mocno to bardzo szybko polecą Ci łożyska w alternatorze.
Idealnym rozwiązaniem była by druga szajba na wale napędzająca tylko ten dodatkowy alternator (może masz taką do klimy?itp.)
Akumulatorem nie musisz się przejmować bo on magazynuje tylko energię jak wykorzystasz ją od razu to jej nie magazynujesz, a jak byś chciał magazynować to i tak te 100Ah Ci nie wystarczy do odebrania mocy z 2 alt. Dla alternatora ważne żeby był akumulator a nie ważne jakiej pojemności (wzbudzenie, minimalne obciążenie).
W razie pytań pisz.
Pozdrawiam.
Podłączyć możesz ale powstaje pytanie czy nie łatwiej było by zamiast kombinowania z mocowaniem dodatkowego alternatora poszukać jakiegoś mocniejszego altka, który pasowałby w miejsce tego oryginalnego. Alternatory aż tak bardzo nie różnią się budową i założę się, że jak poszukasz to znajdzies coś pasującego.
Pozdr.
Pozdr.